Oprócz wszelkich rozproszeń pojawiają się na drodze do marzeń zakazy i nakazy. Niektóre będą zwyczajnie marnowały nam bieżący czas, inne spowodują bardzo duże opóźnienia albo zablokują wszelkie działania na lata. Tymi, zazwyczaj złymi, rzeczami są wszelkie uwagi innych ludzi, reguły życia w społeczeństwie, niekorzystne prawo, dziwne treści publikowane w mediach i powodujące mętlik w głowie. Czasem będą to ostrzeżenia przekazywane w dobrej wierze. Jednak ogrom tych zakazów i nakazów potrafi skutecznie zniechęcić do poszukiwania własnego szczęścia.

Jeszcze gorzej jest, gdy człowiek poddaje się wszelkim regułom i stara się wpasować gdzieś pomiędzy wszelkie reguły. Z pozoru to nic złego, jednak osoba, która wbrew swojej naturze chce być kimś innym, zazwyczaj kończy na byciu nikim.

 

Gdy wyruszymy wreszcie w podróż po sukces i marzenia, niestety natychmiast pojawią się przeszkadzające informacje. Niekiedy będą nieszkodliwe, innym razem fałszywe i wręcz niebezpieczne. Nasze wyobrażenie o celu pomoże nam odróżnić czy napotkane informacje, ludzie, wydarzenia są korzystne, czy nie. Dlatego tak istotne jest dokładanie wysiłku, by dobrze opisać swoje wymarzone życie.

Napotkani ludzie, sytuacje, wydarzenia, informacje będą nam pomagać lub zwodzić nas. Nie raz będą nam zwyczajnie marnować czas, przeszkadzać. Co jakiś czas będą też nam pomagać. To od nas zależy komu i czemu poświęcimy swoja uwagę na drodze do marzeń. I trzeba się bardzo dobrze zastanowić, komu zaufać.

 

Jakie mamy możliwości, gdy nie wiadomo co robić? Zazwyczaj wtedy szukamy podpowiedzi. Można też wypróbowywać rozwiązania po kolei. Najczęściej używamy obu tych metod. Szukamy zatem mapy. Niektóre są dokładne, a inne bardzo ogólne. Tak czy inaczej dają nam one pewien zarys ścieżki, którą możemy podążać. Gdy wiemy czego chcemy, o wiele lepiej odczytamy zawarte na tej mapie informacje. Tym dokładniej określimy w którą stronę mamy iść.

Im lepiej człowiek zna się na otaczającej go rzeczywistości, tym lepiej będzie odczytywał z podpowiedzi i które rady są dobre, a które mogą zwieść go na manowce. Dlatego ważne jest, by ciągle się edukować.

 

Jak widać, z każdą chwilą zastanawiania się nad swoim życiem, jego wizja ulega zmianie, albo wyklarowaniu się najważniejszych pragnień. Każda z tych dróg jest dobra. Zmiany są nieuniknione, ponieważ ogólnie nie zastanawiamy się nad swoimi marzeniami. Wszelkie przekazy medialne za to zniekształcają pragnienia większości ludzi. Wyzbywają ich tego, co czuli w dzieciństwie i w zamian za to podstawiają jakąś określoną inną wizję świata.

Dopiero w drodze rozwoju i dokładania wysiłku udaje nam się krok za krokiem odrzucać to, czego nie chcemy i docierać do tego, co chcemy. Człowiek, który dowiedział się w końcu mniej więcej, czego chce, jest zatem gotowy wyruszyć w podróż, by to zdobyć…

 

 

 

Nie należy odpuszczać marzeń, tylko dlatego, że są niewyraźne. Przy większym wysiłku i upływającym czasie na pewno ich wizja będzie coraz mocniejsza. Na początku widać było tylko drzewa. Teraz jednak wyłania się konkretny kształt. I oczywiście może on się jeszcze zmienić, a nawet zamienić na coś kompletnie innego. Chodzi o to, by dokładać wysiłku w klarowanie swojej wizji. Gdy widzimy coraz wyraźniej swoje cele, to kim chcemy być i co konkretnie robić, napływa również chęć do działania i energia.

Pojawia się też pragnienie dalszego szukania rozwiązań, bo widzimy już pierwsze efekty.

