Rozwój osobisty Andrzej Wojtyniak

Dzisiaj ostatni odcinek serialu rozwojowego. Marzenie zostało spełnione. Pełen sukces! Być może czas na kolejne, a może trochę warto odpocząć. Wszystko zależy od tego, czego pragniesz. Jak widzisz na zdjęciu nawet najdziwniejsze i najdziksze marzenia da się spełnić!

Po co psu telewizja satelitarna? Nie wiem, ale jeśli tak sobie wymarzył, to proszę bardzo! Może nie ma zbyt wiele do roboty i ogląda wszystkie seriale brazylijskie?

Najważniejsze, byś dokładnie wiedział czego chcesz. Jeśli to określisz, łatwo znajdziesz drogę do marzeń . I nie ma co się wstydzić swoich marzeń przed sobą, choć czasem warto nie zdradzać ich wszystkim ludziom. Być może Twoje otoczenie nie sprzyja sukcesom, jednak otoczenie zawsze można zmienić. Warunki niekorzystne zamienić na korzystne. Problemy da się rozwiązać. Gdy to Ci się uda, masz duże szanse na osiągnięcie swojego wymarzonego sukcesu!

 

 

Rozwój osobisty Andrzej Wojtyniak

No dobra, może zdjęcie nie oddaje piękna tego lasu. Kolory też nie tak intensywne jak na Lazurowym Wybrzeżu. Ale musisz mi wybaczyć, że nie pojechałem tam, by zrobić zdjęcie do tego serialu rozwojowego.

Tak czy inaczej piękno można znaleźć wszędzie, nawet w szarym mieście. Coś o tym wiem, bo całe życie mieszkam w szarych miastach. W końcu w Polsce większość miast jest szarych albo co najwyżej ecru.

Jednak pośród tej szarości znajdzie się co jakiś czas coś kolorowego. Gdzieniegdzie jest drzewo albo krzak. Znajdzie się też sporo trawy wystającej spomiędzy płytek chodnika. Co jakiś czas zdesperowany człowiek pragnący kolorów rozbije jakąś butelkę, by uprzyjemnić szare krajobrazy, a inny rzuci kartonik po napoju. Kolor wszędzie się wciska.

Da się znaleźć ładne widoki i polecam Tobie ich szukać, nawet w mieście. Już samo szukanie urozmaici Twoje życie i da ci kolejną porcję energii. A jak znajdziesz swoje ulubione piękne miejsce, znajdziesz także kryjówkę przed problemami.

 

 

Rozwój osobisty Andrzej Wojtyniak

Wejście na szczyt wymaga wysiłku. Wymaga też przygotowania, chartu ducha, rozsądku. Nagrodą za to są widoki i satysfakcja z pokonania przeciwności i grawitacji.

Tak samo jest ze szczytami osiągnięć. Z nich także widać odległe rejony, tyle że są to krajobrazy możliwości. Wysiłek jest podobny i również występuje tu grawitacja. Jest to specyficzna grawitacja, bo ciągnie do poprzedniego życia i przeszkodą są tu inni ludzie, którzy swoją grawitacją próbują ściągać Ciebie na ziemię. Nie daj się grawitacji, wymyśl coś, by ją pokonać.

Spójrz przed siebie, bo tam jest Twoje życie. Odwracaj głowę tam, gdzie widzisz dobre okoliczności i zasłoń się tarczą przekonań i działań od tych, co będą Ciebie atakować ze stron, od których odwracasz wzrok.

 

 

Jedna z moich czytelniczek zadała bardzo ważne pytanie:

Dlaczego przeważnie czuję się zbędna, odrzucona, niepotrzebna? Skąd bierze się wrażenie, że wszystkim idzie lepiej, są lepsi i każdy łatwo nawiązuje kontakt i ma masę przyjaciół? Dlaczego ja nie mogę nawiązać jakiejś więzi z innymi ludźmi, a jak już to trwa to bardzo długo?

Skąd bierze się wrażenie, że innym ludziom wiedzie się lepiej?

Zajmiemy się dwoma najważniejszymi przyczynami:

  1. Niska samoocena
  2. Brak wiedzy

Po pierwsze gdy uważasz, że Twoje działania są nic nie warte, a Ty jesteś leniem, który nic nie umie – każde działanie innego człowieka będzie według Ciebie lepsze, piękniejsze i bardziej wartościowe. Taki człowiek może robić  znacznie mniej niż Ty, jego działania mogą mieć gorsze rezultaty, a Ty i tak będziesz uważać, że jest kimś lepszym. Będziesz mieć wrażenie, że temu drugiemu idzie wszystko lepiej, ale tylko dlatego, że Ty osobiście w swojej głowie umniejszasz wartość Twoich działań – bez względu na to jakie one są.

