Rozwój osobisty Andrzej Wojtyniak

Wielu ludzi oczekuje pięknej pogody, by wyruszyć w podróż. Powiedzmy, że jeśli wybieramy się na Rysy, ma to sens. Ale jeśli pragniemy odwiedzić Kraków, jest to raczej wymówka. Jeśli pada deszcz i wykorzystujemy to, by nie zrobić spaceru dla zdrowia, jest to wymówka.

Nie ma pięknej pogody? A po co Ci ona? Czy w deszczu nie można zwiedzać? Oczekujesz idealnych warunków na spełnianie marzenia? A po co Ci idealne warunki? Pomijam, że nigdy nie będzie idealnie. Może nawet nigdy nie będzie bardzo dobrze! To nie powinno mieć dla Ciebie znaczenia. Nawet jeśli słońce jest za chmurami, spacer może być przyjemny. Nawet jeśli nie jest cudownie, a tylko okej, możesz pracować nad swoim marzeniem.

 

 

 

Przepraszam, że ostatnio bardzo rzadko piszę. Dużo się dzieje i bardzo dużo „okazji” mam do rozwoju osobistego.

Z tym rozwojem osobistym sam/sama pewnie wiesz, że dzieje się on nie zawsze po naszej myśli i dzięki naszej woli. Wiadomo, że  zabiera on czasem sporo czasu i często duże ilości energii.

Dodatkowo niedługo moja książka „MotywAkcja” ukaże się w wydawnictwie Złote Myśli i za jakiś czas światło dzienne ujrzy ebook z cytatami o nazwie 365 Cytatów Ludzi Sukcesu. Trwają ostatnie poprawki i przygotowania do wydania obu ebooków.

Pracuję też nad ukończeniem kursu System Pełnego Zaangażowania i poprawą pierwszej części tak, żeby dała Tobie jeszcze więcej wartości, gdy z niej skorzystasz. Ci, którzy już zainwestowali w System Pełnego Zaangażowania dostaną aktualną wersję oczywiście za darmo.

Pracuję również nad emailowym kursem audio, który będzie miał za zadanie zmotywować Ciebie do rozpoczęcia działania. Głównie będzie skierowany do tych, którzy chcą coś tworzyć, ale doskonale będzie się nadawał również dla tych, co chcą zwyczajnie uporządkować swoje życie. Działanie przede wszystkim! 🙂 …

… a pisząc te słowa właśnie przypaliłem obiad :). Ale warto było coś do Ciebie napisać :). Obiad może trochę mniej zdrowy, ale przypalony bigosik potrafi być smaczniejszy :). Zabrakło w nim trochę… wody.

I o wodzie jeszcze dzisiaj napiszę. Jeśli pijesz mało wody, a chcesz się czuć lepiej, zacznij się nawadniać, bo inaczej jesteś trochę jak ten bigosik. Może nie przypalony/a, ale wysuszony na pewno.

Woda, nie herbata, ani kawa, ani napoje, ani inne płyny – nawadnia. Są też różne rodzaje tej nawadniającej wody: mineralna, źródlana, kranowa, izotoniczna i tak dalej, ale nie wdając się w szczegóły wystarczy, że zaczniesz pić któryś z tych wymienionych.

Ja piję duże ilości wody zwykłej kranowej, tylko filtrowanej przez różne filtry, np Brita, Anna. Piję też mineralną. Ważne, żeby to była zwykła woda, a nie napój czy sok.

Nie wiem czy wiesz, ale herbata, kawa, słodkie napoje i soki i wiele innych „zdrowych” napojów odwadniają organizm bardzo podobnie jak alkohol. Są zwyczajnie moczopędne :).Habanero splash

Może zapytasz: ale przecież co mi to da?

Energię! Tak dokładnie, w „wysuszonym” ciele dzieje się bardzo wiele niekorzystnych zjawisk.

Żeby zdobywać więcej wody można, a nawet trzeba jeść więcej owoców i warzyw, które ją zawierają. Przy okazji zdobędziesz więcej korzyści takich jak składniki mineralne, energia itp.

Jeśli to dla Ciebie nowość czy problem, zacznij pić chociaż pół litra lub szklankę zwykłej wody dziennie. Zdziała dla Ciebie cuda! Wiem, bo sam z tego korzystam i teraz nie wyobrażam sobie przestać się nawadniać :).

