Gdy wyruszymy wreszcie w podróż po sukces i marzenia, niestety natychmiast pojawią się przeszkadzające informacje. Niekiedy będą nieszkodliwe, innym razem fałszywe i wręcz niebezpieczne. Nasze wyobrażenie o celu pomoże nam odróżnić czy napotkane informacje, ludzie, wydarzenia są korzystne, czy nie. Dlatego tak istotne jest dokładanie wysiłku, by dobrze opisać swoje wymarzone życie.

Napotkani ludzie, sytuacje, wydarzenia, informacje będą nam pomagać lub zwodzić nas. Nie raz będą nam zwyczajnie marnować czas, przeszkadzać. Co jakiś czas będą też nam pomagać. To od nas zależy komu i czemu poświęcimy swoja uwagę na drodze do marzeń. I trzeba się bardzo dobrze zastanowić, komu zaufać.

 

Don´t believe the Devil, don´t beLIEve his book

Dzisiaj wydawnictwo Złotych Myśli robi ciekawy eksperyment.

Chcą sprawdzić czy wymówka „ten ebook jest za drogi” jest czczym gadaniem, czy rzeczywiście gdy obniżą cenę, więcej ludzi będzie kupowało ebooki. Sam jestem bardzo ciekawy wyniku eksperymentu i mam nadzieję, że ogłoszą gdzieś wyniki!

Ale, ale… po co Ci to wszystko piszę? Tak! Dzięki temu obie moje książki również kosztują 9,90 zł! Jeszcze tylko kilka dni Droga do doskonałości i Motywakcja będą dostępne za tak niską cenę, więc zachęcam Ciebie do skorzystania z tej promocji. Taniej na pewno nie będzie, a tak możesz zyskać wartościową wiedzę, którą zbierałem przez lata za cenę jednej Coca Coli w kinie. Dla mnie jako autora promocja ta jest niezbyt korzystna, za to Ty dzięki niej możesz wiele zaoszczędzić. Wspominam o tym, bo chcę żebyś mógł, mogła wykorzystać tą okazję do swoich celów.

Kliknij zatem w linki książek poniżej i zainwestuj w nie te marne 10 złotych.

Droga do doskonałości – biorę!

MotywAkcja – biorę!

 

Dzisiaj szósty fragment ebooka „Droga do doskonałości” (link do poprzednich części na dole):Droga do doskonałości

Ostatni w tej serii fragment mojej książki „Droga do doskonałości”. Mam nadzieję, że się Tobie podobała jej treść. Jeśli chcesz zobaczyć całość, kliknij w obrazek obok.

Zapraszam do słuchania i korzystania z wiedzy! 🙂

Energia!

 

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.

 

Dziękuję Ci za każde kliknięcie w „Lubię to”. Jeśli jeszcze nie kliknęłaś/kliknąłeś „Lubię to”, zrób to proszę, podzielisz się wtedy wartościową wiedzą ze znajomymi!

Poprzednie fragmenty książki „Droga do doskonałości”:

1. Właściwy moment?

2. Czy myślenie działa?

3. Przytłoczenie informacyjne!

4. Wierzę w Ciebie!

5. Jeśli chcesz być szczęśliwy/a…

6. Teraz słuchasz

Ares I-X Rocket Takes Off (NASA, 10/28/09)

 

Następny fragment ebooka „Droga do doskonałości” (link do poprzednich części na dole):Droga do doskonałości

Znowu wersja audio. Tym razem o szczęściu!

Jak być szczęśliwym człowiekiem?

 

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.


 

 

Dziękuję Ci za każde kliknięcie w „Lubię to”. Jeśli jeszcze nie kliknęłaś/kliknąłeś „Lubię to”, zrób to proszę, podzielisz się wtedy wartościową wiedzą ze znajomymi!

Inne fragmenty książki „Droga do doskonałości”:

1. Właściwy moment?

2. Czy myślenie działa?

3. Przytłoczenie informacyjne!

4. Wierzę w Ciebie!

5. Teraz słuchasz

6. Wkrótce…

 

Kolejny fragment ebooka „Droga do doskonałości” (link do poprzednich części na dole):Droga do doskonałości

Tym razem wersja audio. Dzisiaj słuchamy, a nie czytamy! 🙂

Wierzę w Ciebie!

 

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.