 

Gdy powstają marzenia w głowie i zamiast natychmiastowej wiary w powodzenie pojawia się zwątpienie, nie należy się poddawać. Dobrze jest poświęcić czas, by przez te drzewa dostrzec coś, czego szukamy. Tylko pozornie nic nie widać. Bo nawet jeśli widzimy w lesie tylko liście i drzewa, nawet one są lepsze niż brak jakiejkolwiek wizji. Marzenia się przydają, są naszym celem, jednak nasze otoczenie również może nim być, gdy jeszcze chwilowo brakuje innego pragnienia.

Nawet jeśli brak tymczasowo marzeń, zamiast zmartwień lepiej podziwiać piękno krajobrazu.

 

Jak wielu ludzi nie myślało w dorosłym życiu o swoich marzeniach? Bardzo duża ilość, jeśli nie większość… Większość ludzi nawet mimo coraz większej mody na rozwój osobisty nie ma z nim styczności. To oznacza zazwyczaj, że żyją od przypadku do przypadku. Dlatego uważam, że rozwój osobisty jest obecnie bardzo ważny. Nie wystarczają już religia, psychologia, propaganda; potrzeba także czegoś, co pomaga w życiu, a jest związane z osobistym wyborem człowieka. Rozwój osobisty nie jest nakazany urzędowo ani religijnie, to oznacza, że ktoś może kupić książkę, ale nie musi.

Tak więc człowiek wkraczający na ścieżkę rozwoju osobistego jest często jak człowiek w lesie na tym zdjęciu. Jest dosłownie w lesie, nie wie za bardzo co robić, w jakim kierunku iść. Mimo to podejmuje decyzję: kupuje książkę albo słucha audiobooka lub ogląda szkolenie na Youtube. Co się wtedy dzieje?

Dowiaduje się, że ma prawo mieć marzenia, że one wcale nie są „obciachowe” i nie musi się ich wstydzić. Zauważa, że są pewne narzędzia, które przyjdą mu z pomocą. Po pewnym czasie zacznie mgliście widzieć, że pomiędzy tymi drzewami może znajdować się jego marzenie, pomiędzy liśćmi widzi zarys domu. Choć widać to marzenie niewyraźnie, właśnie odkrywa, że jest nadzieja. Ma do czego dążyć. Postanowił więc przyjrzeć się rozwojowi z bliska…

 

Cdn.

 

Biig sheep

Polacy, wiadomo od bardzo dawna, wszystko wiedzą. To, można by rzec, cecha narodowa od jakiegoś bliżej nieokreślonego czasu. A jeśli wszystko wiedzą, to i uczyć się nie muszą.

Piszę to nie, by narzekać, bo daleki jestem od narzekania na ogół moich rodaków. To jest zwyczajnie fakt. Każdy przecież wie, jak się rządzi krajem, każdy wie, jak trenować drużyny piłkarskie i każdy wie, który ustrój jest najlepszy. I każdy wie, co dla innych jest najlepsze.

Podczas rozmów już od dawna nie prostuję poglądów ludzi, bo i po co. Takie prostowanie nie przysparza popularności, za to szarpie nerwy. No i żeby prostować, ja również musiałbym mieć pewność, że wiem wszystko, jak oni.

A że takiej pewności nie mam, to i się nie „wymądrzam”. Pilnuję za to, by moja wiedza opierała się na rzeczywistości, nie na bajkach. Tyle mogę zrobić. A następnie udzielam swojej wiedzy tylko tym, którzy chcą się czegoś dowiedzieć. Dzięki temu i popularność jest na przyzwoitym poziomie i stresu jest mniej podczas spotkań, imprez, szkoleń i innych zgromadzeń.

Napisałem taki wstęp, bo tematem dzisiejszego artykułu jest słowo „frajer”. Znane każdemu. Każdy również wie, że otaczają go sami frajerzy. Poza nim oczywiście, bo on, ona, przecież wszystko wie. A już na pewno wie, że jego, jej prawda jest lepsza od prawdy sąsiada. Dodatkowo, obecnie, im człowiek starszy, tym mądrzejszy? W końcu 500 – 1000 lat temu starszyzna była najmądrzejsza i miała najszerszą wiedzę. A, że wtedy nie było tych piekielnych komputerów z tymi ich stronami internetowymi… kto tu je rozumie?