 

 

velocity-action1-lg.gif

Bardzo wielu ludzi pragnie zwiększyć ilość swojej energii. W końcu chce robić więcej i więcej. Trzeba robić 18 projektów na raz, że by się przypodobać innym. Pokazać, że się dużo umie, robić kupę kasy i kupić „to coś” co sprawi, że ona/on się we mnie zakocha. Znasz tę śpiewkę? Sam/a ją śpiewasz codziennie?

Pewnie chcesz zwiększyć ilość i jakość swojej energii. Każdy chce. Może poza tak zwanym wiejskim głupkiem, który to już do szczęścia nie potrzebuje nic oprócz kołka do strugania i pniaka do siedzenia. No może wino lub browar by się jeszcze przydał.

Ale Ty nie jesteś wiejskim głupkiem, Ty chcesz osiągać, a do osiągania potrzeba energii. Jakie masz sposoby na jej tworzenie? Kawa, piwko, spotkanie ze znajomymi… 4 mocne kawy na dzień i jakoś ciągniesz?

Ja też piję kawę, już o tym pisałem. Kawa jest dobra, jednak poziom energii zwiększasz w taki sposób, w jaki zazwyczaj się nie chce tego robić.

Jak więc ja zwiększyłem poziom swojej energii?

Biorąc okres, powiedzmy, roku, zwiększyłem jakość i ilość swojej energii. A nigdy nie należałem do melancholików. Nigdy również nie byłem „użytkownikiem” ADHD, jednak miałem energię. Teraz ją zwiększyłem, a planuję robić to ciągle, aż do momentu, kiedy będzie to zbędne. I piszę teraz do Ciebie, że jest to możliwe, tylko trzeba trochę nad sobą popracować.

Napiszę w takim razie po kolei co robiłem, żeby mi się chciało i żebym miał siłę to robić.

Po pierwsze zadbałem o zdrowie fizyczne.

Zadbanie o zdrowie fizyczne dzieli się na 3 części:

1. Kondycja fizyczna

2. Zdrowe odżywianie

3. Odpoczynek

Zgadnij, które z nich było dla mnie najtrudniejsze do spełnienia?

Otóż numer 3, bo jako Polak przyzwyczajony jestem do harowania jak wół i zawsze musiałem coś robić. Tak więc najpierw zacząłem od nauki odpoczywania… dawno temu i nadal się tego uczę. Umiesz odpoczywać?

A wiesz, że odpoczynek jest wtedy gdy siedzisz/leżysz naprawdę wygodnie w cichym pomieszczeniu a jeszcze lepiej w lesie/parku/polanie/polu i nie myślisz o niczym, a Twoje emocje są uspokojone? 🙂 Jeśli siedzisz przed kompem i czytasz „niusy” w necie, to nie jest to odpoczynek. Jeśli oglądasz w telewizji „M jak miłość” i mówisz, że odpoczywasz, to oszukujesz siebie. Prędzej odpoczniesz wyrywając chwasty w swoim ogródku. Jeśli nie masz ogródka, możesz to zrobić w ogródku sąsiada, będzie wdzięczny na pewno. Oczywiście najpierw bym się go spytał czy nie ma nic przeciw.

Tak więc nauczyłem się odpoczywać, relaksować i uspokajać myśli.

Zadbałem też o dietę. CODZIENNIE należy dbać o to co jesz. I tu jedna uwaga. Nie jestem człowiekiem, który żre tylko zieleninę, a popija to roztworem wodnym z gliny i mułu, bo to zdrowe. Jem podobnie jak wcześniej, tylko zmodyfikowałem mój jadłospis. Nie wywaliłem ani pizzy ani hamburgerów. Jem ich po prostu o wiele mniej.

To co zrobiłem z jadłospisem, to go unormowałem czyli podzieliłem na to co się czyta w podręcznikach. Śniadanie ma być rano, obiad w środku dnia, a kolacja pod wieczór. Proste, nie? 🙂 I się tego trzymam, choć nie zawsze mi się to uda. Jednak nie ważne jest to, że czasem złamiesz tę zasadę. Najważniejsze jest to, żeby tak robić WIĘKSZOŚĆ razy, a zobaczysz poprawę. Ja ją widzę każdego dnia.