 

 

Dziękuję Ci za każde kliknięcie w „Lubię to”. Jeśli jeszcze nie kliknęłaś/kliknąłeś „Lubię to”, zrób to proszę, podzielisz się wtedy wartościową wiedzą ze znajomymi!

Inne fragmenty książki „Droga do doskonałości”:

1. Właściwy moment?

2. Czy myślenie działa?

3. Przytłoczenie informacyjne!

4. Teraz słuchasz

5. Wkrótce…

6. Wkrótce…

 

Kolejny fragment ebooka „Droga do doskonałości” (link do poprzednich części na dole):Droga do doskonałości

Zbyt wiele informacji… boli!

Zapewne już zdążyłeś zaważyć, że jestem zwolennikiem zdobywania
wiedzy. Oczywiście mowa tu o tej teoretycznej, której wielu ludzi się
wyrzeka.   Również   oczywiste   jest,   że   jestem   zwolennikiem
zdobywania wiedzy praktycznej.

Wróćmy jednak do samej wiedzy. Mimo jej bezdyskusyjnej wartości
—  trzeba   z  nią  uważać.  Jest  bardzo ważna,  gdyż  pozwala  działać
skutecznie   od   razu,   bez   zdobywania   doświadczenia   (tak,   bez
doświadczenia, np. jeśli nauczysz się z książki języka angielskiego, to
jak   pojedziesz   do   Anglii,   to   przecież   jako   tako   się   dogadasz,
prawda?).   Później,   podczas   działania,   zdobywamy   wiedzę
praktyczną, która różni się od wiedzy teoretycznej dostosowaniem do
realiów.

Dowiaduj się, ile możesz! Ale z rozwagą. Nie potrzebujesz wszystkich
informacji,  które są na świecie.  Nie potrzebujesz  też znać każdego
szczegółu   przedsięwzięcia,   którego   się   podejmujesz,   tak   jak   nie
musisz znać każdego słówka z języka obcego, żeby się dogadać.

Jak chcesz wykonać jakąś czynność czy przedsięwzięcie, dowiedz się
najwięcej,   jak  tylko zdołasz,  ale  tylko z dziedzin najważniejszych  i
tylko   tyle,   ile   jest   potrzebne,   żeby   nie   popełnić   najbardziej
niebezpiecznych błędów. Dowiadujesz się  jak najwięcej  z dziedziny,  w której  chcesz
działać.

Dowiadujesz   się,  dowiadujesz   się  i… głowa zaczyna Cię boleć.  No
właśnie — jest taki moment, kiedy trzeba przestać się dowiadywać i
zacząć sprawdzać, testować i robić to, o czym czytałeś, rozmawiałeś…
Inaczej   ludzie Cię zaczną postrzegać  jako kolejną osobę,  która żyje
marzeniami,   a   z   drugiej   strony   przeładujesz   się   informacjami   i
będzie bardzo ciężko ruszyć, gdyż ugrzęźniesz w szczegółach.

Bardzo  szeroka wiedza z  jakiejś dziedziny, zdobyta naraz w dużej ilości,
może odebrać motywację do działania.

Wiedza   jest   ciężarem.  To   pewnie   dlatego   tak  mało   ludzi   lubi   ją
mieć… Ale to jest prawda. Im więcej wiesz, tym ciężej jest coś zrobić,
bo   jest   tyle   szczegółów,   o   które   trzeba   zadbać   i   wiesz   o   nich
wszystkich naraz.  Dlatego właśnie  potrzebny  jest   tu  rozum,  który
rozważy,  kiedy wiesz  już wystarczająco,  żeby w odpowiedni sposób
zacząć, a potem korzystać z działania, żeby poznać dalsze niuanse tej
czynności.

Zdobywasz zatem najpierw informację, co jest najważniejsze w tym,
co chcesz robić  i   jakie możesz popełnić najważniejsze błędy,  które
mogą zaważyć na całym działaniu i Twoim życiu. Potem dowiadujeszBasement Office
się,   jak   ominąć  błędy,   jak  wyciągnąć  najwięcej   korzyści   i   zdobyć
informacje konieczne do  rozpoczęcia działania.   I  potem zaczynasz
działać,  nieustannie  się ucząc   i  popełniając  małe błędy  (po  to  się
wcześniej dowiadywałeś o tych dużych błędach, żeby teraz nie płacić
wielkich kar, sądzić się z kimś czy leżeć w szpitalu; po to jest dla nas
doświadczenie innych ludzi, którzy wcześniej działali bez wiedzy).