Po drugie nie wiesz wszystkiego o sytuacji owego „człowieka sukcesu”. Ty porównujesz siebie całą do części człowieka, którego uważasz za tego lepszego. Siebie znasz dobrze, znasz swoje myśli i wiesz, że one bardzo często wędrują na manowce. Wiesz, że potrafisz nienawidzić ludzi, że nie chce Ci się nic robić, że wiele razy nie dokończyłaś jakiegoś zadania i że czasem cały świat jest „do dupy”. Tamten człowiek, któremu wszystko wychodzi z kolei, musi być kimś lepszym! Ma wielu przyjaciół, odnosi sukcesy i łatwo nawiązuje kontakt z ludźmi… Twój mózg działa na Twoją niekorzyść nakładając na niego aureolę i automatycznie uważasz, że ma on lepiej w życiu od Ciebie. Możliwe, że gdybyś takiego człowieka zapytała o jego sukcesy, odpowiedziałby Tobie, że wewnątrz jest strasznie nieszczęśliwy, bo co mu po tych ludziach, skoro żaden z nich nie jest prawdziwym przyjacielem, a te relacje są płytkie i mało satysfakcjonujące…

Wrażenie, że innym wiedzie się lepiej, bierze się z porównywania siebie z ludźmi. Przestań oglądać się na innych, zastanów się nad pomysłem na własne życie, nakreśl plan i go realizuj. Wtedy wrażenie zniknie, bo nie będziesz o nim w ogóle myślała, będziesz zajęta sobą. Przy okazji pojawią się nowi znajomi i przyjaciele.

Dlaczego ja nie mogę nawiązać jakiejś więzi z innymi ludźmi, a jak już to trwa to bardzo długo?

Jest takie powiedzenie: żeby mieć przyjaciela, należy najpierw samemu być przyjacielem.

Po pierwsze: nawiązywanie trwałej i wartościowej relacji, trwa bardzo długo! Są oczywiście wyjątki szybkiego dogadania się i miłości od pierwszego spojrzenia, tak jak i niektórzy ludzie wygrywają w „totka”. Zazwyczaj jednak dobra relacja potrzebuje czasu, bo trzeba się dobrze poznać, stworzyć zaufanie, trochę intymności, a dopiero potem mocną więź. Czyli w przypadku długości nawiązywania relacji wszystko jest z Tobą w porządku.

Wracając do samego nawiązywania więzi, jeśli nie potrafisz zapoczątkować dobrej relacji, problem tkwi w którymś z Twoich zachowań. Może boisz się intymności, nie chcesz zbyt wiele o sobie mówić, deklarujesz przyjaźń, ale gdy jesteś potrzebna, mówisz, że nie masz czasu? A może brakuje Ci czasu na spotkania z ludźmi, podczas gdy siedzisz w domu całymi dniami i oglądasz telewizję lub przeglądasz strony w internecie albo trwonisz czas na inne równie banalne zajęcia? Pamiętaj, że ludzie nie są głupi i wiedzą, że nie robisz w takim przypadku wiele w domu, a gdy mówisz, że nie masz czasu, odbierają to jako brak woli spotkania się czyli brak woli nawiązania relacji.

Nie można nawiązać przyjaźni z ludźmi jednocześnie od nich uciekając. Nie ufając nikomu nie sprawisz wrażenia osoby, której warto zaufać. Nie będąc przyjacielem, nie znajdziesz przyjaciela, przynajmniej nie na dłuższy czas. Daj się polubić! Przy okazji, kliknij „Lubię to!”, po prawej stronie i polub tą stronę!

Dalszą odpowiedzią, dlaczego ciężko nawiązać Ci relacje będzie… Twoje pytanie:

Dlaczego przeważnie czuję się zbędna, odrzucona, niepotrzebna?

Skoro czujesz się zbędna, odrzucona i niepotrzebna, automatycznie przekazujesz te uczucia innym ludziom. Zamykasz się w sobie, boisz się zaufać, intensywnie pragniesz zainteresowania jednocześnie odrzucając je. Takie zachowania odstraszają potencjalnych kolegów, koleżanki i przyjaciół.

