Start your engine

Dostaję często od czytelników takie pytania:

Od czego zacząć?

Jak ruszyć z miejsca?

Odpowiem na te pytania za pomocą nagrania, które dodaję jako bonus do mojego kursu System Pełnego Zaangażowania i które obiecałem w poprzednim artykule https://www.jadoskonaly.pl/pytania-od-czytelnikow-jak-ruszyc-z-miejsca/.

Żeby dowiedzieć się więcej o kursie wejdź na stronę informacyjną poprzez ten link: System Pełnego Zaangażowania

I zapraszam do wysłuchania nagrania, w którym podpowiem Tobie jak ruszyć z miejsca i zacząć działać.

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.

 

100 metros 3

Często dostaję pytanie od ludzi spotykanych na żywo, czytelników bloga, czytelników moich książek czy kursantów, a nawet znajomych i ludzi, których kompletnie nie znałem jeszcze dwie minuty temu: Jak wystartować? Jak ruszyć dupę i pokonać tą siłę bezwładności, która objęła mnie w poprzednich latach i teraz nie chce puścić?

Od razu Ci napiszę: jest to cholernie trudne. To jest tak, jak byś chciał ruszyć ogromny głaz z epoki lodowcowej, który jest wciśnięty w ziemię, bo najpierw spadł z moreny czołowej lodowca, a potem jeszcze dodatkowo lodowiec wrył go w ziemię. Powiem więcej, jest jeszcze ciężej, bo warunki w których żyjesz wcale nie są sprzyjające.

Czyli dodatkowo ruszenie tego głazu uniemożliwiają Ci państwowe służby porządkowe ogradzając go drutem kolczastym, nakładając na Ciebie różne przepisy nakazujące Tobie ruszać ten głaz tak, a nie inaczej. A jak się nie słuchasz to płacisz mandat, karę lub idziesz do więzienia. Jeśli powiesz przy tym k@#%a wy p@#$@@, zaraz oskarżą Cie o mowę nienawiści czy inne ciekawostki naszych czasów.

Utrudniają Ci ruszenie z miejsca (tego głazu i siebie) ludzie wkoło mądrząc się, że robisz to źle, a tak w ogóle to po co to robisz… Utrudniają Ci to również warunki ekonomiczne. Przecież nie masz siły, żeby własnoręcznie podnieść kilku tonowy głaz. Musisz wynająć dźwig, ale kasy nie ma! A do tego zapłacisz podatek VAT od wynajęcia dźwigu i materiałów eksploatacyjnych, zaraz dowalą Ci podatek od wzbogacenia za przywłaszczenie głazu, by po chwili odebrać Ci go pod pretekstem przynależności do jakiegoś muzeum czy innej instytucji. Nagle stanie się on skarbem narodowym! Ale wpłaconego podatku od wzbogacenia nie oddadzą!

Dziwisz się zatem, że nie możesz ruszyć z miejsca? Że jest ciężko zacząć coś robić? Wszyscy są przeciwko Tobie, poza nieliczną grupą ludzi, która chciałaby podobnie do Ciebie odmienić swoje życie. Jesteś w mniejszości, która ma odwagę choćby myśleć o lepszym świecie. Na resztę nie ma co liczyć, a nawet należy na nią bardzo uważać.

Jak zatem to zrobić, jak mimo wszystko wystartować?

Na początek potrzeba odwagi, żeby oprzeć się wszystkim ludziom wkoło, zbuntować się i trochę namieszać w ich pozornie poukładanych żywotach. Z początku będą tupać, płakać i grozić, trzeba zatem mieć wystarczająco dużo pewności siebie i odporności emocjonalnej, żeby nie poddać się tym technikom manipulacyjnym.

Następnie trzeba zacząć edukować się i nie mam tu na myśli studiów, które niewiele dają. Mam tu na myśli naukę o sobie, o świecie i o ludziach. Musisz poznać najpierw swoje mocne i słabe strony, pragnienia i dowiedzieć się czego chcesz w przyszłości. Po tym wszystkim albo jednocześnie musisz dowiedzieć się jakie warunki bytowe masz wkoło, na czym polegają polityczne zagrywki, o których oglądasz w telewizorze i dlaczego pragniesz telewizora bardziej niż spotkać się z tą ulubioną koleżanką, z którą jest Ci przecież bardzo przyjemnie. Czyli musisz dowiedzieć się o technikach manipulacyjnych, które stosują wielkie korporacje, żebyś wolał telewizor od dziewczyny (!).