Jest   jeszcze  jeden bardzo ważny element  wiedzy,  na który musisz
uważać w całym swoim życiu. Jeśli nie wybierasz się za granicę ani
nie   inwestujesz  w  azerbejdżańskie   spółki  giełdowe,   to nie  musisz
wiedzieć, co się dzieje w Azerbejdżanie, jaka jest aktualnie pogoda w
Turcji,   czy we Włoszech  spadł  właśnie  śnieg,  a  już  na pewno nie
musisz   wiedzieć,   czy   sąsiadka   z   bloku   obok   kupiła   sobie   nowy
naszyjnik! Nie przeładowuj się zbędnymi informacjami, pamiętaj, że
na   nie   też   używasz   swojej   energii,   oszczędzaj   ją.  Wyślij   lepiej
przyjacielowi SMS (ucieszy się) czy porozmawiaj z partnerką (też się
ucieszy),   nawet   lepiej   jest   posprzątać   w   domu   (trochę   ruchu,
pamiętasz rozdział o energii?).

Może   się   trochę   zdziwisz,   że   o   tym  piszę. Ale   przecież   to   też   są informacje,
tyle   że   zbędne.   Jeśli   rozmawiasz   z   kimś,   oglądasz
telewizję   czy   przerywasz   pracę,   żeby   zobaczyć  pogodę — przeładowujesz swój
mózg.  Marnujesz energię,  której  zasoby masz
duże,  ale ograniczone w ciągu dnia.  Ta wiedza o pogodzie w Turcji
jest dla Ciebie nieistotna,  chyba że właśnie  lecisz do tego kraju.  W
każdym innym przypadku to przeładowuje mózg, jest zbędne i tylko
rozprasza.

Widzisz więc, jakie są zagrożenia związane z wiedzą i że istotnie jest
coś takiego, jak przesada z jej zdobywaniem.

Dowiedz   się   zawsze   najistotniejszych   rzeczy   związanych   z   polem
Twojej działalności z książek czy rozmów z ludźmi, a potem zdobądź
doświadczenie.  Dzięki   temu   to   zdobywane   doświadczenie   będzie
mniej bolało, a Ty przyspieszysz swój rozwój w tej dziedzinie.

Dziękuję Ci za każde kliknięcie w „Lubię to”. Jeśli jeszcze nie kliknęłaś/kliknąłeś „Lubię to”, zrób to proszę, podzielisz się wtedy wartościową wiedzą ze znajomymi!

Inne fragmenty książki „Droga do doskonałości”:

1. Właściwy moment?

2. Czy myślenie działa?

3. Teraz czytasz

4. Wkrótce…

5. Wkrótce…

6. Wkrótce…

 

Dzisiaj drugi fragment ebooka „Droga do doskonałości” (link do poprzedniej części na dole):Droga do doskonałości

Nic Cię nie zwalnia z obowiązku myślenia

Czasem   pewnie   czujesz   się   zmęczony.   Czasem   wydaje   się,   że
wszystko  jest  przeciw Tobie,   że  nic  nie  wychodzi   lub  że   jest   tyle
obowiązków, że nie ma czasu pomyśleć.

To są tylko wymówki! Gdy przyznasz przed sobą, że jesteś zwolniony
z myślenia,  poddasz  się —  i  nie dziw  się wówczas,  że  jest   jeszcze
gorzej, niż było. Nic Cię nie zwalnia obowiązku myślenia.

Nawet jeśli czujesz się bardzo źle, to nie oznacza przecież, że możesz
już   być   niemądry.   A   jeśli   dzieje   się   coś   ważnego,   a   Ty   jesteś
przeziębiony,   to nie zadbasz  o  swoje  sprawy? Przecież   sprawy  się
dzieją  niezależnie   od  naszych   chęci.  Rzeczywistość   gna   dalej   bez
względu na to, czy się na to zgadzasz czy nie. Myśleć musisz zawsze,
dbać o interes swój i Twoich najbliższych.

Nie zawsze się to udaje, należy jednak starać się mieć głowę na karku
i  wiedzieć,  co  się dzieje.  Czasem przecież  wystarczy  jedna chwila,
żeby  stało  się coś niedobrego.  Czasem wystarczy  jedna chwila,  by temu   zapobiec.
Zazwyczaj   nie   wymaga   to   godzin  medytacji   czy
skupienia.

