W tytule zwarłem podstawowe pytanie, które powinien sobie zadać każdy, kto czyta teksty, które potencjalnie mają mu pomóc. Wbrew pozorom nie będę Ciebie oskarżał o brak akcji, czy czytanie bez zrozumienia
. Chodzi o Twoje intencje, bo to one warunkują to, ile wyniesiesz z czytania i co dzięki niemu osiągniesz.
Wiem, że wielu ludzi narzeka na niską skuteczność książek motywacyjnych i rozwojowych, na niską skuteczność szkoleń. Może nie do końca skuteczność samych w sobie książek i szkoleń, ale to, że ludzie nie korzystają z nich tak jak powinni. Ja to widzę jako jeszcze jeden przejaw narzekania, tylko na “wyższym” poziomie. “Wyższym”, bo to nie narzeka statystyczny kowalski, a szkoleniowiec, który tego kowalskiego ma nauczyć
.
A jeśliby się nad tym głębiej zastanowić, okazuje się, że wcale nie jest tak źle, jak na to by wyglądało…