Dopiero jeśli zrobisz to wszystko (i jeszcze więcej), jesteś gotowy ruszyć z miejsca! Choć pewnie wolał byś, żebym napisał coś o prawie przyciągania, prawda?

Ale spójrz na to od strony logicznej, nie da się ruszyć z miejsca prawem przyciągania. Przyciąganie oznacza to, że wszystko inne rusza się w Twoim kierunku, a Ty nadal siedzisz na swojej pupie! Ono zakłada bierność.

Uświadom sobie, że są na tym świecie ludzie, którzy nie chcą żebyś był szczęśliwy ani żebyś był bogaty. Wielu ludzi dokłada ogromnego wysiłku, żebyś był biedny i przygnębiony. Wtedy łatwiej Ciebie kontrolować. Oznacza to, że nie tylko musisz pokonać swoje słabości, ale także musisz pokonać przeszkody stawiane na Twojej drodze przez innych ludzi. Musisz zatem rozwinąć wiele niezbędnych umiejętności, które może zapewnić Ci tylko dalsza edukacja i rozwój osobisty.

Poznawaj zatem wiedzę finansową, polityczną, rozwijaj umiejętności interpersonalne, dbaj o swoje zdrowie, doskonal się w rozwoju osobistym czyli poznaj siebie, swoje plany i cele, rozwiń samodyscyplinę i przyjmij do wiadomości, że nikt nie przyjdzie Ci na ratunek, że Ty sam musisz o siebie zadbać. Ludzie wkoło są tak samo w ciemnej d… jak Ty, oni nie mogą Ci pomóc, bo mają swoje problemy. Zacznij dbać o siebie, a wtedy ruszysz z miejsca.

We wtorek 19 czerwca umieszczę na blogu plik audio, w którym opowiadam o ruszeniu z miejsca. Dodaję go jako bonus do mojego kursu System Pełnego Zaangażowania i postanowiłem podzielić się nim z Tobą za darmo.

Jeśli potrzebujesz pomocy w wyruszeniu w drogę, zainwestuj w ten kurs. Obejmuje on podstawy niezbędne właśnie do startu w nowe życie. Pomoże Ci w spojrzeniu wgłąb siebie, w określeniu dalszych planów, uświadomieniu sobie Twoich zainteresowań, uporządkowaniu życia, zadbaniu o zdrowie, obejściu blokad, zyskaniu motywacji, zwiększeniu produktywności, a nawet da Ci niezbędną wiedzę finansową tak konieczną w naszych czasach. Wszystko to przećwiczysz (tak, prawdziwe ćwiczenia, nie tylko “gadka, szmatka”) w Systemie Pełnego Zaangażowania.

Jeśli chcesz ruszyć z miejsca, zainwestuj w System Pełnego zaangażowania. Znajdziesz go pod tym linkiem. Pieniądze zainwestowane w ten kurs wielokrotnie zwrócą Ci się w zaoszczędzonym czasie, a nawet w zaoszczędzonych pieniądzach dzięki modułowi o finansach! To nie jest typowy kurs, jakich wiele w internecie, to jest prawie coaching!

 

 

sensitive noise / obvious 2

Rozpoczynam serię artykułów “Pytania od czytelników”, w których będę odpowiadał na problemy opisane przez czytelników za pomocą formularza kryjącego się pod tym linkiem. Im bardziej sensowne pytanie, tym większa szansa na szybką odpowiedź. Pozostawiam w miarę oryginalną pisownię pytania, poprawiam literówki i czasem trochę redaguję, żeby lepiej się czytało :).

Pytanie:

Witaj Andrzeju,
Od jakiegoś czasu czytam Twojego bloga i jest dla mnie ogromną inspiracją, za co bardzo dziękuję :). Moją główną wątpliwością, która blokuje mnie przed działaniem jest brak jasnej definicji, co tak naprawdę chcę w życiu robić?

Czy masz jakiś pomysł na to jak zdefiniować swój prawdziwy potencjał i go rozwijać?

Serdecznie pozdrawiam,
Marta P.