„Pomyślenie”  zajmuje przecież  tylko chwilę.  Na analizę większości
zdarzeń  wystarczy   kilkanaście   sekund.  Dlaczego   zatem większość
ludzi myśli bardzo mało?

Jest pewna teoria, która mówi, że nasz mózg dąży do zmniejszenia
wysiłku energetycznego.  Lenistwo zatem  to nie wymysł  cywilizacji.
Tak  jesteśmy   stworzeni,   że  dążymy do  jak najmniejszego wysiłku
intelektualnego   i   fizycznego.   Oszczędzanie   energii   jako   efekt
przystosowania do  jak najmniejszego zużycia organizmu ma swoje
plusy   i  minusy.   Z   jednej   strony   przez   to   robimy   najmniej,   jak
możemy, co umożliwia nam wykorzystanie zasobów energetycznych
w   razie   nagłej   potrzeby   (w   niebezpieczeństwie  —  w   początkach
ludzkości  w walce   lub   ucieczce   przed   drapieżnikiem).   Z   drugiej
strony, jeśli by się całkowicie temu oszczędzaniu poddać, doprowadzi
do   stopniowego   zaniku   mięśni,   tkanki   kostnej,   degradacji
organizmu,  zaniku umiejętności   intelektualnych (specjalistycznych,
jak   również   i  myślenia).   Zgodnie   z   zasadą   „organ   nieużywany
zanika”.

Dzięki   temu   „lenistwu”,   czyli   maksymalizacji   rezultatów   przy
minimalnym wysiłku, powstają wynalazki i istnieje postęp. Człowiek
dąży   do   automatyzacji   wielu   zadań,   przez   co   może   oszczędzić
energię.  Powstają nowe gałęzie wiedzy,  a potem przemysłu,  który
stara   się   sprostać   zapotrzebowaniu   na   technologie   potrzebne   do
produkcji przedmiotów „ulepszających życie”, wynalazków.

Dzięki   temu  my   jako   ludzie   oszczędzamy   siły   i   nasze   ciało   do
momentu,  gdy  jest potrzebny nadludzki  wysiłek.  Dobre,  ale nie do
końca…

Trzeba  tu uważać,  żeby nie wpaść w pułapkę oszczędzania energii
zbyt gorliwie — na przykład poprzez brak myślenia.

Ma to w sobie ogromne niebezpieczeństwo. Jeśli człowiek nie dba o
nieustanne   dawki  wysiłku   intelektualnego   i   fizycznego,   jego  moc
słabnie.  Jak nie ćwiczysz  fizycznie  jakiś czas,   jesteś coraz  słabszy,
prawda? Tak samo dzieje się z umysłem. Podobnie jest z emocjami!

Odporność   emocjonalna   również   słabnie,   gdy   człowiek   nie   jest
wystawiany na próby i robi się mniej odporny na wyzwania. Piszę tu
o doświadczeniach życia codziennego (np. pierwsze pójście do pracy,205/365 - Nueva Nueva
nowe   środowisko,   randka   z   potencjalną   partnerką)   i   mniej codziennego   (np.
wystąpienia   publiczne,   zakładanie   firmy).
Wydarzenia   te  hartują   emocje   i   sprawiają,   że   ćwicząc,   je  możesz
przechodzić  do coraz  większych wyzwań.  Jeśli   z  nich  skorzystasz,
uczysz się. Kolejna randka może nie być już tak stresująca. Ponowne
wystąpienie  publiczne  przyniesie   satysfakcję   zamiast  paniki  przed
wyjściem przed widownię. Miałem i mam okazję robić jedno i drugie,
i  swoim przykładem potwierdzam,  że  jeśli  ciągle korzystać z nauk,
człowiek   jest   w   stanie   wyrobić   sobie   „odporność”,   dojrzałość
emocjonalną   w   tych   kwestiach.   Podobnie   jest   w   wielu   innych
dziedzinach życia.

Oczywiście są ludzie, którym wystawianie na próby niewiele pomaga
wzmocnić odporność emocjonalną,   i   ludzie,  którzy są „mocni”,  nie
mając   wcale   wyzwań.   Nie  mam  tu   na  myśli   również   wydarzeń
traumatycznych,   ciężkich   prób,   tragedii,   gdyż   one  mają  w  sobie
bardzo silny nieukierunkowany ładunek emocjonalny, czego rezultat
może być różny (może zarówno wzmocnić, jak i osłabić).