Skoro pragniesz zainteresowania i jednocześnie boisz się tego zainteresowania, dajesz sprzeczne sygnały ludziom. To z kolei daje im jednoznaczny sygnał, że jest z Tobą coś nie w porządku. Widzą niespójność pomiędzy deklaracjami a działaniem. Pracuj nad swoimi emocjami. Mogę tu napisać wręcz, żebyś dorosła emocjonalnie do odczuwania radości z przebywania z ludźmi. Gdy jesteś w tłumie odczuwaj radość – dosłownie. Pójdź do hipermarketu, na ulicę handlową, do kina czy w inne miejsce, gdzie jest dużo ludzi, rozejrzyj się, zauważ ich i odczuj radość, że jesteś wśród tak dużej liczby osób. Ćwicz to aż do skutku. Przebywaj z ludźmi i ciągle staraj się odczuwać wobec nich sympatię. Nie bój się, wyobraź sobie, że każdy z nich mógłby być Twoim znajomym. A gdy przebywasz już z ludźmi, których znasz, staraj się im choć trochę ufać, odczuwać radość, że z nimi jesteś. Myśl, że chcesz ich lepiej poznać, wiedzieć jakie mają marzenia, co chcą w życiu robić, jacy są gdy jest im wesoło czy smutno.

Ludzie, którzy nawiązują szybko relacje z innymi mają wspólną cechę, która im to umożliwia. Są ciekawi wszystkich ludzi wkoło! Chcą ich poznać i dowiedzieć się kim są i gdzie podążają. Gdy poznaję nową osobę, jestem zawsze ciekawy co ma do powiedzenia, co chce robić, kim jest i jakie miała już przygody w życiu. A Ty?

 

Dzisiaj trzeci fragment książki MotywAkcja. Dostępna jest ona w wydawnictwie Złote Myśli, wystarczy kliknąć w obrazek poniżej i przenieść się na stronę, gdzie można w nią zainwestować.

MotywAkcja od pierwszego dnia trafiła do bestsellerów jako bestseller dnia i do pierwszej dziesiątki najlepiej sprzedających się książek. Nieustannie pnie się w górę!

MotywAkcja - Andrzej Wojtyniak

Kliknij w obrazek lub w ten link, żeby przejść do strony opisującej książkę!

MotywAkcja

Część 2. Co należy robić, żeby się zmotywować?

Rozdział 3. Wizualizacja jako pomoc w motywacji

 

Pisałem  już kilkakrotnie o wizualizacji  jako podstawie do
osiągnięcia celów. Teraz bardziej się w to zagłębimy.
Wizualizacja  twoich  celów  i  pragnień  jest  tylko  narzędziem,
nie zastąpi działania. Musisz o tym pamiętać. Bardzo
często autorzy publikacji dotyczących motywacji czy
prawa przyciągania nie wspominają o  tym, a  już na pewno
większość z nich widzi to tak, że wystarczy tylko leżeć
i wizualizować. Niestety nie polega to tylko na tym, by się
modlić  czy wyobrażać  sobie  swój ulubiony dom. Należy
też  podejmować  pewne  działania,  które  poprowadzą  cię
w kierunku realizacji celu.

 
Samo  wyobrażanie  sobie  celów  jest  jednak  niezbędne
i dzieje się zawsze przed urzeczywistnieniem ich. Pisałem
już o tym, że przed osiągnięciem celu widzisz go najpierw
na mentalnym wyświetlaczu,  a  dopiero potem  zaczynasz
działać. Po prostu tak funkcjonuje nasz umysł.

 
Jeżeli zatem przed snem, po obudzeniu się czy w ciągu dnia
wyobrażasz sobie jak najwyraźniej swoje cele czy zadania,
o wiele łatwiej będzie ci je wykonać.

 
Im dokładniej widzisz i czujesz swoje pragnienia jako urzeczywistnione
(nawet  jeśli  na  razie  znajdują  się  one  tylko w twojej głowie),
tym więcej masz motywacji, żeby zacząć je spełniać.
Jakie ma to zastosowanie dla ciebie?

 

Rada
Kiedy spada twój poziom motywacji, nawet mimo
że ogólnie  jesteś zmotywowany, zacznij przypominać
sobie obrazy, które są wynikiem wykona
nia twojego planu.

 

Czyli, upraszczając, jeśli chcesz np. otworzyć sklep z ubraniami i
zaczyna być ciężko, powstają jakieś przeszkody, zacznij wyobrażać
sobie,  że wchodzisz  do  swojego  sklepu
i pełno w nim  towaru świetnej  jakości, a kolejka do kasy
jest  długa. Wyobraź  sobie,  jak  chodzisz  po  tym  sklepie,
rozmawiasz z zadowolonymi klientami, a podczas dyskusji
ze swoją księgową dowiadujesz się, że zysk wzrósł o 50%
w stosunku do poprzedniego tygodnia.

