Rozwój osobisty Andrzej Wojtyniak

Kolejna boczna ścieżka. Ale Ty jako weteran nie zwracasz na nią zbytnio uwagi. Ot może wzbudzić czasową ciekawość, może nawet wejdziesz na pięć metrów by zobaczyć, co tam widać, ale wracasz ze spokojem na drogę główną. W końcu po przebytej drodze wiesz czego chcesz, pamiętasz co przeszedłeś i swoim tempem kontynuujesz wędrówkę do sukcesu!

 

 

Rozwój osobisty Andrzej Wojtyniak

Idziesz, idziesz, a tu tak nie posprzątane. Natura jest tak nieuporządkowana? Zwierzęta nie przejmują się kurzem czy niezagrabionymi liśćmi. Tylko człowiek chce, żeby wszystko było sterylne. Takie drobnostki są czasem przeszkodą w osiąganiu sukcesów. Mam tu na myśli perfekcjonizm i oczekiwanie, że droga do marzeń będzie idealna, posprzątana i poukładana.

Nigdy taka nie będzie. Często będzie brudna i odpychająca. Dopiero na końcu może być w miarę schludna, jak posprzątasz. Nie oznacza to, że przez cały czas będzie ciężko. Chodzi mi o to, że niektóre wybory mogą przez dłuższy czas być niewygodne, ale mimo to na końcu będzie upragniony sukces. Z drugiej strony czasem rzeczywiście trafi się droga dobrze uporządkowana i w miarę łatwa.

 

 

Rozwój osobisty Andrzej Wojtyniak

Przed Tobą na pewno długa droga do sukcesu. Rzadko kiedy jest na niej asfalt, bo nikt nie miał okazji go przed Tobą położyć. Najczęściej będzie to błoto, kałuże, kamienie, piach, korzenie. Ale będzie też trawa, łąki, brzegi jezior, pagórki, leśne polanki.

Jesteś pionierem na swojej drodze do marzeń. Załóż dobre buty, odpowiednie ubranie, weź prowiant i w drogę!

 

 

 

 

Rozwój osobisty Andrzej Wojtyniak

Pochyliłeś się nad problemem. Dzięki temu spojrzałeś na drogę z bliska i ku swojemu zaskoczeniu patrzysz ile tu leży kamorów i jak  nierówna jest ta droga! Jak w ogóle iść czymś takim?

Tak właśnie wygląda podróżowanie do sukcesu. Pocieszające jest to, że te kamienie na niej leżą, ale nie na każdy nadepniesz. Warto o tym pamiętać, że większość możliwych problemów i tak ominiesz.

 

 

Rozwój osobisty Andrzej Wojtyniak

Wejście na szczyt wymaga wysiłku. Wymaga też przygotowania, chartu ducha, rozsądku. Nagrodą za to są widoki i satysfakcja z pokonania przeciwności i grawitacji.

Tak samo jest ze szczytami osiągnięć. Z nich także widać odległe rejony, tyle że są to krajobrazy możliwości. Wysiłek jest podobny i również występuje tu grawitacja. Jest to specyficzna grawitacja, bo ciągnie do poprzedniego życia i przeszkodą są tu inni ludzie, którzy swoją grawitacją próbują ściągać Ciebie na ziemię. Nie daj się grawitacji, wymyśl coś, by ją pokonać.

Spójrz przed siebie, bo tam jest Twoje życie. Odwracaj głowę tam, gdzie widzisz dobre okoliczności i zasłoń się tarczą przekonań i działań od tych, co będą Ciebie atakować ze stron, od których odwracasz wzrok.

 

 

Rozwój osobisty Andrzej Wojtyniak

Dlaczego tak długo? Dlaczego niby już miało być marzenie, miałem wyjechać tam, gdzie chcę, a nadal tkwię w tym zatęchłym miejscu? Zadawałem to pytanie już jakiś czas temu. Teraz minęło dużo czasu i zamiast cieszyć się sukcesem, nadal zadaję to samo pytanie!

Na trasie Zakopane – Gdańsk także można w Łodzi zadawać to pytanie, a wcześniej przy Katowicach. Dlaczego gdy jesteś przy Katowicach, nadal nie widzisz Gdańska? A później, gdy jesteś w okolicach Łodzi nadal nie ma tabliczki z wymarzonym napisem? Więcej: przy Toruniu nadal nie widać tego cholernego Gdańska! To niesprawiedliwe? Dokładnie tak samo jest z realizacją Twoich celów. Jest pewna droga do przebycia, tyle że niekoniecznie fizycznie, ile w czasie i działaniach.