 

Definiowanie swojego potencjału jest jak najbardziej możliwe, a jego poszukiwanie nie jest skomplikowane – potrafi być jednak trudne, co widać po rezultatach większości ludzi. Czasem zajmuje to więcej czasu, a czasem mniej – zależnie od indywidualnego przypadku. Poszukując owego potencjału w dodatku możemy poznać swój cel czyli odpowiedź na pytanie: “co chcę w życiu robić?”. Dzieje się tak dlatego, że zadaje się w obu przypadkach podobne zestawy pytań. Jedno prowadzi do drugiego.

Ale jak to zrobić?

Poszukiwanie celu, motywacji, możliwości itp. wiąże się z podobnymi czynnościami i zadawaniem sobie dużej ilości pytań. Odpowiedzi zapisuje się na kartce, a potem analizuje, testuje i ponawia zadawanie pytań. W takim przypadku samemu ciężko dotrzeć do tej “najprawdziwszej prawdy”, a nie ma tu drogi na skróty.

Najlepiej skorzystać z książek, które mówią o tych tematach. Jeśli więc szukasz motywacji, korzystasz z takich książek jak niedawno wydana MotywAkcja, gdzie masz opisane krok po kroku, jak wyrobić motywację. Jeśli szukasz wiedzy finansowej korzystasz z książki o finansach. Specjalnie tutaj piszę “korzystasz”, gdyż samo czytanie nic nie da. Znajdujesz informacje i je wykorzystujesz, robisz zawarte w książce ćwiczenia, testujesz to co autor zawarł w publikacji.

A co robić, gdy szukasz potencjału i odpowiedzi na fundamentalne pytanie: “czego chcę najbardziej?”. W takim przypadku korzystasz z kursów, które obejmują bardzo kompleksowo całe życie. Na przykład System Pełnego Zaangażowania, który zajmuje się dokładnie tym, o co pytasz Marto. Gdy korzystasz z kursu System Pełnego Zaangażowania, szukasz wtedy swojego potencjału. Zadaję w nim wiele pytań, które prowadzą Ciebie do odpowiedzi, zupełnie jak by pracował z Tobą coach.

Znajdowanie swojego potencjału zawiera się więc w kilku podstawowych krokach:

1. Na początek poznajesz swoje najważniejsze wartości czyli na czym najbardziej Ci zależy. Na przykład na pieniądzach czy zadowoleniu z pracy? W każdym z tych przypadków będziesz na przykład szukać innej pracy, żeby uwolnić swój potencjał.

2. Definiujesz co lubisz robić, potem ustalasz priorytety tych czynności.

3. Dowiadujesz się jakie masz umiejętności i talenty.

4. Przypominasz sobie, jakie masz marzenia i na czym Ci najbardziej zależy.

5. Ustalasz jakie czynności dodają Tobie najwięcej energii i satysfakcji.

6. Gdy to wszystko już zrobisz, wszystkie te dane, listy i przemyślenia rozważasz i analizujesz pod kątem tego, która z tych wszystkich czynności dawałaby Tobie najwięcej satysfakcji, służyłaby utrzymaniu Ciebie finansowo (lub zawierasz tu inny wybrany cel) i jednocześnie byłaby oparta na najważniejszych dla Ciebie wartościach. Tak otrzymany wynik testujesz czyli wdrażasz go w życie i sprawdzasz czy rzeczywiście czujesz się lepiej i czy masz rzeczywiście lepsze wyniki. Jeśli nie, powtarzasz znowu punkty 1-6.

Oczywiście opisałem tu w 6 punktach coś, co w Systemie Pełnego Zaangażowania znajduje się na prawie 200 stronach, więc z konieczności jest to niepełna informacja. Daje jednak pewne pojęcie o tym, co trzeba zrobić. Z tej też przyczyny twierdzę, że samemu nie da się dobrze odblokować pełnych możliwości. Trzeba skorzystać z pomocy kogoś, kto przebył tą drogę i który wskaże dobre rozwiązania lub chociaż zada odpowiednie pytania.

I jeszcze jedna ważna kwestia. Jeśli nie chcesz korzystać z szybszych metod w postaci kursów i książek, możesz wykorzystać pewną “technikę”, którą i ja stosuję na co dzień. Pomimo swojej prostoty i pewnych braków, daje naprawdę dobre rezultaty. Zwyczajnie CODZIENNIE zadawaj sobie te dwa pytania:

1. Co NAPRAWDĘ chcę robić?

2. Co TERAZ powinienem (powinnam) robić?

Te pytania również odblokowują potencjał, choć w trochę inny sposób i innymi metodami. Nie zastąpią jednak kompleksowego zestawu pytań.