Zastanówmy się nad tym.

Słownik języka polskiego wyraźnie ukazuje, kim jest człowiek, którego potocznie nazywa się frajerem. Cytuję ze słownika:

Frajer – pot. osoba dająca się łatwo nabrać, naiwna; osoba nadmiernie wierna normom moralnym, które przez innych nie są przestrzegane.

Jakie w twoim otoczeniu panują normy moralne? A co nakazuje telewizja? A co nakazuje kościół? A co nakazuje prawo?

A jaka jest rzeczywistość?

Frajer…

Prawda jest bolesna, ale wyzwalająca. Tak. My wszyscy jesteśmy frajerami. A im bardziej człowiek myśli, że jest nieomylny, tym bardziej wkracza w bycie człowiekiem naiwnym.

Na przykład: Obejrzyj, poczuj, usłysz… reklamę w telewizji. Wkładasz brudną koszulkę do wody z proszkiem i wyjmujesz nową. I to nawet suchą, wyprasowaną! Magia.

Ktoś mógłby mi zarzucić, że się czepiam, ale niech się jeszcze raz zastanowi. Skoro tolerujemy takie rzeczy, to źle się z nami dzieje. Reklama jest pewnego rodzaju ofertą handlową. Nie można oferty przekłamywać, prawda? Jeśli pójdziesz do sklepu i ktoś ci pokaże buta dobrze wykonanego, a do pudełka po zapłaceniu włoży jego tanią, tandetną wersję, będzie to oszustwo. Podobnie jest w reklamie z tą różnicą, że służy ona „tylko” wyrobieniu wyobrażenia na temat produktu (w większości przypadków), a nie następuje po niej od razu przekazanie towaru niezgodnego z umową lub prezentacją. Wyobrażenie jednak zostaje, a czas znajdujący się pomiędzy spostrzeżeniem reklamy i kupnem produktu zamazuje w pamięci różnice pomiędzy wyobrażeniem, a rzeczywistością. Nikt się nie liczy z frajerami.

To jest tylko przykład jednego z wielu sposobów na produkcję frajerów czyli ludzi, którzy nie myślą na co dzień i dają się nabrać na takie i podobne sztuczki. Podobnie jest w tak zwanym marketingu. Oferty marketingowe wszelkiego rodzaju (głównie w Internecie, ale także i w papierowych, pocztowych wersjach), copyrighting, są tak naprawdę sztuką omijania prawdy w taki sposób, by nie można było kogoś oskarżyć o kłamstwo – wedle prawa. Bo biorąc pod uwagę moralność, to już o wielu ofertach można by było napisać kilka obszernych rozpraw. Przykładów jest mnóstwo, ale nie chcę podawać ich więcej, by nie wprowadzić zbyt długiej dygresji.

I teraz przychodzi do nas (do nich) tak zwany frajer. Patrzy na ofertę, a ponieważ wszystko wie to przytakuje, że to dobra okazja. Bo w końcu dostaje kajdany z futerkiem, do tego mopa i notesik. Jako bonus może sobie wybrać albo słuchawkę prysznicową albo list od samego Świętego Mikołaja z obietnicą klapek silikonowych na Boże Narodzenie. Człowiek wiedzę ma, w końcu non stop ogląda kablówkę i świata już wiele zobaczył, a i na Discovery czasem przełączy, to widzi same korzyści. Tylko 299,97 złotych i jeszcze przesyłka darmowa! Tylko frajer by nie skorzystał, nie?

Gdzie się podział rozum u ludzi?

Tak naprawdę, to ludzie rozum mają, serio. Mimo, że często podczas rozmowy mam chęć przyjąć do wiadomości, że wątpienie w ludzkość powinno mi wejść w nawyk, to widzę pewną szansę dla nas. Jeśliby rozmówcy wytłumaczyć podstawowe pojęcia, na przykład czym jest sprawiedliwość (ta prawdziwa, nie ta „społeczna”), to rozum do człowieka powraca. Ale on zawsze był obecny, tylko uśpiony. Między innymi przez oglądanie „kablówki”.