 
To da  ci motywację do dalszego działania,  a przy okazji
wspomoże wiele  innych obszarów. Być może wpadnie ci
do głowy pomysł, jak urządzisz sklep, jak rozmieścisz półki
(w końcu chodziłeś po sklepie i wyobrażałeś go sobie),
może  wymyślisz,  gdzie  umieścisz  kasę. Może  księgowa,
którą  sobie wyobrazisz,  okazała  się  twoją  starą  znajomą
(umysł tak właśnie działa) i do niej zadzwonisz, dzięki czemu
zyskasz lojalnego i uczciwego pracownika?

 

Ten  aspekt wizualizacji  stanowi  jeszcze  jeden pozytywny
argument za wyobrażaniem sobie swoich celów.
Podczas  gdy  wizualizujesz,  nie  tylko motywujesz  się  do
działania (bo widzisz efekty) — dodatkowo przychodzą ci
do głowy nowe pomysły, ponieważ gdy żyjesz wirtualnie
w  tej wizualizacji, możesz przetestować pewne założenia
(takie jak wystrój wnętrz w sklepie z przykładu powyżej).
To  jeszcze  bardziej  cię  zachęci  do  działania,  gdyż  plan
zacznie  się  pięknie  zlepiać  w  całość,  która  jest  logiczna
i spójna.

Jeśli  podczas  wizualizacji  wpadniesz  na  dobry  pomysł
czy  rozwiązanie, którego szukałeś — przerwij wyobrażanie i
zapisz go na kartce. Koniecznie musisz to zrobić, bo
możesz o nim zapomnieć. Nie raz zdarzyło mi się, że nie
chciało mi się wstać i zapisać pomysłu. Po pięciu minutach
pozostały  tylko  wspomnienia,  że miałem  genialny  plan.
Zapisuj koniecznie! Wizualizację dokończysz później.

 

Rada
Pamiętaj,  że  jeśli  potrzebujesz  motywacyjnego
kopa, nie dzwoń do przełożonego, sponsora, ko-
legi, tylko przypomnij sobie swój cel. Przypomnij
sobie, wyobraź i „korzystaj” z niego w swojej głowie.
Jeśli zobaczysz go wystarczająco wyraźnie —
pojawi się motywacja do dalszego działania.

Kliknij w obrazek lub w ten link, żeby przejść do strony opisującej książkę!

Wielu czytelników znalazło ten post po wpisaniu tych słów kluczowych:

  • samorozwój osobisty
 

Tightrope Walker, Palolem, Goa, India

Nie wiem jak u Ciebie i u Twoich bliskich wygląda sprawa pozytywnej postawy, ale u mnie bardzo często spotykam ludzi, którzy myślą, że pozytywna postawa to bycie ciągle szczęśliwym i/lub bycie totalnie zidiociałym naiwniakiem, który „nie wie jakie jest życie”. Jako czytelnik mojego bloga, zapewne już wiesz, że jest to tak dalekie od prawdy jak łamaga od bycia linoskoczkiem. Żywym linoskoczkiem.

Zastanowimy się teraz nad kilkoma kwestiami.

1. Czym nie jest pozytywna postawa.

2. Czym w takim razie jest pozytywna postawa wobec życia i ludzi.

3. Jaki ma priorytet pomiędzy innymi cechami.

4. Do czego służy pozytywna postawa.

5. Jak ją ćwiczyć.

Sunset @ Gandipet

1. Czym nie jest pozytywna postawa.

Pozytywna postawa wobec życia, pozytywne podejście, pozytywna osobowość, to nie jest stan ciągłego odczuwania szczęścia, bycia ciągle w stanie upojenia alkoholowego czy na haju. Nie jest to bycie człowiekiem naiwnym, idiotą, głupcem, członkiem sekty, hippisem ani żadną inną formą oszukiwania siebie. Nie jest to również byciem optymistą senso stricte.

Człowiek z pozytywną postawą nie musi się powyższymi cechami charakteryzować, ale może niektóre z nich mieć. One są cechami niezależnymi od postawy życiowej. Czyli alkoholik może mieć pozytywną postawę wobec życia, tylko po prostu mieć słabość do alkoholu i przeciwnie, abstynent może nie pić, a nie mieć pozytywnej postawy wobec życia. Analogicznie inne wyżej wymienione cechy.