Nie piję kolorowych napojów, sprawdzam z czego jest zrobione to, co jem. Ogólnie dbam o to, żeby jeść możliwie najmniej chemii. Jak już pisałem jem trochę „śmieciowego” jedzenia, ale staram się jeść na co dzień rzeczy zdrowsze. No i oczywiści dużo owoców i warzyw. Jak zaczniesz to robić, poprawisz swoją energię.

Trzecia część to kondycja fizyczna.

Triathlon de Toulon 2010 (72)

Jeśli nie chce Ci się ruszać (a jeśli jesteś kobietą, to jestem prawie pewny, że Ci się nie chce) wiedz, że robisz sobie ogromną krzywdę. Ogromną.

Miałem taki okres w swoim życiu, że ćwiczyłem mniej niż kiedyś, mniej się ruszałem, a o bieganiu zapomnij… Do tej pory czuję skutki ówczesnego zaniedbania. Jak mogę podsumować swoje zdrowie fizyczne w tamtym okresie? Jest takie słowo:  MASAKRA!

Wiem zatem jak się czuje przeciętny statystyczny obywatel naszego kraju i jeśli Ty nim jesteś, przyjmij moje najszczersze współczucie. Jeśli nie jesteś w stanie przebiec jednego przystanku autobusowego, weź się za siebie.

Ja zacząłem powrót do kondycji od jednej czynności. 10 pompek dziennie. Zaskoczony/a? Tyle wystarczyło, żeby w ciągu miesiąca odczuć poprawę. Po pewnym czasie, zwiększyłem dawkę do 15 pompek i później dodałem inne elementy, takie jak przysiady, częste wychodzenie z domu, „brzuszki” itp.

Teraz codziennie ćwiczę różne zestawy ćwiczeń i wychodzę z domu na jazdę na rowerze. Porzuciłem komunikację miejską i wszędzie poruszam się rowerem, poza nielicznymi wyjątkami, na przykład w burzę :).

Wynik?

Autobus mogę gonić 🙂 nie tylko jeden przystanek :).

Pamiętaj, że energia fizyczna jest najważniejsza, bo ona stanowi podstawę Twojej całkowitej energii. Czyli jeśli zwiększysz jej poziom dzięki ćwiczeniom, odzyskasz jej trochę po pracy dzięki relaksowi i „wyczyścisz” organizm z toksyn dzięki zdrowszemu odżywianiu się, zwiększysz poziom swojej energii.

Jak poprawić jakość energii będzie w części drugiej.

Wielu czytelników znalazło ten post po wpisaniu tych słów kluczowych:

  • cierpliwosc
 

The Giant Twins reprise

Zauważyłem ostatnio, że bardzo duża grupa ludzi dąży do sukcesu. Ja też należę do tej grupy i zastanawia mnie czy Ty też gonisz za sukcesem? Jeśli tak, to czy jeszcze Ciebie to nie zmęczyło?

Panuje teraz moda na sukces. Każdy musi go osiągnąć, bo to jest wyznacznik wartości człowieka. Ktoś, kto nie ma sukcesu, nie napisał książki, nie ma pieniędzy czy dobrze płatnej pracy lub chociaż wujka na wysokim stanowisku jest kimś gorszym. A przecież nikt nie chce być gorszy.

W moim środowisku czyli m.in. środowisku sprzedaży internetowej, rozwoju osobistego, szkoleń i podobnych jest ogromna liczba ludzi, którzy zwabieni dobrym marketingiem zaczęli dążyć do tak zwanego sukcesu. Niewielu ten sukces osiąga.

Sukces jest czymś stosunkowo trudnym do osiągnięcia, gdyż żeby go osiągnąć musisz wyjść przed szereg, zacząć działać, pozbyć się starej strefy komfortu i narazić się na niebezpieczeństwa. Myślałeś o tym w ten właśnie sposób? Czy może sukces jest dla Ciebie fajną bajeczką, w którą wygodnie wierzyć, że kiedyś go osiągniesz i będziesz przez to szczęśliwy/a do końca życia?