 

Dzisiaj trzeci fragment książki MotywAkcja. Dostępna jest ona w wydawnictwie Złote Myśli, wystarczy kliknąć w obrazek poniżej i przenieść się na stronę, gdzie można w nią zainwestować.

MotywAkcja od pierwszego dnia trafiła do bestsellerów jako bestseller dnia i do pierwszej dziesiątki najlepiej sprzedających się książek. Nieustannie pnie się w górę!

MotywAkcja - Andrzej Wojtyniak

Kliknij w obrazek lub w ten link, żeby przejść do strony opisującej książkę!

MotywAkcja

Część 2. Co należy robić, żeby się zmotywować?

Rozdział 3. Wizualizacja jako pomoc w motywacji

 

Pisałem  już kilkakrotnie o wizualizacji  jako podstawie do
osiągnięcia celów. Teraz bardziej się w to zagłębimy.
Wizualizacja  twoich  celów  i  pragnień  jest  tylko  narzędziem,
nie zastąpi działania. Musisz o tym pamiętać. Bardzo
często autorzy publikacji dotyczących motywacji czy
prawa przyciągania nie wspominają o  tym, a  już na pewno
większość z nich widzi to tak, że wystarczy tylko leżeć
i wizualizować. Niestety nie polega to tylko na tym, by się
modlić  czy wyobrażać  sobie  swój ulubiony dom. Należy
też  podejmować  pewne  działania,  które  poprowadzą  cię
w kierunku realizacji celu.

 
Samo  wyobrażanie  sobie  celów  jest  jednak  niezbędne
i dzieje się zawsze przed urzeczywistnieniem ich. Pisałem
już o tym, że przed osiągnięciem celu widzisz go najpierw
na mentalnym wyświetlaczu,  a  dopiero potem  zaczynasz
działać. Po prostu tak funkcjonuje nasz umysł.

 
Jeżeli zatem przed snem, po obudzeniu się czy w ciągu dnia
wyobrażasz sobie jak najwyraźniej swoje cele czy zadania,
o wiele łatwiej będzie ci je wykonać.

 
Im dokładniej widzisz i czujesz swoje pragnienia jako urzeczywistnione
(nawet  jeśli  na  razie  znajdują  się  one  tylko w twojej głowie),
tym więcej masz motywacji, żeby zacząć je spełniać.
Jakie ma to zastosowanie dla ciebie?

 

Rada
Kiedy spada twój poziom motywacji, nawet mimo
że ogólnie  jesteś zmotywowany, zacznij przypominać
sobie obrazy, które są wynikiem wykona
nia twojego planu.

 

Czyli, upraszczając, jeśli chcesz np. otworzyć sklep z ubraniami i
zaczyna być ciężko, powstają jakieś przeszkody, zacznij wyobrażać
sobie,  że wchodzisz  do  swojego  sklepu
i pełno w nim  towaru świetnej  jakości, a kolejka do kasy
jest  długa. Wyobraź  sobie,  jak  chodzisz  po  tym  sklepie,
rozmawiasz z zadowolonymi klientami, a podczas dyskusji
ze swoją księgową dowiadujesz się, że zysk wzrósł o 50%
w stosunku do poprzedniego tygodnia.

 
To da  ci motywację do dalszego działania,  a przy okazji
wspomoże wiele  innych obszarów. Być może wpadnie ci
do głowy pomysł, jak urządzisz sklep, jak rozmieścisz półki
(w końcu chodziłeś po sklepie i wyobrażałeś go sobie),
może  wymyślisz,  gdzie  umieścisz  kasę. Może  księgowa,
którą  sobie wyobrazisz,  okazała  się  twoją  starą  znajomą
(umysł tak właśnie działa) i do niej zadzwonisz, dzięki czemu
zyskasz lojalnego i uczciwego pracownika?