2. Czym w takim razie jest pozytywna postawa wobec życia i ludzi.

Pozytywna postawa jest po części mądrością życiową, odpornością na stres i odczuwaniem wewnętrznej radości z faktu, że człowiek żyje i może doświadczać wydarzeń, czynności i cieszyć się z posiadania materialnych udogodnień.

W życiu codziennym pozytywna postawa objawia się tym, że podczas doświadczania niepowodzenia czy przeszkody człowiek zdaje sobie sprawę z tymczasowości tego zdarzenia. Wie doskonale, że takie rzeczy są nieodzowną częścią życia, a nawet okazją do nauki. Czasem jest bardzo wdzięczny za przeszkodę, bo dzięki niej już wie czego nie robić lub jak to zrobić lepiej.

Pozytywna postawa pomaga przejść nad niemiłym wydarzeniem „do porządku dziennego” i zauważyć w nim pozytywne aspekty. Dzięki pozytywnej postawie wobec wydarzeń człowiek nie odczuwa ogromnej przykrości „bo się to jemu przydarzyło i nikomu innemu”, nie odczuwa też rany swojego wewnętrznego dziecka „bo mu zabrano zabawkę”. Człowiek z pozytywnym nastawieniem nie bierze tak do siebie porażki i dzięki temu może się zastanowić, bez obrażania się na świat, co z tym fantem zrobić.

3. Jaki ma priorytet pomiędzy innymi cechami.

Jeśli nie jesteś zwyczajnym pracownikiem najemnym, który nie ma żadnej inicjatywy, ma wszystko gdzieś, nie chce się uczyć i w ogóle to zrezygnował z czynnego życia na rzecz zaspokajania podstawowych potrzeb fizjologicznych, to pozytywna postawa wobec życia, wydarzeń i ludzi jest dla Ciebie priorytetem numer jeden w rozwijaniu cech niezbędnych do odnoszenia sukcesów. Dzięki niej łatwiej rozwinąć pozostałe.

Należy jednak pamiętać o tym, że priorytet jest tutaj rozumiany w sensie takim: co jest ważniejsze w rowerze: przednie czy tylne koło? (parafraza cytatu George Bernard Shaw) Cytaty dostępne są tu na blogu na stronie głównej i w książce, którą opracowuję (informacja o niej pojawi się niedługo po prawej stronie bloga na kolumnie z innymi moimi książkami).

4. Do czego służy pozytywna postawa.

Pozytywna postawa służy oszczędzaniu nerwów, frustracji i wrzodów żołądka :).

A na poważnie jest to jedyne narzędzie, które pozwala człowiekowi przekształcić porażkę w sukces.

Powtórzę: bez pozytywnej postawy wobec wydarzeń nie przekształcisz porażki w sukces.

Jeśli nie masz pozytywnej postawy wobec życia, wydarzeń i ludzi, każda porażka będzie dotykała Ciebie osobiście, bolała, odbierała siły i sprawiała, że nie będzie Ci się chciało żyć.

Tylko za pomocą tego narzędzia człowiek jest w stanie podnieść głowę ponad poziom wody, do której wpadł i „wyglądać statku, który go z niej wyciągnie”. Dzięki pozytywnej postawie człowiek zdaje sobie sprawę z przemijalności złego wydarzenia, wie że nie jest w nim odosobniony i do tego zachowa jako taki humor, który pozwoli mu obmyślić obejście problemu.

Jak widzisz więc, pozytywna postawa nie jest odczuwaniem ciągle szczęścia. Tylko idiota będzie się śmiał i mówił, że to takie jest fajne i bawił się swoją złamaną ręką, gdy po upadku z 2 piętra połamie sobie nogi, ręce i żebra. Tylko idiota będzie się z tego cieszył, że zbankrutował i tylko taki człowiek będzie mówił, że jest z tego powodu niezmiernie szczęśliwy i że chce tak jeszcze raz…

5. Jak ją ćwiczyć.

Jest to łatwiejsze niż przypuszcza większość ludzi. W zasadzie to wystarczy tylko nie przeszkadzać…

Pewnie jest to dla Ciebie nowa idea, już więc tłumaczę.

Każdy człowiek ma pewne ciekawe mechanizmy obronne. Po złym wydarzeniu mówi się, że „czas leczy rany”. I tak jest w rzeczywistości, chyba że człowiek temu będzie chciał przeszkadzać czyli włączy sobie smutną muzykę, upije się, napisze o tym wiersz i będzie go ciągle czytał do poduszki, żeby się dołować i tak dalej. A może zrobić zdjęcia albo sfilmować swoją porażkę, żeby móc się dołować do końca życia? Pewnie niektórzy tak robią…

Jeśli jednak po odniesieniu porażki czy doświadczeniu przeszkody postanowisz, że najpierw wyciągasz z niej odpowiednie wnioski, patrzysz co wyszło nie tak i co poprawić, a potem postanawiasz, że masz ją głęboko w dupie… Twoje życie stanie się lepsze.