Trzeba   zatem   wystawiać   siebie   na   kontrolowane,   w   miarę
możliwości,  bodźce,   stawiać sobie wyzwania.  Zgodnie ze zdrowym
rozsądkiem oczywiście.  Nie przesadzając  i  odpowiednio dobierając
wydarzenia do ćwiczeń.

Planowanie, rozwój, postęp, to wynik myślenia i po nim — działania.
Nie   daj   się   zwieść,   że   to   jest   tylko   działanie.   Działanie
nie poprzedzone  myśleniem  to   loteria.   Potrzebujesz   użyć   swojego
intelektu  i „zmarnować” troszkę energii,  żeby dowiedzieć się,  gdzie
jesteś,   co   teraz   dokładnie   robisz   i   dokąd   Cię   aktualne   działania
zawiodą. I co należy zrobić, żeby być tam, gdzie chcesz być.

Nawet wiedza, co chcesz osiągnąć, wymaga wysiłku i zastanowienia.

Nic Cię nie zwalnia z myślenia.  Jeśli  nie myślisz,  to ktoś za Ciebie
pomyśli, bo ktoś musi to zrobić. Jeśli ktoś twierdzi, że nie ma na to
czasu   (mam   nadzieję   jednak,   że   nie),   wiedz,   że   to   jest   tylko
wymówka. To tak, jakby twierdzić, że przez cały tydzień nie ma się
czasu   odpowiedzieć   na   SMS…   Przecież   napisanie   SMS-a   trwa
minutę, a w tygodniu jest aż 10080 minut, kto ma w to uwierzyć?

Myślenie   to   podstawa   sukcesu.   To   kamień   węgielny   każdego
wynalazku   i   każdego   osiągnięcia.   Bez   myślenia   nie   można   nic
zdziałać.   Trudne   sytuacje,   jak   i   sytuacje   awaryjne,   ekstremalne,
wymagają  jeszcze więcej  myślenia!  Nic Cię nie zwolni  z myślenia,
żadna  wymówka,   bo  Ty   jesteś   odpowiedzialny   za   jakość   swojego życia.  A życie
właśnie opiera się na tym,  jak dobrze sobie radzisz z
myśleniem.

 

Dziękuję Ci za każde kliknięcie w „Lubię to”. Jeśli jeszcze nie kliknęłaś/kliknąłeś „Lubię to”, zrób to proszę, podzielisz się wtedy wartościową wiedzą ze znajomymi!

Inne fragmenty książki „Droga do doskonałości”:

1. Właściwy moment?

2. Teraz czytasz

3. Wkrótce…

4. Wkrótce…

5. Wkrótce…

6. Wkrótce…

 

Droga do doskonałościMam dzisiaj dla Ciebie coś czego wcześniej nie robiłem. Od dość dawna moja książka „Droga do doskonałości” jest dostępna do nabycia w wydawnictwie Złote Myśli. Postanowiłem udostępnić tutaj na blogu kilka fragmentów tej książki, żebyś mógł/mogła skorzystać z wiedzy w niej zawartej od razu, bezpośrednio ze strony. Fragmenty te nie są publikowane nigdzie indziej, a w darmowym fragmencie udostępnianym bezpośrednio przez wydawnictwo są inne części książki.

Książka ta mówi o rozwoju osobistym w odniesieniu do całego życia. Skierowana jest do początkujących w temacie samorozwoju. Oczywiście zaawansowani znajdą w niej zapewne swoje tak zwane „jedno zdanie, które pomoże iść dalej wcześniej obraną drogą”.

Fragment ebooka „Droga do doskonałości„:

Nigdy nie nadejdzie ten właściwy moment — nie ma co
na niego czekać!

Nigdy nie nadejdzie ten wymarzony moment, w którym możesz
wreszcie spokojnie zacząć podróż do lepszego życia. Moment, w
którym możesz „wreszcie spokojnie zacząć i wszystko jest
przygotowane”. Jeśli tak myślisz, to się oszukujesz.

Ludzie, którzy czekają — marnują czas. Nie wspomnę o ludziach,
którzy „czekają”, a naprawdę tylko tak mówią do siebie i innych, żeby
usprawiedliwić brak działania.