Owszem fizycznie można wziąć samolot, tyle że on także leci określoną ilość czasu. W działaniach też można być bardziej efektywnym. Nadal jednak musi upłynąć pewien określony czas aktywności.

 

100 metros 3

Często dostaję pytanie od ludzi spotykanych na żywo, czytelników bloga, czytelników moich książek czy kursantów, a nawet znajomych i ludzi, których kompletnie nie znałem jeszcze dwie minuty temu: Jak wystartować? Jak ruszyć dupę i pokonać tą siłę bezwładności, która objęła mnie w poprzednich latach i teraz nie chce puścić?

Od razu Ci napiszę: jest to cholernie trudne. To jest tak, jak byś chciał ruszyć ogromny głaz z epoki lodowcowej, który jest wciśnięty w ziemię, bo najpierw spadł z moreny czołowej lodowca, a potem jeszcze dodatkowo lodowiec wrył go w ziemię. Powiem więcej, jest jeszcze ciężej, bo warunki w których żyjesz wcale nie są sprzyjające.

Czyli dodatkowo ruszenie tego głazu uniemożliwiają Ci państwowe służby porządkowe ogradzając go drutem kolczastym, nakładając na Ciebie różne przepisy nakazujące Tobie ruszać ten głaz tak, a nie inaczej. A jak się nie słuchasz to płacisz mandat, karę lub idziesz do więzienia. Jeśli powiesz przy tym k@#%a wy p@#$@@, zaraz oskarżą Cie o mowę nienawiści czy inne ciekawostki naszych czasów.

Utrudniają Ci ruszenie z miejsca (tego głazu i siebie) ludzie wkoło mądrząc się, że robisz to źle, a tak w ogóle to po co to robisz… Utrudniają Ci to również warunki ekonomiczne. Przecież nie masz siły, żeby własnoręcznie podnieść kilku tonowy głaz. Musisz wynająć dźwig, ale kasy nie ma! A do tego zapłacisz podatek VAT od wynajęcia dźwigu i materiałów eksploatacyjnych, zaraz dowalą Ci podatek od wzbogacenia za przywłaszczenie głazu, by po chwili odebrać Ci go pod pretekstem przynależności do jakiegoś muzeum czy innej instytucji. Nagle stanie się on skarbem narodowym! Ale wpłaconego podatku od wzbogacenia nie oddadzą!

Dziwisz się zatem, że nie możesz ruszyć z miejsca? Że jest ciężko zacząć coś robić? Wszyscy są przeciwko Tobie, poza nieliczną grupą ludzi, która chciałaby podobnie do Ciebie odmienić swoje życie. Jesteś w mniejszości, która ma odwagę choćby myśleć o lepszym świecie. Na resztę nie ma co liczyć, a nawet należy na nią bardzo uważać.

Jak zatem to zrobić, jak mimo wszystko wystartować?

Na początek potrzeba odwagi, żeby oprzeć się wszystkim ludziom wkoło, zbuntować się i trochę namieszać w ich pozornie poukładanych żywotach. Z początku będą tupać, płakać i grozić, trzeba zatem mieć wystarczająco dużo pewności siebie i odporności emocjonalnej, żeby nie poddać się tym technikom manipulacyjnym.

Następnie trzeba zacząć edukować się i nie mam tu na myśli studiów, które niewiele dają. Mam tu na myśli naukę o sobie, o świecie i o ludziach. Musisz poznać najpierw swoje mocne i słabe strony, pragnienia i dowiedzieć się czego chcesz w przyszłości. Po tym wszystkim albo jednocześnie musisz dowiedzieć się jakie warunki bytowe masz wkoło, na czym polegają polityczne zagrywki, o których oglądasz w telewizorze i dlaczego pragniesz telewizora bardziej niż spotkać się z tą ulubioną koleżanką, z którą jest Ci przecież bardzo przyjemnie. Czyli musisz dowiedzieć się o technikach manipulacyjnych, które stosują wielkie korporacje, żebyś wolał telewizor od dziewczyny (!).