Jak mieć ją w dupie? Musisz mi tutaj uwierzyć na słowo… Po prostu miej ją tam. Nie ma techniki pozwalającej mieć porażkę głęboko w tyłku :). Jednym ze sposobów jest niemyślenie o niej, drugim wypracowanie odporności na stres, a niektórzy palą papierosy. To ostatnie jest najgorsze z tych rozwiązań, bo czyni dodatkowe kłopoty, ale palacze zarzekają się, że to działa…

Podsumowując ćwiczenie pozytywnej postawy:

Po pierwsze szeroko rozumiany rozwój osobisty. Tylko dzięki temu „tworowi” jesteś w stanie wypracować w sobie coś takiego jak pozytywna postawa.

Gdy wydarzy się u Ciebie coś przykrego zauważ, że obok tego są jeszcze pozytywne wydarzenia.

Zdawaj sobie sprawę, że nie tylko Tobie dzieją się złe i nieprzyjemne rzeczy – one istnieją u nas wszystkich.

Jeśli nie ma wyjścia z przeszkody, olej ją. Przejmowanie się przeszkodą jest szkodliwe. Na przykład jeśli nie idzie Ci w pisaniu książek, przestań je pisać, albo zamiast pisać o psach zacznij pisać o wiewiórkach. Lub o kangurach. A może informatyka? Jeśli chcesz coś pisać i czujesz, że to jest to, zacznij czytać, a dopiero potem spróbuj jeszcze raz pisać. To pomaga. Rozumiesz, szukasz rozwiązań lub alternatyw i nigdy nie rozmyślasz o przeszkodzie i jak Ci z tym źle.

Jeśli jest taka potrzeba, to przestań myśleć :). Pisałem o tym w jednym z wcześniejszych artykułów. O tutaj:

Co zrobić, żeby zacząć działać?

 

 

 

Enhanced by Zemanta
 

Look Who´s Hiding in My Coffee

Kawa = energia

Wielu ludzi pije kawę jako coś magicznego, co ma zmotywować ich do działania. Też pijesz kawę? Ja piję, ale ostatnio bardziej dla smaku niż w celu zwiększenia mojej wydajności. Dlatego piję jej mniej, za to lepszej jakości. Ale po kolei…

Większość ludzi pijących kawę uwielbia ją dzięki właściwościom energetycznym. I rzeczywiście te właściwości istnieją. Jednakże jeśli przyjrzeć się dokładniej, są one różne od oczekiwanych.

Dlaczego kawa dodaje sił? Najbardziej bezpośrednią przyczyną dodatkowej dawki energii jest podniesienie ciśnienia przez kofeinę. Ma to swoje wady i zalety. Więcej niestety wad. Na przykład taką, że przy długim „użytkowaniu” kawy podnosi ona ciśnienie ogólnie, całego organizmu, co prowadzi do nadciśnienia. Jeśli przestanie się pić wtedy kawę, człowiek jest bez energii, bo ciśnienie powoli powraca do stanu poprzedniego.

Nie zrozum mnie źle, nie jestem przeciwnikiem picia kawy. Po prostu z nią jest jak z alkoholem: jak pijesz z umiarem, to masz fajne życie, a jak przesadzisz… Sam piję kawę i nie widzę powodu, żeby z niej rezygnować, tym bardziej że nie pijam tej za 6 zł za pół kilo, która smakuje jak palone żołędzie.

jack johnson:supposed to beKiedyś piłem kawę prawie nałogowo (chociaż przy wielu osobach 2 filiżanki dziennie dość słabej kawy mogą się wydawać niczym). Zadziwiało mnie wtedy, dlaczego ona nie dodaje mi energii. Masz też czasem coś takiego? Pijesz kawę i nadal Ci się chce spać? To masz dobry przykład, że kawa jako energia jest trochę jakby mitem. A jesteś w stanie uwierzyć, że nie potrzebujesz kawy, żeby mieć energię?

Wyobraź sobie, że ja nie potrzebuję teraz pić kawy, żeby się obudzić. Dodatkowo, jeśli piję kawę to nie czuję jakoby mi dodawała energii. To dowodzi, że jest ona tylko ewentualną pomocą do czegoś innego. Ciekawe, nie?