Ludzie tak naprawdę mają potężną maszynę liczącą pomiędzy uszami i do tego tak ogromny bank pamięci z szybkim dostępem, że jeszcze nie wynaleziono tak dobrego komputera jak mózg. Tylko ludzie jako ogół oduczyli się tych narzędzi używać. Trzeba powrócić do większego wysiłku podczas rozumowania i będzie o wiele lepiej.

No dobrze, niektórzy muszą się tego uczyć od początku. Nic im nie da przypomnienie, bo „z pustego się nie naleje”. Ale ja nie spotykam często takich ludzi. Może to kwestia środowiska i selekcji znajomych, nie wiem.

Ale dlaczego w tytule pojawiły się owce?

Ano dlatego, że jeśli jest pasterz, to i gdzieś znajduje się jego trzódka. I, że pasterzy u nas na każdym rogu jest po kilku, a w ciemnych uliczkach nawet po kilkunastu. Jedna trzódka jest bardziej, inna mniej uległa. Na przykład byk jest bardziej charakterny niż krowa. Krowę pasterz może kijem zagnać na pastwisko. A w przypadku byka, kijem, to raczej byk będzie gnał pasterza.

Tak więc są różne rodzaje hodowli. Te najbardziej pożądane są takie, z których korzyści jest wiele, a zagrożeń mało. Przenosząc pojęcia rolnicze na nasz agrokulturalny skansen, zwany terytorium Polski, mamy pasterzy w postaci rządu i trzódkę w postaci ludzi. Ale te pojęcia można, a nawet trzeba odnieść też do kościoła, w którym otwarcie księża posługują się pasterską analogią, jak również do wszelkich innych form podległości lub przewodzenia pewnej grupie. Jakie zwierzę w Polsce jest najpiękniejszym przykładem łagodności, puszystości, posłuszności, ale i korzyści? Owca!

Tak więc jak pasterz przewodzi swojej trzódce, owcom, karmi je i chroni, tak chcą robić to inni.

Niestety w odróżnieniu od duszpasterza w kościele, który działa w głównej mierze na korzyść swoich owieczek, ci inni nie kierują się normami chrześcijańskimi, które nakazują kochać bliźniego, szanować go i traktować na równi ze sobą.

Ci inni często traktują swoje owieczki bardzo źle, a nawet jeszcze gorzej. A kim są te ludzkie owieczki, prowadzone w wiadomym celu do zagrody? Frajerzy. Pasterzami za to są politycy, szefowie, właściciele firm i zwykli ludzie, to znaczy wszyscy ci, którzy chcą coś „ugrać” niewielkim wysiłkiem. Ogólna zasada jest taka: każdy ciągnie w swoja stronę.

Ludzie, którzy nie wiedzą wszystkiego, za to bardzo chcą się trochę nauczyć o otaczającym ich świecie, nazywają ten proceder „strzyżeniem owiec”. Nazwę tę powtarzają za nimi nawet same „owce”, nie rozumiejąc dokładnie, o co tu chodzi, ale ładnie brzmi, więc mówią. A jak wiadomo, owce można strzyc wielokrotnie i nawet im nie trzeba dziękować za wełnę. Ba, można sobie taką jedną kopnąć, gdy źle stanie, i w przypadku zwiększonego napięcia emocjonalnego zwymyślać. Owca nic nie zrobi, tylko wróci do żarcia trawy. Gdy właściciel owcy dostanie wystarczającą ilość wełny, owca może iść na mięso. Idealna!

Polacy więc są strzyżeni wielokrotnie i w wielu przypadkach nawet im to pasuje. Niektórzy mówią: „po co coś zmieniać, gdy żyje się w miarę dobrze?”. I nawet można by było im przytaknąć, gdyby nie świadomość ostatniego stadium strzyżenia owcy – to znaczy przeznaczenie do uboju.

Ponieważ zajmuję się rozwojem osobistym zapytam ciebie:
Czy wiedząc to, co wiesz o świecie, po odświeżeniu twojej pamięci przez ten artykuł, który zwrócił twoją uwagę ponownie na fakt, że jesteś oszukiwany na każdym kroku przez ludzi wkoło, instytucje i firmy, chcesz tkwić nadal tam, gdzie jesteś i zaliczać siebie do grona frajerów, którzy dają się strzyc jak owce, a potem prowadzić na ubój?