Prawda jest taka, że zawsze będzie czegoś brakować: pieniędzy,
czasu, chęci. Co jakiś czas odczujesz brak energii, niezależnie od
tego, co robisz. Przecież nie raz Ci się zdarzyło, że po długim
odpoczynku nadal byłeś zmęczony. Spójrz, skoro nawet sen nie daje
dobrego wypoczynku, to jak mają się siły wszechświata same ułożyć
w „odpowiedni moment”? Nie sądzisz, że to jest niemożliwe?

Czy znasz jakiś odpowiedni moment na przykład do rzucenia swojej
pracy? Kiedy niby to miałoby być? Jak zarobisz dużo pieniędzy, ale
kiedy to się stanie? Nie wiesz przecież. No i ta niewygoda ze zmianą,
zakładając, że zmieniasz pracę, a nie rzucasz. Zawsze będzie to
niewygodne, nowi ludzie, nowe miejsce, więc co… Będziesz czekać,
gdy to stanie się wygodne? Ale przecież zawsze będzie niewygodne.

„Kiedyś” to zmora niejednego człowieka. Kiedyś będzie dobrze. A
teraz nie jest dobrze? A może ktoś, kto tęskni do „kiedyś”, nie
zauważa radości teraz? Czyli marnuje oba czasy! Posłuchaj teraz
uważnie. Jeśli ktoś marzy w teraźniejszości o „kiedyś”, czyli o
przyszłości, to nie robi w teraźniejszości tego, co by sprawiło, że
przyszłość byłaby taka, jak on chce.

Jedno trzeba tu jeszcze zaznaczyć. „Kiedyś” i „czekanie na właściwy moment”
to coś innego od „zaplanowanego przestoju”. Kiedy zaplanowałeś,earthorama
że czekasz rok z ruszeniem z firmą, bo warunki są
niesprzyjające, to w żadnym wypadku nie jest to odwlekanie. Nawet
jeśli wiesz podświadomie, że na coś nie jesteś gotowy, to też nie jest
to odwlekanie, jeśli robisz co w Twojej mocy, żeby gotowym być. Po
to jest plan i zaplanowany przestój — to zjawisko pożądane, o ile jest
to rzeczywiście przemyślane, a nie jest wymówka.

Czasem rzeczywiście coś, co się wydawało proste, okazuje się
skomplikowane i nie należy przecież „walić głową w mur”, jeśli po
miesiącu czekania mur sam się zburzy. Oszczędzisz głowę, nerwy i
pieniądze.

Czekanie na właściwy moment jest najczęściej jednak stosowane
jako wymówka dla siebie i dla innych. „Że tak, zrobię to, ale czekam
na właściwy moment”. To jest takie przytakiwanie, żeby człowieka
wreszcie zostawili w spokoju z jego sprawami. Bo ma ich przecież
dużo i są one ważniejsze od jakiejś tam przyszłości. Bo tu i teraz jest
ważne.

A bez planu nie ma dobrego zakończenia. Liczenie na to, że
przyszłość się jakoś ułoży i jakoś to będzie, to jest to samo, co
czekanie na właściwy moment — mrzonka i wymówka. Pewnie się
jakoś ułoży, tylko czy dobrze, czy źle się ułoży — to już kwestia rzutu
kostką, czyż nie?

Przecież wiesz, że jak Ty nie zaplanujesz czegoś, to ktoś inny Cię w
tym wyręczy, ale tak, żeby jemu było dobrze. Przecież to oczywiste!
Znajdź więc jakikolwiek choć trochę sprzyjający moment i zacznij
powoli. Jeśli zaczniesz, będziesz zdobywać potrzebne informacje i
doświadczenie po drodze, która będzie przecież wtedy dość
bezpieczna. Tylko zyskasz pewność siebie i rozpęd do tworzenia
dalszej drogi.

Dziękuję Ci za każde kliknięcie w „Lubię to”. Jeśli jeszcze nie kliknęłaś/kliknąłeś „Lubię to”, zrób to proszę, podzielisz się wtedy wartościową wiedzą ze znajomymi!