Zapytasz zapewne jak udało mi się do tego doprowadzić. Już śpieszę z odpowiedzią.

Zacząłem dbać o zdrowie, pilnuję jak mogę swojej energii i zacząłem świadome życie.

Pewnie nie to chciałeś czy chciałaś przeczytać? Liczyłeś/aś na magiczną formułkę, która to sprawia? Życie to niestety nie Harry Potter i nie ma magicznych różdżek, które po wypowiedzeniu zaklęcia sprawiają cuda. Trzeba te cuda robić samemu. Jak zatem zadbać o to, żeby zacząć pić kawę dla przyjemności, a nie z potrzeb energetycznych?

Przede wszystkim należy podjąć decyzję o zmianie nawyków.

red fanaticĆwiczenia fizyczne, chociaż 10 pompek czy 10 przysiadów dziennie zdziała u Ciebie cuda, wierz mi. Może do tego 20 brzuszków? Nie zaszkodzi, a pozwoli Ci upiększyć Twój brzuch. Co najmniej jeden spacer dziennie, taki dłuższy niż do autobusu… 10 minut spaceru dziennie bez muzyki i bez książek audio zdziała dla Ciebie cuda energetyczne. Przemyślisz swoje życie, wymyślisz nowe rozwiązania i odpoczniesz od natłoku niechcianych myśli. Przy okazji zwiedzisz swoją okolicę.

Jedzenie bez konserwantów jest ciężkie, ale możliwe. Unikaj słodzików. Jeśli jesteś cukrzykiem uważaj na aspartam, tzn nie słodź nim. Dla nie cukrzyków cukier wcale nie jest zły, a na pewno lepszy niż każdy inny słodzik. Sprawdzaj co jesz, bo sery „typu (nazwa sera)” czy wyroby seropodobne są szkodliwe. Wiele innych rzeczy tak samo, będę pewnie jeszcze o tym pisał, ale polecam Tobie zacząć sprawdzać to na własną rękę. Jedz mało i często. Pij dużo zwyczajnej wody i unikaj napojów „kolorowych”.

Tych kilka wskazówek zwiększy Twoje zdrowie w bardzo szybkim czasie i zwiększy zasoby energii diametralnie. Oczywiście jeśli je zastosujesz. Samo przeczytanie o nich nic nie da.

Pilnowanie energii to bardzo szeroki temat. Wspomnę tutaj, że chodzi o unikanie zbędnych wydatków energetycznych na tak zwane pierdoły, a zastąpienie ich czynnościami dodającymi energii. Na przykład zamiast oglądać telewizję piszę ten artykuł. Zamiast przeglądać wiadomości na jakimś portalu wychodzę na dwór i tak dalej. Będę o tym jeszcze pisał nie raz.

To były nawyki odnośnie ćwiczeń, jedzenia i energii. A co z tym dziwnie brzmiącym świadomym życiem?

Into the UnknownPamiętasz coś z dzieciństwa? Jakieś wspomnienia, które są jakby za mgłą, za jakąś szklaną ścianą i choćbyś się wytężał pamiętasz tylko urywki. To jest nieświadome życie. Jeśli jesteś przemęczona / przemęczony, masz tak samo ze wspomnieniami bardziej bliskimi współczesności, a nawet masz tak samo w teraźniejszości. Czas Ci przecieka przez palce i jakoś na nic nie masz czasu i nie wiesz co z tym zrobić. To są przesłanki co do tego, że nie żyjesz świadomie, a jakby w transie. Jeśli brakuje Ci energii chcesz się ratować m.in. kawą, ale wszystko nadal jest jakby za mgłą.

Te spacery z wcześniejszego akapitu pomogą Ci wydostać się z tej bańki mydlanej, jeśli w niej żyjesz, ale nie tylko. Zamiast poić się kawą usiądź i zastanów się, co teraz będziesz robić. Zrób to świadomie, pamiętaj każdy kawałek czasu, który Ci mija. Pomyśl co będziesz robić za chwilę. Takie ćwiczenia wspomogą wejście w świadome życie, gdzie czas nie przecieka przez palce.

Oczywiście droga do zmian tych wszystkich nawyków jest dłuższa, ale zajmiemy się wszystkimi po kolei. Tak więc napisz proszę w komentarzu z czym masz problem, o jakim nawyku mam napisać. Postaramy się znaleźć rozwiązania tych problemów. Wszystkie nawyki można zmienić, choć czasem jest to trudne. Picie kawy jako energetyczny kop jest dość łatwy do zmiany, reszta ma różny stopień trudności.