Dopiero jeśli zrobisz to wszystko (i jeszcze więcej), jesteś gotowy ruszyć z miejsca! Choć pewnie wolał byś, żebym napisał coś o prawie przyciągania, prawda?

Ale spójrz na to od strony logicznej, nie da się ruszyć z miejsca prawem przyciągania. Przyciąganie oznacza to, że wszystko inne rusza się w Twoim kierunku, a Ty nadal siedzisz na swojej pupie! Ono zakłada bierność.

Uświadom sobie, że są na tym świecie ludzie, którzy nie chcą żebyś był szczęśliwy ani żebyś był bogaty. Wielu ludzi dokłada ogromnego wysiłku, żebyś był biedny i przygnębiony. Wtedy łatwiej Ciebie kontrolować. Oznacza to, że nie tylko musisz pokonać swoje słabości, ale także musisz pokonać przeszkody stawiane na Twojej drodze przez innych ludzi. Musisz zatem rozwinąć wiele niezbędnych umiejętności, które może zapewnić Ci tylko dalsza edukacja i rozwój osobisty.

Poznawaj zatem wiedzę finansową, polityczną, rozwijaj umiejętności interpersonalne, dbaj o swoje zdrowie, doskonal się w rozwoju osobistym czyli poznaj siebie, swoje plany i cele, rozwiń samodyscyplinę i przyjmij do wiadomości, że nikt nie przyjdzie Ci na ratunek, że Ty sam musisz o siebie zadbać. Ludzie wkoło są tak samo w ciemnej d… jak Ty, oni nie mogą Ci pomóc, bo mają swoje problemy. Zacznij dbać o siebie, a wtedy ruszysz z miejsca.

We wtorek 19 czerwca umieszczę na blogu plik audio, w którym opowiadam o ruszeniu z miejsca. Dodaję go jako bonus do mojego kursu System Pełnego Zaangażowania i postanowiłem podzielić się nim z Tobą za darmo.

Jeśli potrzebujesz pomocy w wyruszeniu w drogę, zainwestuj w ten kurs. Obejmuje on podstawy niezbędne właśnie do startu w nowe życie. Pomoże Ci w spojrzeniu wgłąb siebie, w określeniu dalszych planów, uświadomieniu sobie Twoich zainteresowań, uporządkowaniu życia, zadbaniu o zdrowie, obejściu blokad, zyskaniu motywacji, zwiększeniu produktywności, a nawet da Ci niezbędną wiedzę finansową tak konieczną w naszych czasach. Wszystko to przećwiczysz (tak, prawdziwe ćwiczenia, nie tylko „gadka, szmatka”) w Systemie Pełnego Zaangażowania.

Jeśli chcesz ruszyć z miejsca, zainwestuj w System Pełnego zaangażowania. Znajdziesz go pod tym linkiem. Pieniądze zainwestowane w ten kurs wielokrotnie zwrócą Ci się w zaoszczędzonym czasie, a nawet w zaoszczędzonych pieniądzach dzięki modułowi o finansach! To nie jest typowy kurs, jakich wiele w internecie, to jest prawie coaching!

 

Witam Ciebie bardzo serdecznie. W związku z jutrzejszą (jest już dostępna na stronie tutaj) premierą książki w wydawnictwie przedstawię Tobie dzisiaj jej fragment, który do tej pory nie był nigdzie publikowany. W MotywAkcji znajdziesz więcej praktycznych wskazówek i porad, które zwiększą Twoją motywację i ukierunkują ją na rezultaty. Nie ma co zatem zwlekać, tylko zachęcam Ciebie do lektury!

MotywAkcja - Andrzej Wojtyniak

MotywAkcja

Część 3. Motywacja w praktyce

Rozdział 5. Właśnie teraz jest ten prawdziwy moment do działania

To zadziwiające, jak łatwo jest zrezygnować z wykonywania

jakiejś czynności, nawet  jeśli ma nam ona dać bardzo
dobre rezultaty. Problem często tkwi w tym, że zwierzak,
który w nas mieszka, chce dostać nagrodę od razu po wykonaniu
sztuczki,a większość  dobrych  rezultatów  przychodzi
po dłuższym wysiłku i gdy nie ma zachęcającego
cukierka.