To jedno z najważniejszych życiowych pytań. Poświęć więc proszę trochę czasu i zastanów się nad nim w spokoju. Odpowiedź na to pytanie będzie mieć kolosalny, znaczący wpływ na całe twoje dalsze życie.

Może to pytanie jest dość brutalne, ale rzeczywistość wcale nie jest łagodna. Rzeczywistość pozwala na wszystko, co jest wykonalne fizycznie. A wielu ludzi nie cofnie się przed niczym, by coś „ugrać” dla siebie kosztem innych. Tych ludzi ze złymi zamiarami jest wystarczająca ilość, by uprzykrzyć nam wszystkim życie. Twoim i moim obowiązkiem jest pilnować naszego interesu. Naszym obowiązkiem jest znać prawdę o naszym otoczeniu. Musimy wiedzieć za pomocą jakich narzędzi źli ludzie chcą nas strzyc, wcześniej sprowadzając do roli owiec.

Naszym obowiązkiem jest nie dać się sprowadzić do roli owcy na pastwisku!

Nie narzekaj na swoich pasterzy, że mało tu trawy. Przestań jeść trawę i zwolnij pasterzy! Sam dbaj o siebie i rodzinę.

Można to wykonać, choć trzeba dołożyć wysiłku. Trzeba mocno pragnąć być człowiekiem. Posiadać siłę, a za sprawą tej siły działać zgodnie ze swoją wolą i sumieniem. Trzeba ciągle walczyć o swoje prawa i dowiadywać się o mechanizmach panujących w świecie. Niestety trzeba się też zainteresować polityką i gospodarką, bo to przecież one stwarzają warunki pracy i życia. Jest to wykonalne i nawet ciekawe. Tylko na początku trzeba przełknąć fakt odpowiadania za swoje życie. Ale jeśli chcesz rozwoju osobistego, to i tak nie masz wyjścia.

A jeśli nie chcesz rozwoju osobistego, to nie ma to znaczenia. Rozwój osobisty do ciebie przyjdzie albo za sprawą golarki, czyli wszelkiego rodzaju oszustw i niekorzystnych ofert, albo pognania do zagrody do uboju, czyli zazwyczaj niewolniczej pracy, choć w niektórych przypadkach może to być prawdziwy ubój. Historia pokazuje wiele naprawdę tragicznych obrazów.

Temat jest bardzo głęboki i zdaję sobie sprawę, że dopiero ukazałem wierzchołek góry lodowej. Na ten temat można by napisać książkę. Po przeczytaniu tego artykułu zapewne nasuwają się kolejne pytania, ma się chęć coś dopowiedzieć, uzupełnić. Ale wtedy zrobiłby się z tego nie wpis, a rozprawa większego formatu.

Dlatego pozostawię cię teraz w pewnym zawieszeniu, żeby dać ci okazję do przemyśleń. Taki w końcu jest cel pisania.

Musisz zdawać sobie sprawę, że jeśli oddajesz komuś siebie we władanie, ten ktoś z chęcią skorzysta z owej władzy. I bardzo często to jego korzystanie będzie bardzo mocno odbiegało od twojego wyobrażenia na temat tego wykorzystania.

Jeśli doprowadzisz siebie do stanu bezbronności, to inni mogą robić z tobą, co chcą. Oszukiwanie, naciąganie, są najprzyjemniejszymi objawami bycia czyimś niewolnikiem.

Popatrz wkoło, co się dzieje. Widzisz samych szczęśliwych ludzi czy raczej nieszczęśliwych? Widzisz wkoło ludzi upokorzonych, biednych czy dowartościowanych i bogatych?

Pomyśl – patrząc na Polaków na ulicy, widzisz najczęściej ludzi zniewolonych, jak owce, którzy są „strzyżeni” na każdym kroku. A kogo widzisz w lustrze?

Wyboru dokonujesz każdego dnia. Każdego dnia aż do końca życia podejmujesz decyzję czy jesteś owcą czy człowiekiem. I choć potrzeba siły, by walczyć o swoje, jest to jedyny sposób, by pozostać człowiekiem w naszym świecie.

 

Wielu ludzi twierdzi, że się rozwija, bo czyta książki z tak zwanego rozwoju osobistego. Podczas rozmowy bardzo stanowczo bronią swojego przekonania, że to im zmienia życie. Jednak czy na pewno?