 

Ten  aspekt wizualizacji  stanowi  jeszcze  jeden pozytywny
argument za wyobrażaniem sobie swoich celów.
Podczas  gdy  wizualizujesz,  nie  tylko motywujesz  się  do
działania (bo widzisz efekty) — dodatkowo przychodzą ci
do głowy nowe pomysły, ponieważ gdy żyjesz wirtualnie
w  tej wizualizacji, możesz przetestować pewne założenia
(takie jak wystrój wnętrz w sklepie z przykładu powyżej).
To  jeszcze  bardziej  cię  zachęci  do  działania,  gdyż  plan
zacznie  się  pięknie  zlepiać  w  całość,  która  jest  logiczna
i spójna.

Jeśli  podczas  wizualizacji  wpadniesz  na  dobry  pomysł
czy  rozwiązanie, którego szukałeś — przerwij wyobrażanie i
zapisz go na kartce. Koniecznie musisz to zrobić, bo
możesz o nim zapomnieć. Nie raz zdarzyło mi się, że nie
chciało mi się wstać i zapisać pomysłu. Po pięciu minutach
pozostały  tylko  wspomnienia,  że miałem  genialny  plan.
Zapisuj koniecznie! Wizualizację dokończysz później.

 

Rada
Pamiętaj,  że  jeśli  potrzebujesz  motywacyjnego
kopa, nie dzwoń do przełożonego, sponsora, ko-
legi, tylko przypomnij sobie swój cel. Przypomnij
sobie, wyobraź i „korzystaj” z niego w swojej głowie.
Jeśli zobaczysz go wystarczająco wyraźnie —
pojawi się motywacja do dalszego działania.

Kliknij w obrazek lub w ten link, żeby przejść do strony opisującej książkę!

Wielu czytelników znalazło ten post po wpisaniu tych słów kluczowych:

  • samorozwój osobisty
 

MotywAkcja jest już w sprzedaży i po krótkiej chwili stała się bestsellerem dnia. Zainwestowała już w nią ogromna liczba ludzi i jest to dla mnie bardzo duży sukces jako autora (a to dopiero początek).

Dziękuję wszystkim i życzę przyjemnej i owocnej lektury!

 

Przejdźmy zatem do kolejnego fragmentu książki, który możesz przeczytać nic nie inwestując. Dzisiaj będzie mowa o rodzajach motywacji. Bardzo korzystnym jest rozróżniać te rodzaje, gdyż dzięki temu możesz zidentyfikować w jakim obecnie stanie emocjonalnym jesteś. To z kolei daje Ci pewne informacje w jakim kierunku zmierzasz. Na przykład gdy zidentyfikujesz, że napędza Ciebie strach przed biedą (jest to motywacja negatywna – OD), wiesz że mimo tego, że to Ciebie motywuje – zjada również ogromne ilości energii. Należy wtedy przemienić ją na pozytywną energię (motywację), na przykład DO bogactwa, zamiast OD biedy.

 

MotywAkcja - Andrzej Wojtyniak

 Kliknij w obrazek lub w ten link, żeby przejść do strony opisującej książkę!

MotywAkcja

Część 1. Motywacja z przeszłości

Rozdział 3. Różne rodzaje motywacji

Są cztery podstawowe rodzaje motywacji. Opiszę je tu pokrótce,
ponieważ jest to ważne, żebyś wiedział, jak one na
ciebie działają, do czego służą i do czego w ogóle się przydają.

Wewnętrzna

Jest to pożądany przez ciebie rodzaj motywacji. Ten najsilniejszy  i
najważniejszy. Ta motywacja objawia się  tym, że
bez względu na okoliczności masz chęć coś zrobić, możliwe,
że nawet nie wiesz dlaczego. Ot tak po prostu musisz
zrobić to, na co masz ochotę lub do czego dążysz, bo jak
nie, to bardzo źle się z tym czujesz.

Gdy masz motywację  wewnętrzną  do  zrobienia  czegoś,
wstajesz  rano  uradowany,  że  skończyła  się wreszcie  noc
i możesz to robić! Nie potrzebujesz ani szkoleń motywacyjnych,
ani porad przyjaciół czy zachęt. Robisz coś, nawet mimo
zniechęcających wydarzeń wokół, bo wewnątrz
ciebie  płonie  płomień  działania,  który  pcha  cię  poprzez
trudności i przyjemności do upragnionego celu.