Przez  to  łatwo  jest  oszukiwać  siebie, mówiąc,  że  od  jutra
coś zacznę robić. Jutro się zmotywuję, jutro wypastuję
buty,  jutro posprzątam, od  jutra przechodzę na dietę czy
zacznę ćwiczyć.

Można nawet nazwać to zjawisko: syndrom jutra.
Przyznaję, że też kiedyś miałem nawyk zaczynania wszystkiego
od jutra, a i teraz zdarza mi się coś przełożyć. To jest
chyba wpisane w naszą leniwą ludzką naturę. Jednakże to,
co należy zrobić, to ograniczyć liczbę czynności zaczynanych
od jutra do minimum.

Wystarczy się chwilę zastanowić, żeby stwierdzić, że przecież
tyle rzeczy możemy zrobić od razu. Przykładowo pastowanie butów.
Zajmie to pięć minut! Zawsze znajdziesz
tyle czasu, żeby  je wypastować. Problem w  tym, że ci się nie chce
teraz ruszyć tyłka. Ale jeśli to zrobisz, co się okaże?
Będziesz miał jutro tyle wolnego!

Rada
Wyobraź  sobie  teraz,  że  dzisiaj wykonałeś  pięć
różnych czynności, które obiecywałeś sobie zrobić  od  tygodnia.
Jak  się  czujesz? Czy  nie  jesteś teraz „bardziej wolny”?
Ja ci powiem, że tak właśnie jest.

Odkąd zacząłem dawno temu wykonywać zaległe zadania,
a po czasie bieżące obowiązki od razu, zyskałem ogromną
ilość czasu i energii. Co więcej, mam dużo więcej motywacji
do wykonywania kolejnych zadań, ponieważ już wiem,
że  to daje motywacyjnego kopa, którego większość  ludzi
tak bardzo pragnie.

Chcesz więc  tego motywacyjnego  kopa? Zrób pięć  zaległych
zadań już teraz i od razu!

Poczujesz ogromną ulgę i chęć do dalszego działania.
Jeśli  pragniesz  ciągle  być  zmotywowanym,  wykonuj  jak
najwięcej obowiązków wtedy, gdy jest ich czas. Nie czekaj
i przestań odkładać. Poczujesz taką moc, że ciężko będzie
cię zatrzymać, gdy będziesz miał to robić kolejny raz. Do
tego dojdą rezultaty tych działań, bo podejmując je,
osiągasz w zamian wyniki.

Jeśli chcesz napisać książkę, nie obiecuj sobie, że jutro pomyślisz
o tematyce. Dzisiaj to zrób  i skomponuj wstępny spis treści.

Jeżeli myślisz o odchudzaniu, już dzisiaj wybierz sobie dietę,
nie jutro. Już dzisiaj wyjdź na półgodzinny spacer. Od
jutra  zaczniesz  dietę  i  pójdziesz  na  kolejny  półgodzinny
spacer.

Jeśli chcesz zmienić nastawienie do ludzi, nie mów, że od
jutra zaczniesz się do nich uśmiechać. Już teraz wyjdź z pokoju i
uśmiechnij się do domowników, lub wyjdź na ulicę
i okaż sympatię przechodniom.

Jeżeli  chcesz wypastować buty, bo  zależy  ci, by długo  ci
jeszcze  służyły, nie mów  sobie, że  jutro  to zrobisz,  tylko
idź do przedpokoju czy do miejsca, gdzie masz buty i pastę
i zacznij ją nakładać, i polerować te buty.

Jutro wykonasz kolejną czynność i odczujesz radość dzięki
niej. A dzisiaj zrób to, co masz do zrobienia właśnie dziś.
Poczujesz się lepiej i wreszcie zdasz sobie sprawę z tego, że
potrafisz działać. Dodatkowe rezultaty dodadzą ci kolejnej
motywacji do dalszego działania.

 

Hedwig?

Jeśli czasem nachodzi Ciebie zwątpienie, wiedz że każdy tak ma. Każdy z nas ma chwile słabości lub większe problemy niż zazwyczaj, ale nie waż się poddawać!

Tylko przegrani się poddają. Podejrzewam, że nie chcesz być człowiekiem przegranym, więc jeśli los kopnie Cię w mordę, oddaj mu zamiast płakać, że boli. Ty też go kopnij, lepiej się poczujesz. Ale przenigdy nie rezygnuj z tego co robisz, jeśli wiesz, że idziesz w dobrym kierunku.