Miałeś kiedyś tak, że po przeczytaniu jakiejś książki, zamykając ją, czujesz, że nic nie zyskałeś tak naprawdę?

Ja tak miałem. Przyznałem ci się publicznie, że nie skorzystałem z jakiejś tam książki z rozwoju osobistego. Ty też możesz się do tego śmiało przyznać, to nic złego. Ale dlaczego tak jest, że czytanie nawet dobrej książki, może nie przynieść rezultatu?

Samo czytanie jest rozwojem osobistym tylko wtedy, gdy nie umiesz jeszcze czytać – wtedy się rozwijasz. Gdy już umiesz czytać, pochłonięcie bez refleksji kolejnej książki, nie jest rozwojem osobistym, jest zwykłą rozrywką. Takie prześlizgnięcie się po powierzchni tematu, jest jak pójście na szkolenie i rozmawianie z kolegami obok, zamiast robienia ćwiczeń.

Rozwój osobisty, to nie narkotyzowanie się kolejnymi tematami, czytanie książek, chodzenie na szkolenia a już na pewno nie kupowanie wyszukanych gadgetów. To nie robienie sobie zdjęć z książką jakiegoś autora i wrzucanie tego na „Fejsa”. Przynależność do grupy ludzi rozwijających się nie jest również czymś prestiżowym. No proszę, chwaliłbyś się, że uczysz się teraz czytać? Nawet jeśli uczysz się czytać po hiszpańsku, to tak naprawdę co to interesuje twoich znajomych?

Ale nawet gdyby to było coś modnego… Czy rozwijasz się dla siebie czy dla poklasku? Jeśli dla tego drugiego, to okej, każdy ma swój sposób na życie, ale nie różnisz się zbytnio od ludzi, którzy wyjeżdżają na wakacje w ciepłe kraje, by się potem tym chwalić (znowu na „Fejsie” wrzucając swoje „focie” przy „palemce” czy z „kocurkiem egipskim” pod „piramidkami”). Można, tyle, że to bardzo kosztowna droga do zyskania uwagi u ludzi.

Czym jest zatem rozwój osobisty? To tak proste, że aż głupio pisać; jest rozwojem! Zdradzę ci pewien sekret, który niewielu ludzi od rozwoju wbija do głowy swoim klientom. (Tak, dla trenera rozwoju, autora książek, szkoleniowca jesteś klientem – to też warto wiedzieć – znowu rozwój osobisty: dowiedzieć się, że on się do ciebie uśmiecha nie tylko dlatego, że cię polubił za kulisami, że to jest część jego zawodu). Ten sekret brzmi: najważniejszy, najbardziej wartościowy dla ciebie rozwój osobisty jest darmowy i odbywa się w twojej głowie i emocjach! Tak naprawdę nie potrzebujesz książek, szkoleń, coachingów, ty sam możesz dbać o swój rozwój. Przecież niecałe sto lat temu nie było czegoś takiego jak „rozwój osobisty”, a ludzie robili niesamowite rzeczy i się rozwijali bez przeczytania o motywacji czy pewności siebie.

Co z tego, że przeczytasz moją książkę, jeśli nic z niej nie wyciągniesz? Wiesz czym dla ciebie jest to co piszę w tym artykule czy moich książkach? Przypomnieniem tego, co tak naprawdę wiesz dobrze sam. To są zazwyczaj zwykłe checklisty tego, co pomoże ci uświadomić sobie prawdy, których nie chcesz przyznać lub o nich wiesz od dawna.

Co do książek, dodam jeszcze, że są też książki informacyjne, które pokazują, że są pewne techniki, które możesz wypróbować w swojej drodze rozwojowej. Wykorzystujesz każdą po kolei lub takie, które ci pasują i sprawdzasz czy coś ci pomogły. Nic więcej, to nie są książki cudotwórców, ludzi którzy odkryli ten jedyny sposób na życie, na równi z Bogiem czy Ojcem Prowadzącym!