Co jest dla Ciebie sukcesem? Zastanów się przez chwilę. Napisz w komentarzu do czego dążysz.

Masz swoją definicję sukcesu czy dałeś się „wrobić” w sukcesy najlepszych marketingowców? Zróbmy mały eksperyment. Spróbuję zgadnąć do czego ostatnio dążysz. Czy nie jest to czasem:

1. Wolność finansowa

Timothy Ferriss

Image via Wikipedia

2. Pasywny dochód

3. Biznes internetowy, który jest tak stworzonym systemem, że automatycznie sprzedaje Twoje produkty bez Twojego udziału

4. Ogromny dom, ogromny samochód i ogromnie wypchany portfel i dużo sprzętu elektronicznego

5. Super blondyna czy super facet, taki piękny/piękna, że wszyscy by go/jej zazdrościli

6. Zarabianie na wiedzy (podobne do pkt.3, ale niekoniecznie to samo)

7. Rzucić etat i być na swoim – cokolwiek to znaczy

8. Podróże finansowane dochodem pasywnym lub prawie pasywnym (praca z laptopa jak Tim Ferriss – na zdjęciu obok, dla większości niedościgniony guru w byciu wolnym i cudownie aktywnym. Dla wielu nigdy niedościgniony i nieosiągalny)

Wystarczy wyliczania. Trafiłem w któreś punkty?

A czy dążysz do takich osiągnięć i sukcesów jak trwała rodzina, przyjaciele, harmonia w Twoim środowisku, miłość wokół Ciebie, czysty dom, zadbany piesek, zdrowie, spokój umysłu, bezpieczeństwo w Twoim sąsiedztwie, lepsze jutro, itp.?

Jeśli ulegasz modzie na osiągnięcia to pamiętaj, żeby dbać równolegle o wartości mniej modne, ale za to bliskie rzeczywistości. Bo nie ważne czy będziesz miał kupę kasy, jeśli będziesz sam na świecie. Gwarantuję Ci, że po chwili by Ci się znudziło. Wiesz co to jest pustka? Ja nie wiem, bo zawsze dbam o ludzi wkoło mnie, ale słyszałem od tych, co nie dbali i opowiedzieli mi o tym. Pustka jest wtedy, gdy jesteś sam i nie masz się z kim dzielić swoimi sukcesami. Bo co z tego, że napisałbyś czy napisałabyś książkę i sprzedałaby się na dalekim wschodzie, jeśli wszyscy Twoi znajomi mieliby to głęboko gdzieś? Ile miał byś satysfakcji? Czy ci obcy ludzie, którzy ją kupili, rekompensowaliby tę samotność bez znajomych i rodziny, którzy naprawdę się cieszą, gdy Ci się powodzi?

A może zdrowie… Gdybyś miał miliard dolarów w banku, ale musiał/musiałabyś leżeć w szpitalu całe lata, bawiłoby Ciebie to? Myślę, że nie. Rozumiesz zapewne, że pogoń za sukcesem jest jakąś taką mrzonką, marzeniem, które nijak nie ma samo w sobie wartości. Jest utopią, w którą wygodnie jest wejść i tam siedzieć, bo nie trzeba myśleć o tym czy jest fajnie czy do dupy.

Oczywiście sukces nie jest niczym złym. Ja też do niego dążę, tylko że staram się dbać nie tylko o ten złudny sukces w przyszłości. Staram się dbać również o siebie i innych w teraźniejszości. Chcę mieć za te kilka lat, podczas trwającego już sukcesu, z kim się nim dzielić. Podejrzewam, że Ty również tego chcesz, ewentualnie tylko o tym czasem zapominasz.

Tak więc proponuję Tobie zastanawianie się codziennie przez kilka minut nad tym co robisz. Ja na przykład co najmniej raz dziennie idę na spacer i myślę o moich działaniach. Zastanawiam się czy zrobiłem wystarczająco dużo nie tylko przy moich projektach, ale czy zrobiłem wszystkie ćwiczenia fizyczne, które chciałem, czy porozmawiałem z odpowiednią ilością ludzi wkoło mnie, czy komuś pomogłem lub poprawiłem humor. I przede wszystkim zastanawiam się codziennie czy moje działania wiodą mnie DOKŁADNIE tam, gdzie chcę być.