Z całą pewnością natkniesz się na problemy, bo z nich właśnie składa się życie. Masz to gwarantowane lepiej niż w banku. Masz również gwarantowane, że jeśli coś będziesz robić aż do śmierci, to nigdy nie przegrasz, bo przegrywasz tylko rezygnując.

Tylko rezygnacja z wykonania czynności ponownie, jest przegraniem. Tylko jeśli nie ponowisz kolejny raz wysiłku – przegrasz. Widzisz więc, że możesz być ciągle zwycięzcą, po prostu się nie podając!

Jeśli ktoś śmieje Ci się w twarz, że coś Ci nie wyszło, odpowiedz mu śmiało „wal się” i rób dalej swoje. Niech nie interesuje Ciebie zdanie innych osób . Z resztą co oni wiedzą… nic. Przecież nie przegrałeś, tylko dostałeś małego kopa w tyłek pośrodku wykonywania zadania. Przecież się nie poddałeś, jeszcze nie skończyłeś tego robić, więc z jakiej racji ktoś Ci coś gada o przegranej? Tylko ignorant i człowiek ciemny by to robił, a przecież nie weźmiesz pod uwagę opinii człowieka głupiego?

Nigdy się nie poddawaj. Nigdy. Jeśli coś nie wyjdzie – zrób to jeszcze raz i jeszcze raz i jeszcze raz. Aż w końcu rzeczywistości znudzi się podsuwać Tobie przeszkody i to wyjdzie. Opinii ludzi w ogóle nie słuchaj, chyba że wiesz, że mogą Ci pomóc. Jeśli wiesz, że nie pomogą – daruj sobie ich gadanie, a skup się na tym co masz zrobić.Anaglyph-me

Poddawanie się jest dla mięczaków, ludzi słabych, których ewolucja usuwa na marginesy. Poddawanie się jest nieekonomiczne, bo do niczego dobrego nie prowadzi, a już na pewno nie do korzyści. Przecież nie jesteś mięczakiem! Chcesz robić biznes, pisać książki, pomagać ludziom? To nie jesteś mięczakiem.

A jeśli uważasz, że jesteś mięczakiem, to masz dwa wyjścia:
1. Dołączyć do grona przegranych
2. Przestać być mięczakiem

1 punkt jest jasny i jeśli chcesz go stosować, ten blog nie jest dla Ciebie. W zasadzie miejsce przegranych nie jest w ogóle w biznesie czy w jakimkolwiek działaniu. Przegrany czyli ten, który się poddaje, chce tylko znaleźć jakąś klatkę i się w niej zamknąć. Do nich nie piszę, gdyż nie ma to sensu, klepać po ramieniu i mówić, że będzie dobrze nie będę, bo jeśli nie będą działać – nie będzie dobrze.

Jeśli wybierasz bycie wygranym i nie chcesz być mięczakiem, to mam dla Ciebie bardzo dobrą wiadomość. Będzie u Ciebie lepiej z każdym dniem. Los i tak będzie Ciebie kopał po dupie, ale dzięki temu, że uważasz siebie za człowieka wygranego – czasem mu oddasz i los dostanie od Ciebie po dupie – trochę się wtedy opamięta. Nie poddasz się i w końcu dokończysz każde działanie, które chcesz. Wiedz, że tych przegranych los też kopie, tyle że mocniej i w bardziej czułe miejsca. Im więcej się nie poddajesz, tym los bardziej Ciebie oszczędza i tym lepiej znosisz każde ciosy. Na tym to polega.You know what Flickr? If Zumi could give you the middle finger, she would right now.

Nigdy się nie poddawaj. To nie ma sensu. I tak masz życie do przeżycia, więc nie masz nic do stracenia. Równie dobrze możesz budować firmę jak płakać w kącie, bo Ci coś nie wyszło. W każdym z tych przypadków na końcu Twojej wędrówki wynik będziesz mieć taki sam: spotkanie ze stwórcą. W takim świetle widać, że nie warto nic nie robić!