Dalsze fragmenty książki „Droga do doskonałości”:

1. Teraz czytasz

2. Wkrótce…

3. Wkrótce…

4. Wkrótce…

5. Wkrótce…

6. Wkrótce…

 

 

Tightrope Walker, Palolem, Goa, India

Nie wiem jak u Ciebie i u Twoich bliskich wygląda sprawa pozytywnej postawy, ale u mnie bardzo często spotykam ludzi, którzy myślą, że pozytywna postawa to bycie ciągle szczęśliwym i/lub bycie totalnie zidiociałym naiwniakiem, który „nie wie jakie jest życie”. Jako czytelnik mojego bloga, zapewne już wiesz, że jest to tak dalekie od prawdy jak łamaga od bycia linoskoczkiem. Żywym linoskoczkiem.

Zastanowimy się teraz nad kilkoma kwestiami.

1. Czym nie jest pozytywna postawa.

2. Czym w takim razie jest pozytywna postawa wobec życia i ludzi.

3. Jaki ma priorytet pomiędzy innymi cechami.

4. Do czego służy pozytywna postawa.

5. Jak ją ćwiczyć.

Sunset @ Gandipet

1. Czym nie jest pozytywna postawa.

Pozytywna postawa wobec życia, pozytywne podejście, pozytywna osobowość, to nie jest stan ciągłego odczuwania szczęścia, bycia ciągle w stanie upojenia alkoholowego czy na haju. Nie jest to bycie człowiekiem naiwnym, idiotą, głupcem, członkiem sekty, hippisem ani żadną inną formą oszukiwania siebie. Nie jest to również byciem optymistą senso stricte.

Człowiek z pozytywną postawą nie musi się powyższymi cechami charakteryzować, ale może niektóre z nich mieć. One są cechami niezależnymi od postawy życiowej. Czyli alkoholik może mieć pozytywną postawę wobec życia, tylko po prostu mieć słabość do alkoholu i przeciwnie, abstynent może nie pić, a nie mieć pozytywnej postawy wobec życia. Analogicznie inne wyżej wymienione cechy.

2. Czym w takim razie jest pozytywna postawa wobec życia i ludzi.

Pozytywna postawa jest po części mądrością życiową, odpornością na stres i odczuwaniem wewnętrznej radości z faktu, że człowiek żyje i może doświadczać wydarzeń, czynności i cieszyć się z posiadania materialnych udogodnień.

W życiu codziennym pozytywna postawa objawia się tym, że podczas doświadczania niepowodzenia czy przeszkody człowiek zdaje sobie sprawę z tymczasowości tego zdarzenia. Wie doskonale, że takie rzeczy są nieodzowną częścią życia, a nawet okazją do nauki. Czasem jest bardzo wdzięczny za przeszkodę, bo dzięki niej już wie czego nie robić lub jak to zrobić lepiej.

Pozytywna postawa pomaga przejść nad niemiłym wydarzeniem „do porządku dziennego” i zauważyć w nim pozytywne aspekty. Dzięki pozytywnej postawie wobec wydarzeń człowiek nie odczuwa ogromnej przykrości „bo się to jemu przydarzyło i nikomu innemu”, nie odczuwa też rany swojego wewnętrznego dziecka „bo mu zabrano zabawkę”. Człowiek z pozytywnym nastawieniem nie bierze tak do siebie porażki i dzięki temu może się zastanowić, bez obrażania się na świat, co z tym fantem zrobić.

3. Jaki ma priorytet pomiędzy innymi cechami.

Jeśli nie jesteś zwyczajnym pracownikiem najemnym, który nie ma żadnej inicjatywy, ma wszystko gdzieś, nie chce się uczyć i w ogóle to zrezygnował z czynnego życia na rzecz zaspokajania podstawowych potrzeb fizjologicznych, to pozytywna postawa wobec życia, wydarzeń i ludzi jest dla Ciebie priorytetem numer jeden w rozwijaniu cech niezbędnych do odnoszenia sukcesów. Dzięki niej łatwiej rozwinąć pozostałe.

Należy jednak pamiętać o tym, że priorytet jest tutaj rozumiany w sensie takim: co jest ważniejsze w rowerze: przednie czy tylne koło? (parafraza cytatu George Bernard Shaw) Cytaty dostępne są tu na blogu na stronie głównej i w książce, którą opracowuję (informacja o niej pojawi się niedługo po prawej stronie bloga na kolumnie z innymi moimi książkami).

4. Do czego służy pozytywna postawa.

Pozytywna postawa służy oszczędzaniu nerwów, frustracji i wrzodów żołądka :).