Flickr Meet #3 - NottinghamZapamiętaj to raz na zawsze: musisz wiedzieć DOKŁADNIE co będziesz robić w przyszłości i co DOKŁADNIE pragniesz. Nie w przybliżeniu. Chciałbyś, żeby chirurg wycinał Ci wyrostek robaczkowy w przybliżeniu? Nie? Chciałbyś, żeby był DOKŁADNY? To do jasnej cholery Ty też z całą swoją mocą określaj DOKŁADNIE co chcesz robić, co mieć i co osiągnąć. Jeśli z początku nie wychodzi, to ponawiaj wysiłek aż do śmierci. W końcu wyjdzie, zapewniam, i będziesz wiedzieć dokładnie. Zadawaj sobie ten trud codziennie, a myślę że za około kilka miesięcy będziesz wiedzieć co jest Twoim celem (jeśli by u Ciebie ciężko to szło. w innym przypadku będziesz wiedzieć to szybciej).

Dbaj o siebie tak, jak miałbyś żyć wiecznie, ale ciało podlegałoby różnym uszkodzeniom na obecnych zasadach. „Konserwuj” je ćwiczeniami fizycznymi, dobrym jedzeniem, umiarem w alkoholu, słodyczach, itp. To bardzo ważne, żeby osiągnąć i utrzymać sukces. Nie goń za tym sukcesem, on sam przyjdzie, jeśli będziesz dbać rozumnie o siebie, o ludzi, o swój cel życiowy i na końcu o sam sukces.

 

Cosmic Eye

Z pozoru makabryczne pytanie, nie pasujące niby do rozwoju osobistego. Jednakże tylko pozornie nie pasujące. Do tego bardzo ściśle powiązane z produktywnością i motywacją!

Czy zdajesz sobie sprawę z tego, że nie wyjdziesz ze swojego życia żywy/żywa? Czy zdajesz sobie sprawę z tego, że kiedyś, w pewnym momencie kopniesz w kalendarz? Być może nie piszę tu właśnie o Tobie, ale jeśli tak wierzysz, to po jaką cholerę marnujesz swój czas?

Masz nadzieję, że wszystko będzie dobrze? Że nikt Ciebie nigdy nie wyśmieje? Otóż nie wszystko będzie dobrze, niestety. Czasem się coś po prostu spieprzy, ale nie ma co się martwić, bo i tak nie jesteś wieczny/a. Nic nie trwa wiecznie, nawet te problemy są ulotne, więc nie ma co ich brać pod uwagę. Nawet największa porażka będzie zakończona wraz z Twoim życiem, gdy przyjdzie na to pora. Nie pocieszyłem Ciebie? Dobrze, bo od pocieszania są maskotki, a ja chcę uświadomić Tobie, że nie masz nic do stracenia!

Nie ważne czy zaciągniesz długi, czy pojedziesz na wojnę, firma nie wyjdzie czy sąsiadka Jadzia z bloku na przeciwko wyśmieje Ciebie, bo dziwnie się ubrałeś. I tak, bez względu na to wszystko kropniesz kiedyś w kalendarz, wiec po prostu miej to gdzieś. Ta śmiejąca się Jadzia też umrze i wtedy już jej do śmiechu nie będzie. Nie masz nic do stracenia.Relief

Boisz się czegoś? A po co? Czym Ci to może zaszkodzić? Zdaj sobie sprawę z tego, że nie ważne co zrobisz, wynik końcowy Twój i nas wszystkich jest taki sam. Odejście z tego świata. To nasze czyny podczas życia się liczą i nie dla sąsiadki Jadzi, tylko wobec Stwórcy. Wiedz zatem, że jeśli Twoje czyny mają dobrą intencję wobec Boga, nie masz się czego wstydzić, będziesz za nie wynagrodzony czy wynagrodzona. Nie ważne co myślą ludzie, bo nie ich ocena jest brana pod uwagę w wyniku końcowym. Nie ważne czy Ci wyjdzie. Najważniejsze są działania, i prowadzące do nich intencje.