Ten rodzaj motywacji — jeśli go nie masz — musisz w sobie
wyrobić za pomocą różnych technik i ćwiczeń.
Zewnętrzna

Jest to rodzaj motywacji, który wspomaga motywację wewnętrzną.
Niektórzy zapewne się zdziwią, że uważam to za
pomoc, a nie za motywację główną…

Motywacja zewnętrzna nie jest oparta na najważniejszych
dla  ciebie  wartościach,  nawet  w  takich  przypadkach  jak
miłość  czy  pieniądze. Nie  dosyć,  że  jest  trochę
okłamywaniem siebie, iż to coś, czego pragniemy, to jest również
czymś ulotnym lub potencjalnie ulotnym. Do tego, w przypadku
pieniędzy czy innych czynników, jest to motywacja
pusta, nieoparta na ludzkich ważnych wartościach. Często
jest także mylona z motywacją wewnętrzną.

Przykładowo,  uznanie,  że  pomaganie  ubogim  ludziom
wynika  z motywacji  zewnętrznej może  być  tak  naprawdę błędne,
gdyż może wynikać z motywacji wewnętrznej.

Człowiek  czuje  się  spełniony,  będąc  osobą  pielęgnującą
ludzi  i wszystko wkoło. Należy uświadomić sobie, że nie
chodzi  tu  dokładnie  o  sam  efekt  pomocy  (np.  otwarcie
schroniska), tylko o coś więcej, np. o poświęcenie czy bezinteresowną
pomoc. Motywacją nie są tu potrzeby ubogich
ludzi, ale nasze pragnienie niesienia pomocy.

Oczywiście najważniejsza motywacja zewnętrzna w Polsce,
czyli pieniądze, nie mogła ujść mojej uwadze. Jest to jeden z
najgorszych rodzajów motywacji, jaki może być. Nie
dosyć, że ulotny,  to  jeszcze pusty  i nieprawdziwy. Ale po
kolei. Ulotny — masz, a po chwili możesz przeinwestować
lub wydać na  telewizor  i  już nie masz. Nieprawdziwy,
bo prawdziwą wartością  są  towary,  a nie pieniądze. Pusty…
Tego prawie nikt nie kojarzy, ale posiadanie stu tysięcy złotych w
banku jest… tylko posiadaniem stu tysięcy złotych
w banku  i koniec. Nie ma z  tego  satysfakcji. Oczywiście
lepiej mieć te sto tysięcy, niż nie mieć,
ale motywacja pieniężna jest bardzo mało skuteczna.

Podsumowując — motywacja zewnętrzna (prestiż, pieniądze,
samochód, uznanie, miłość konkretnej osoby) powinna
stanowić wspomaganie działań, które sprawią ci satysfakcję.

Pozytywna/do

Motywacja  pozytywna  to  dążenie  do  czegoś  z  założenia
dobrego dla ciebie. Można ją również połączyć z tzw. motywacją
„do”. Chodzi  o  to,  że  twoje  pozytywne  dążenia
do  czegoś mają  ci pomóc,  sprawić  satysfakcję,  zapewnić
bezpieczeństwo itd.

Jest to drugi rodzaj motywacji (obok motywacji wewnętrznej),
który powinieneś w  sobie wyrobić, gdyż połączenie
obydwu sprawi, że będziesz niepokonany. Te dwa rodzaje
motywacji przenikają się i uzupełniają. Przykładem motywacji
wewnętrznej/pozytywnej/do może  być  pragnienie
tego, żeby żeglować po morzach na pokładzie swojej
własnoręcznie zrobionej  łodzi  (spełnienie ambicji  tworzenia,
osiągnięcia celu i pragnienia żeglugi).

 

Negatywna/od

Ta motywacja  jest  również  przydatna  jako  uzupełnienie
przeciwstawnej jej motywacji pozytywnej. Można ją stosować
jako uzupełnienie motywacji pozytywnej/do.

Przykład. Dążysz do zapewnienia sobie zajęcia zarobkowego,
które kochasz (np. kochasz prace w drewnie) i które pozwoli
ci utrzymać  siebie  i  rodzinę, a  to oznacza, że
chcesz  zarabiać  duże  pieniądze  i  zapewnić wam  bezpieczeństwo.
Jednocześnie pamiętasz o tym, że jeśli nie zarobisz tych
dużych pieniędzy lub nie wybierzesz zajęcia, które kochasz,
będzie o wiele gorzej. Druga część jest właśnie
motywacją negatywną lub motywacją „od”.

Czyli dążysz do bogactwa (do) i unikasz biedy (od). Chcesz
być szczęśliwy (pozytywna) i nie chcesz być nieszczęśliwy
(negatywna).