Różnica pomiędzy człowiekiem wygranym i przegranym jest taka, że wygranych los kopie po tyłku, a przegranych w krocze. Więc jeśli szanujesz swoje klejnoty rodzinne, sugeruję żebyś jednak nigdy się nie poddawał / nie poddawała. Jeśli nie masz siły to wyrób ją w sobie. Z resztą jak możesz nie mieć siły? Wstajesz codziennie rano i masz siłę, idziesz być może do pracy na 8 godzin i masz siłę. Mówić wymówki i stosować złe nawyki też masz siłę. Przzestań więc oszukiwać siebie, że nie masz siły.

Masz siłę tylko ją stosujesz do nieodpowiednich czynności. Przegrywanie i poddawanie się wymaga tyle samo sił co zrobienie jeszcze jeden raz czynności, która nie wyszła. Złe nawyki kosztują więcej energii niż dobre nawyki. Chodzenie do pracy na etacie wymaga tyle samo wysiłku jak prowadzenie własnej działalności. A do tego to właśnie Ty masz wybór co będziesz robić.The Early / Quick Bird gets the...

Nigdy, przenigdy się nie poddawaj, bo to nie ma sensu. Jeśli nie będziesz robić czegoś interesującego, to będziesz się nudzić przed telewizorem! Przecież tam są same pierdoły, nie mówiąc już o kłamstwach. Poleżysz sobie i odpoczniesz? Dobrze, tyle że tak samo się odpoczywa, jeśli człowiek się nie poddaje, a nawet lepiej, bo z satysfakcją. Nie ma wymówek, nie ma możliwości, żebyś przegrywał/a. Masz wygrywać, a wygrywanie to ponawianie wysiłku, dopóki Ci nie wyjdzie to co masz robić.

Jesteś zwycięzcą, więc nigdy się nie poddawaj. Zawsze rób to co masz robić aż do momentu gdy to osiągniesz. Tak jest prościej, wierz mi…

 

Wielu czytelników znalazło ten post po wpisaniu tych słów kluczowych:

  • nie poddawaj sie cytaty
  • nigdy się nie poddawaj cytaty
 

Keeping An Eye On TimeByć może dziwi Ciebie tytuł tego posta. Prawda jest taka, że zarządzanie czasem naprawdę jest kłamstwem i nie możesz tak sobie czasem zarządzić.

Jeśli zarządzanie czasem byłoby możliwe, to można by było go ustawiać, przestawiać, cofać, przyspieszać… rozumiesz co mam na myśli. A że nie da rady tego zrobić, zapomnij zatem o zarządzaniu czasem. Nawet tym Twoim osobistym czasem; nie możesz tego zrobić i koniec.

Jest jednak coś, co możesz zrobić – zarządzać swoimi działaniami w czasie. Brzmi lepiej i bardziej prawdziwie? No wiem, nie brzmi lepiej, bo zarządzanie czasem jest bardziej „cool”, a zarządzanie swoimi działaniami wygląda na dużo pracy.

Napiszę Ci jedno: jeśli nie lubisz robić (jakichś) działań, nic nie osiągniesz. Kropka. Jeśli lubisz się lenić, to zapomnij o pieniądzach czy satysfakcji. Nie będzie jej, a jeśli uważasz, że prawo przyciągania załatwi wszystko za Ciebie, będę zmuszony zapytać: kto Ci taki kit wcisnął?

Co zatem można zrobić? Zadziwiające jest to, że można zrobić naprawdę wiele. Bez względu na to co teraz o sobie myślisz, jesteś w stanie robić ogromne ilości przydatnych czynności, które poprawią życie Twoje i innych.

Ciągle rozmawiam z ludźmi, którzy chcieliby coś zrobić, ale uważają że nie mogą. Należysz do nich? Jeśli tak, to zajmij się czymś takim jak rozwój osobisty, taki prawdziwy rozwój osobisty, a nie tylko poprzez prawo przyciągania i tym podobne. Nie to, że nie wierzę w to prawo przyciągania… Więcej – nawet stosuję je na co dzień, ale z nim jest trochę jak z Bogiem: możesz się do niego modlić, ale jak swojej d… nie ruszysz, to nie będzie tego o co prosisz. On Ci może tylko dopomóc w działaniu.