Naprawdę niewiele stracisz robiąc coś. A przejmowanie się opinią ludzi jest najgorszym marnotrawstwem czasu, jaki możesz robić. Nie namawiam Ciebie oczywiście, żebyś od tej pory chodził po mieście nago, we wszystkim są granice. Ale jeśli uwielbiasz chodzić w białych kozakach, to chodź i daj sobie spokój ze spojrzeniami czy dezaprobatą postronnych ludzi. Nie ważne czy wyjdzie Ci biznes lub Twoja książka będzie taka, a nie inna. Ludzie zagłosują swoim portfelem, ale jeśli Ty dołożyłeś/dołożyłaś wysiłku, żeby to zrobić jak najlepiej, to wszystko jest na swoim miejscu. Rób to!

Odwlekasz jakieś zadania? A zdajesz sobie sprawę, że czas przecieka Ci przez palce? Wiesz, że kolejny dzien przed telewizorem marnuje Ci życie? Wątpię, żebyś oglądał telewizję z pasji. Jest to zapychacz czasu, który dodatkowo robi Ci sieczkę z mózgu wpychając propagandę w umysł. I po co? Żeby dodatkowo marnować życie?

Lubisz coś robić? To rób to. Zdaję sobie sprawę, że są ludzie, którzy uważają, że nie mają hobby. Jakkolwiek to jest smutne, jest totalnie nieprawdziwe. Zaskoczony? Zaskoczona? Tak, nie ma człowieka bez zainteresowań. Może być jedynie człowiek, który nie zdaje sobie sprawy z tego, że ma hobby lub zainteresowania. Nie koniecznie musisz mieć pasję, możesz się zwyczajnie, do obrzydzenia czymś po prostu interesować, ot tak.

Nie musisz kochać składać modeli, wystarczy, że lubisz sobie pomalować jeden na miesiąc. To jest zainteresowanie. Jeśli Twoja żona czy mąż mówi Ci coś innego, niż lubisz robić – olej to. I tak umrzesz, więc jak wolisz spędzić życie: robiąc to co lubisz czy to na co narzeka i przymusza Ciebie Twój partner/partnerka? Powiesz, że tak nie można? A jak myślisz, Twój Bóg przyjmie tak bzdurne usprawiedliwienie na Twój brak działania? Gwarantuję Ci, że nie. To są tylko wymówki i nie ma co się im poddawać. Twój partner/partnerka niech znajdzie sobie inne zajęcie lub niech polubi Twoje, ale rób coś zamiast być bezczynnym.

Zrób takie ćwiczenie: wyobraź sobie, że lekarz Ci mówi, że masz tylko rok życia przed sobą. Co postanowisz robić? Barca solitaria

Najpewniej odpowiedź na to pytanie, to jest to, co właśnie teraz powinieneś robić! Teraz masz wiele wymówek, ale jak już wiesz, że masz mało czasu, to zapewne pragniesz „zagęścić ruchy”? A wiesz dlaczego wcześniej nie chciałeś? Bo miałeś nadzieję, że przeżyjesz.

Okłamujesz siebie, że nigdy nie umrzesz, a to jest gówno prawda. Więcej, nie wiesz ile masz czasu. Może nawet mniej niż rok? Nigdy nie wiesz, więc rusz się do roboty i korzystaj z życia, tylko mądrze, bo jest szansa, że pożyjesz jeszcze 50 lat, a w więzieniu czy jako kaleka mogłoby to być nieprzyjemne. Ale nie znasz czasu, kiedy Twój Bóg przywoła Ciebie przed swoje oblicze i zada Ci najważniejsze wedle niego pytanie: co robiłeś w życiu?

Odpowiesz mu, że oglądałeś telewizję? Lub że nie realizowałeś swojej misji życiowej, bo bałeś się Jadzi z bloku obok? Byłoby to żałosne, prawda? Więc weź się za jakiś Twój cel, dowiedz się jaki on jest, jak go zrealizować, co trzeba zrobić. Pomóż innym ludziom, pomóż sobie i rodzinie. Zbuduj biznes, napisz książkę, urodź dziecko (mężczyznom będzie trudniej wykonać ten punkt), wybuduj dom. Cholera, nawet szałas wybuduj. Ale zrób coś!