A na poważnie jest to jedyne narzędzie, które pozwala człowiekowi przekształcić porażkę w sukces.

Powtórzę: bez pozytywnej postawy wobec wydarzeń nie przekształcisz porażki w sukces.

Jeśli nie masz pozytywnej postawy wobec życia, wydarzeń i ludzi, każda porażka będzie dotykała Ciebie osobiście, bolała, odbierała siły i sprawiała, że nie będzie Ci się chciało żyć.

Tylko za pomocą tego narzędzia człowiek jest w stanie podnieść głowę ponad poziom wody, do której wpadł i „wyglądać statku, który go z niej wyciągnie”. Dzięki pozytywnej postawie człowiek zdaje sobie sprawę z przemijalności złego wydarzenia, wie że nie jest w nim odosobniony i do tego zachowa jako taki humor, który pozwoli mu obmyślić obejście problemu.

Jak widzisz więc, pozytywna postawa nie jest odczuwaniem ciągle szczęścia. Tylko idiota będzie się śmiał i mówił, że to takie jest fajne i bawił się swoją złamaną ręką, gdy po upadku z 2 piętra połamie sobie nogi, ręce i żebra. Tylko idiota będzie się z tego cieszył, że zbankrutował i tylko taki człowiek będzie mówił, że jest z tego powodu niezmiernie szczęśliwy i że chce tak jeszcze raz…

5. Jak ją ćwiczyć.

Jest to łatwiejsze niż przypuszcza większość ludzi. W zasadzie to wystarczy tylko nie przeszkadzać…

Pewnie jest to dla Ciebie nowa idea, już więc tłumaczę.

Każdy człowiek ma pewne ciekawe mechanizmy obronne. Po złym wydarzeniu mówi się, że „czas leczy rany”. I tak jest w rzeczywistości, chyba że człowiek temu będzie chciał przeszkadzać czyli włączy sobie smutną muzykę, upije się, napisze o tym wiersz i będzie go ciągle czytał do poduszki, żeby się dołować i tak dalej. A może zrobić zdjęcia albo sfilmować swoją porażkę, żeby móc się dołować do końca życia? Pewnie niektórzy tak robią…

Jeśli jednak po odniesieniu porażki czy doświadczeniu przeszkody postanowisz, że najpierw wyciągasz z niej odpowiednie wnioski, patrzysz co wyszło nie tak i co poprawić, a potem postanawiasz, że masz ją głęboko w dupie… Twoje życie stanie się lepsze.

Jak mieć ją w dupie? Musisz mi tutaj uwierzyć na słowo… Po prostu miej ją tam. Nie ma techniki pozwalającej mieć porażkę głęboko w tyłku :). Jednym ze sposobów jest niemyślenie o niej, drugim wypracowanie odporności na stres, a niektórzy palą papierosy. To ostatnie jest najgorsze z tych rozwiązań, bo czyni dodatkowe kłopoty, ale palacze zarzekają się, że to działa…

Podsumowując ćwiczenie pozytywnej postawy:

Po pierwsze szeroko rozumiany rozwój osobisty. Tylko dzięki temu „tworowi” jesteś w stanie wypracować w sobie coś takiego jak pozytywna postawa.

Gdy wydarzy się u Ciebie coś przykrego zauważ, że obok tego są jeszcze pozytywne wydarzenia.

Zdawaj sobie sprawę, że nie tylko Tobie dzieją się złe i nieprzyjemne rzeczy – one istnieją u nas wszystkich.

Jeśli nie ma wyjścia z przeszkody, olej ją. Przejmowanie się przeszkodą jest szkodliwe. Na przykład jeśli nie idzie Ci w pisaniu książek, przestań je pisać, albo zamiast pisać o psach zacznij pisać o wiewiórkach. Lub o kangurach. A może informatyka? Jeśli chcesz coś pisać i czujesz, że to jest to, zacznij czytać, a dopiero potem spróbuj jeszcze raz pisać. To pomaga. Rozumiesz, szukasz rozwiązań lub alternatyw i nigdy nie rozmyślasz o przeszkodzie i jak Ci z tym źle.

Jeśli jest taka potrzeba, to przestań myśleć :). Pisałem o tym w jednym z wcześniejszych artykułów. O tutaj:

Co zrobić, żeby zacząć działać?

 

 

 

Enhanced by Zemanta