Dopiero jeśli naprawdę korzystasz z książek, wykonujesz ćwiczenia, możesz twierdzić, że bierzesz udział w swoim rozwoju osobistym. Samo czytanie dla czytania daruj sobie – jest tak samo skuteczne jak czytanie codziennej prasy. Oczywiście są lepsze od prasy, bo jest szansa, że coś wartościowego jednak w głowie zostanie. A prasa, wiadomo, propaganda, wciskanie kitu, i to za pieniądze klienta (kupującego – w najlepszym przypadku, bo są i inne możliwości finansowania gazet).

Słyszałeś pewnie nie raz, jak to ludzie narzekają na książki, że nie ma nic nowego, prawda? No… Halo! Jak może być coś nowego! Rozwój osobisty jest rozwojem osobistym! Powiedz, co można tu jeszcze wymyślić? Jeśli napiszę, że pewność siebie zyskuje się między innymi poprzez osiąganie sukcesów, to co innego może napisać drugi autor? Może napisać, że pewność siebie wynosi się między innymi z domu, w którym rodzice wspierają swoje dzieci. Okej, ale to już dwie możliwości mniej dla trzeciego autora! A sposobów na pewność siebie jest dość ograniczona liczba. Wyobraź sobie, co się dzieje, gdy ktoś napisze książkę o samej pewności siebie? Żaden inny autor nie powinien wtedy poruszać już tego tematu, tylko odsyłać do tej jednej? Owszem, jest to jakieś rozwiązanie i również część ludzi z tego korzysta. (Jednak nie wszyscy, bo z jakiejś przyczyny, niektórzy ludzie nie chcą odsyłać do konkurencji. Zapewne wiedzą, że odsyłanie do lepszych źródeł nie jest w ich interesie). Jednak nie jest to konieczne, gdy człowiek sobie uświadomi, kto tak naprawdę narzeka na nudę w tym temacie. Czy nie są to czasem ci sami co…

… narkotyzują się książkami i szkoleniami z rozwoju osobistego? Tak! Mamy rozwiązanie enigmy! Przyznając uczciwie intelektualnie, nie da się powiedzieć, że trzy książki traktujące o pewności siebie czy innym temacie, to za dużo. W najgorszym wypadku, nie trzeba ich kupować, tylko wybrać sobie jedną. Jednak ktoś niespełna rozumu, kto kupuje wszystko bezrefleksyjnie, czyta wszystko i z tego nie korzysta, nie tylko kupi to wszystko, ale również będzie winił autorów, szkoleniowców, że magia wiedzy książkowej nie zadziałała. Nie zadziałała, bo jej nie ma. Trzeba się zastanowić nad tym, co się przeczytało, wtedy są jakieś szanse na poprawę.

Rozwój jest akcją. Nie czytaniem.

Rozwój jest przemyśleniami, nie słuchaniem wykładowcy.

Rozwój jest braniem wydarzenia „na warsztat”, rozkładaniem go na czynniki pierwsze, identyfikowaniu co to jest, a potem wyciąganiem wniosków. Te wnioski mają być jak najbliższe rzeczywistości, a nie wyssane z palca.

Rozwój to siedzenie w ciszy i wsłuchiwanie się w swoje myśli i emocje.

Rozwój to rozmawianie ze sobą w skupieniu, poznawanie siebie, swoich strachów i motywacji. Poznawanie marzeń i szukanie sposobów na ich realizację.

Rozwój to walka ze swoimi strachami. Podejmowanie wyzwań. Radzenie sobie ze złymi wydarzeniami. Poznawanie rzeczywistości.

Rozwój to konsekwentne dążenie do ulepszania swoich umiejętności, które pomagają w życiu zawodowym, prywatnym i duchowym.

Rozwój to ciągłe dbanie o swoje zdrowie, dowiadywanie się co jest szkodliwe, a co można jeść. To ciągłe podejmowanie wysiłku fizycznego i emocjonalnego, by ćwiczyć swoje ciało.

Rozwój to zastanowienie się nad tym, co tu napisałem. Przetworzenie tego, skorzystanie z tego, że zwróciłem twoją uwagę na coś, co może ci się przydać. Skoro przeznaczyłeś kilka minut na przeczytanie tego artykułu, przeznacz choćby tyle samo na zastanowienie się, co tak naprawdę dzieje się w twojej głowie i emocjach!

Jeśli to zrobisz, możesz śmiało powiedzieć, że właśnie oto, za darmo, zafundowałeś sobie trochę rozwoju osobistego.