Zmiana nawyków które zjadają Tobie energię, na dobre nawyki sprawi, że zaczniesz pić kawę dla przyjemności i jej smaku, zamiast poić się wiadrami kawy, żeby się obudzić.

 

Nadchodzi następny rok możliwości do wykorzystania. Pojawią się nowe okazje i zrealizujesz kolejne marzenie. Życzę Ci tego z całego serca.

W nowym roku dalej kontynuujesz drogę do doskonałości, co da Ci jeszcze więcej radości, spełnienia i pięknych chwil.

Życzę Ci wytrwałości w dążeniu do tych największych celów i marzeń. Spełnienia natychmiastowego tych mniejszych i, oczywiście, bogactwa materialnego, duchowego i emocjonalnego.

I do tego też dużo pieniędzy, bo bez nich ani rusz w naszym pięknym świecie 🙂 .

 

Dowiedziałem się, że sukces i szczęście nie są wartościami,
za którymi trzeba gonić. To wartości, które trzeba rozwinąć.
– Jim Rohn

Sukces jest wynikiem samorozwoju. Im więcej wiesz, im lepsza jesteś, im więcej osób Ciebie lubi, bo dobrze na nich działasz, tym większe szanse masz na „sukces”. Szczęście zależy od Ciebie, jeśli postanowisz je mieć, to będziesz je mieć. Poczucie szczęścia i sukcesu są zależne od Ciebie.

***

Jeśli chcesz więcej cytatów, zapisz się na „Cytaty na maila” wpisując swój adres mailowy i imię w odpowiednie pola znajdujące się po lewej stronie na górze, pod przyciskiem „Home”. Wysyłane są co trzy dni.

 

1269472844_by_Radkowski

Jest na to odpowiedni termin: pozornie wiarygodna racjonalizacja. Czym jest realizm? Większoiść ludzi powie, że realnym(pragmatycznym, przyziemnym) spojrzeniem na rzeczywistość. Ale skoro to jest spojrzenie, to przecież musi być to subiektywne podejście do tego co się widzi. Czyli ten tak zwany realizm jest subiektywnym odczuciem natemat tego, co człowiek zauważa wkoło sobie. Tak, subiektywne, bo najczęściej ma niewiele wspólnego z rzeczywistością, tzn ma trochę, ale nie do końca 🙂 . Spytasz „dlaczego?” lub wręcz się ze mną nie zgodzisz? Już tłumaczę.

Człowiek zauważa jakieś zdarzenie, lub ktoś mu o nim przypomina. Zasmuca się i mówi coś z w stylu: „znając życie i tak się nie uda”. Na stwierdzenie, że jest pesymistą odpowiada: „nie pesymistą, tylko realistą, przecież i tak większość rzeczy nie wychodzi, to nie chociaż się nie rozczaruję”.
Takie podejście, jak widać na przykładzie, jest typowo negatywne czyli pesymistyczne, a dodatkowo…

Drugi człowiek zauważa to samo wydarzenie lub ktoś mu o nim przypomina. Patrzy na to i mówi coś w stylu: „nie ma problemu, damy radę to rozwiązać”. – jak widać jest to podejście pozytywne. Człowiek niekoniecznie musi skakać z radości, ale ma optymisyczne podejście do tego samego wydarzenia.

A teraz do czego zmierzam. „Realizm” ma najczęściej niewiele wspólnego z rzeczywistoścą, wbrew temu co twierdzą realiści. Z tej choćby przyczyny, że jeśli rzeczywistość jest jedna (a jest) i jeśli realiści twierdzą, że ich realizm jest prawdziwym sądem o rzeczywistości, to jest to nieprawda, gdy inny człowiek w tej samej rzeczywistości potrafi zrobić czy osiągnąć to, co realista uważa za niemożliwe.

Jeśli jesteś zatem „realistą”, to skończ z tym i zacznij po prostu poznawać prawdę o rzeczywistości. Nie jest istotne czy według Ciebie jest coś niedobre/nierealne itp. Ważne jest to czy jest to możliwe do wykonania w naszym rzeczywistym świecie. Czyli nie to kto ma rację, a to co jest właściwe. Oczywiście jest też ważne co Ty o tym sądzisz, ponieważ jeśli sądzisz, że czegoś nie wykonasz, to nawet jśli jest to wykonalne z naszej rzeczywistości, nawet nie zabierzesz się za realizację tego 🙂 .

Wielu czytelników znalazło ten post po wpisaniu tych słów kluczowych:

  • realizm
  • pesymizm
  • Lipek