 

Człowiek zbyt zajęty, by zadbać o zdrowie, jest jak mechanik
zbyt zajęty, by zadbać o swoje narzędzia.
– Przysłowie hiszpańskie

Nie przesadzę, gdy napiszę, że zdrowie jest najważniejsze. Jest ważniejsze dosłownie od wszystkiego, bo bez zdrowia człowiek ma bardzo ograniczone możliwości.

***

Jeśli chcesz więcej cytatów, zapisz się na „Cytaty na maila” wpisując swój adres mailowy i imię w odpowiednie pola znajdujące się po lewej stronie na górze, pod przyciskiem „Home”. Wysyłane są co trzy dni.

 

Większość ludzi nie dba o siebie. To jest fakt. Nie dba o zdrowie, o wygląd, o otoczenie, w którym żyje.

Jeśli należysz do kategorii ludzi, którzy o siebie nie dbają, to wiedz, że należy to zmienić jak najszybciej. Inaczej nie będzie lepiej, tylko gorzej u Ciebie.

Jak nie dbasz o zdrowie, to zamiast je ulepszać, pogarszasz je. Jeśli nie odpoczywasz, to się męczysz. Te dwa przykłady pokazują jak naprawdę działa rzeczywistość. Masz albo jedno, albo drugie, pomiędzy oczywiście istnieje, ale do „pomiędzy” trzeba dopisywać jakąś filozofię, co oczywiście większość ludzi robi.

Poprzez dopisywanie filozofii, mam na myśli takie coś… Continue reading »

 

Myślałeś, myślałaś kiedyś o tym, żeby poćwiczyć sobie w domu chwilkę? 🙂

Pewnie każdy człowiek o tym myśli, kiedy mu zaczyna zdrowie szwankować. A ilu podejmuje próby, żeby ćwiczyć? Duża większość. Niewielu jednak trwa w tych ćwiczeniach dłużej niż 3 tygodnie.

Biorąc pod uwagę nasz współczesny tryb życia nie jest to mimo wszystko dziwne. Nie, nie będę Ciebie krytykował za to, że nie ćwiczysz. Prawdę pisząc rozumiem Ciebie. Ciężko dzisiaj mieć stały harmonogram ćwiczeń i go realizować. Czasem trzeba zostać dłużej w pracy, czasem iść na jakieś spotkanie… I harmonogram rozbity, a o 24.00, po przyjściu do domu po kilkunastu godzinach pracy i spotkań, po prostu nie da się ćwiczyć godzinę i wstać o 5 rano do pracy.

Ale mam dla Ciebie coś, co na pewno dasz radę robić.

Zgodnie z zasadą, że lepiej ćwiczyć trochę, niż w ogóle mam propozycję dla Ciebie. Wymyśl sobie jakikolwiek rodzaj ćwiczeń fizycznych, które będziesz robić chwilę każdego dnia, za to każdego dnia.

Na przykład 10 pompek, lub  10 przysiadów jeśli jesteś kobietą i nie lubisz pompek z jakichś powodów 🙂 . Może to być naprawdę cokolwiek i najlepiej, żeby to było ćwiczenie aerobowe czyli angażujące większość partii mięśni przy ćwiczeniu. Czyli:

1. Pompki
2. Przysiady
3. Podciąganie się na drążku
4. Rower stacjonarny
5. Steper
6. I każda inna czynność aerobowa 🙂

Z innych ćwiczeń, które dadzą Tobie dużo można wymienić ćwiczenia na mięśnie brzucha, bieganie, pływanie (tyle że z tym ostrożnie, bo to angażuje dużo czasu, o ile nie masz basenu w domu 🙂 ).

Jeśli nie masz pomysłu, rób 10 pompek dziennie lub 10 przysiadów dziennie, możesz to zrobić wszędzie, wykonanie zajmuje 15 sekund, a da Ci to naprawdę wiele. Wiem to doskonale, gdyż kiedyś sam naprawiłem kondycję tylko właśnie tymi pompkami. Teraz ćwiczę więcej, ale zaczynałem właśnie od 10 pompek dziennie, zgodnie z zasadą, że lepiej zrobić te 10 pompek niż nie ruszać się w ogóle. To naprawdę działa, gwarantuję że zyskasz dodatkową energię.

Jak masz inne pomysły, chcesz się pochwalić wynikami, lub zadać pytanie, to pisz śmiało w komentarzu.