Jeśli zatem chcesz mieć więcej pieniędzy – szukaj ich, a jeśli więcej zdrowia – po prostu ćwicz. Wiem, że to frazesy… ale co innego mam napisać? Że niby więcej praktyki? Ale przecież ja Ci napisałem dokładnie to co masz robić w praktyce, żadnej teorii (a przecież nie zrobię tej praktyki ZA Ciebie, mogę tylko pisać DO Ciebie). Jeśli chcesz być zdrowy ćwicz albo jakąś gimnastykę, albo aerobik, albo sztuki walki, itp… To nie jest teoria, po prostu ja mam za zadanie podpowiedzieć Tobie co masz zrobić ZARAZ PO PRZECZYTANIU tego artykułu, ale zrobić musisz już Ty. Weź ciężarek lub po kilogramie cukru w obie ręce i machaj nimi aż się zmęczysz. Tylko ostrożnie, żeby się nie uszkodzić. Oczywiście należy to robić zgodnie z zasadami ćwiczeń fizycznych.

two dracmasWracając do tematu zarządzania sobą. Co do ćwiczeń już napisałem, a co zrobić z pieniędzmi? Znowu może powiesz, że frazes, ale należy je zarobić… Znowu (do znudzenia) pytanie: jak? Odpowiedzi dam Tobie kilka:

1. Jako praktyk powiem Ci: weź się do roboty. Wymyśl coś i rób to.
2. Jako człowiek od rozwoju osobistego powiem, że: ucz się i poznawaj siebie, możliwości i sposoby.
3. Jako specjalista od marketingu, powiem Tobie: kupuj moje szkolenia i korzystaj z nich. 🙂
4. A jako człowiek podpowiem Tobie, żebyś tak pokierował swoją uwagą, żebyś wymyślił najpierw co lubisz robić, oprzyj to na Twoich wartościach i znajdź sposób, żeby to sprzedać. I nie ważne czy jako biznes, freelancer czy etat. To znaczy ważne, bo to określi styl życia w przyszłości, ale nie ważne pod względem tego co oczekują inni, to Twój wybór.

Jak widzisz nie zarządzasz czasem, tylko sobą i swoimi myślami, a potem działaniami. Idealnie jest, gdy po myślach następuje działanie. Nawet jeśli nie od razu, bo nie zawsze się chce, to po chwili, nawet po tygodniu, ale ważne, żeby to działanie nastąpiło.The Passage of Time

Możesz zarządzać sobą w czasie czyli planować. Wiem, wiem – plany nigdy nie wychodzą. Bardzo często to słyszę i muszę powiedzieć, że jeśli właśnie tak powiedziałeś, to jesteś w totalnym błędzie, poza jednym wyjątkiem.

Ten wyjątek to:
Plany rzeczywiście nigdy nie wychodzą, jeśli człowiek ich nie realizuje.

Może zabrzmi to dziwnie i nielogicznie, ale plany należy wdrażać w życie. Większość ludzi planuje (jeśli w ogóle to robi), ale nie realizuje planu lub zrobi pierwszą jego część. Potem mówi, że plany nie wychodzą. Smutne, ale prawdziwe.

Napiszę Tobie, że mi bardzo często wychodzą plany. Nie wszystkie, nie od razu, ale wychodzą. Realizuję swoje plany, jeden po drugim, z uporem i wytrwałością. To działa i u Ciebie też zadziała, jeśli to zrobisz. Musisz zarządzić swoimi działaniami i je wdrażać w życie. Nie staraj się zarządzać czasem, weź siebie samego w garść, zaplanuj co chcesz robić, a potem szukaj sposobów na wykonanie planu. Jeśli coś idzie powoli, niech idzie powoli. Masz od cholery czasu na realizację. Masz przed sobą całe życie, więc przestań oszukiwać siebie, że zarządzasz czasem wypisując na karteczkach priorytety, zadania, oznaczasz różnymi kolorami i wszystko tak pięknie wygląda, że aż szkoda coś zrobić, bo trzeba będzie to wykreślić i już nie będzie to ładnie wszystko wyglądało.

Chcesz praktyki? Weź się do roboty. Jeśli to zrobisz, wyciągniesz z tej wiadomości od cholery praktyki. A nawet jeszcze więcej…

Czas nie działa tak jak w filmiku powyżej… A nawet jeśli tam zadziałało, zauważ że po zatrzymaniu czasu, ten kolega musiał szybko zarządzić sobą i się schować :).

Wielu czytelników znalazło ten post po wpisaniu tych słów kluczowych:

  • zarządzanie sobą w czasie ćwiczenia
  • zarządzanie czasem cwiczenia