Jeszcze jedną formą motywacji negatywnej jest groźba czegoś,
złe wydarzenia, np. szantażowanie przez kogoś, katastrofa itp.
Opisywanie ich tutaj nie ma sensu, gdyż w takich
przypadkach trzeba szukać rozwiązań od razu, a motywacja
jest automatyczna i związana tylko z konkretnym wydarzeniem.
Jednak dobrze jest o tym wspomnieć, żebyś wiedział,
że coś takiego również istnieje, nawet jeśli nie masz
większego wpływu na jego występowanie.

Podsumowanie

Sugeruję ci, żebyś wyrobił w sobie motywację wewnętrzną
do osiągnięcia czegoś prawdziwie  twojego, czegoś, czego pragniesz,
i wspomógł  ją czynnikami zewnętrznymi oraz
dążeniem do różnych celów.

Pamiętaj,  że motywacji wewnętrznej nikt  ci nie odbierze
i jest ona zależna tylko od ciebie. Dom może spłonąć, samochód
się popsuć, a waluta stracić na wartości, ale twoje
prawdziwe i osobiste pragnienia będą cię ciągle popychały
do działania.

Kliknij w obrazek lub w ten link, żeby przejść do strony opisującej książkę!

 

 

Witam Ciebie bardzo serdecznie. W związku z jutrzejszą (jest już dostępna na stronie tutaj) premierą książki w wydawnictwie przedstawię Tobie dzisiaj jej fragment, który do tej pory nie był nigdzie publikowany. W MotywAkcji znajdziesz więcej praktycznych wskazówek i porad, które zwiększą Twoją motywację i ukierunkują ją na rezultaty. Nie ma co zatem zwlekać, tylko zachęcam Ciebie do lektury!

MotywAkcja - Andrzej Wojtyniak

MotywAkcja

Część 3. Motywacja w praktyce

Rozdział 5. Właśnie teraz jest ten prawdziwy moment do działania

To zadziwiające, jak łatwo jest zrezygnować z wykonywania

jakiejś czynności, nawet  jeśli ma nam ona dać bardzo
dobre rezultaty. Problem często tkwi w tym, że zwierzak,
który w nas mieszka, chce dostać nagrodę od razu po wykonaniu
sztuczki,a większość  dobrych  rezultatów  przychodzi
po dłuższym wysiłku i gdy nie ma zachęcającego
cukierka.

Przez  to  łatwo  jest  oszukiwać  siebie, mówiąc,  że  od  jutra
coś zacznę robić. Jutro się zmotywuję, jutro wypastuję
buty,  jutro posprzątam, od  jutra przechodzę na dietę czy
zacznę ćwiczyć.

Można nawet nazwać to zjawisko: syndrom jutra.
Przyznaję, że też kiedyś miałem nawyk zaczynania wszystkiego
od jutra, a i teraz zdarza mi się coś przełożyć. To jest
chyba wpisane w naszą leniwą ludzką naturę. Jednakże to,
co należy zrobić, to ograniczyć liczbę czynności zaczynanych
od jutra do minimum.

Wystarczy się chwilę zastanowić, żeby stwierdzić, że przecież
tyle rzeczy możemy zrobić od razu. Przykładowo pastowanie butów.
Zajmie to pięć minut! Zawsze znajdziesz
tyle czasu, żeby  je wypastować. Problem w  tym, że ci się nie chce
teraz ruszyć tyłka. Ale jeśli to zrobisz, co się okaże?
Będziesz miał jutro tyle wolnego!

Rada
Wyobraź  sobie  teraz,  że  dzisiaj wykonałeś  pięć
różnych czynności, które obiecywałeś sobie zrobić  od  tygodnia.
Jak  się  czujesz? Czy  nie  jesteś teraz „bardziej wolny”?
Ja ci powiem, że tak właśnie jest.

Odkąd zacząłem dawno temu wykonywać zaległe zadania,
a po czasie bieżące obowiązki od razu, zyskałem ogromną
ilość czasu i energii. Co więcej, mam dużo więcej motywacji
do wykonywania kolejnych zadań, ponieważ już wiem,
że  to daje motywacyjnego kopa, którego większość  ludzi
tak bardzo pragnie.

Chcesz więc  tego motywacyjnego  kopa? Zrób pięć  zaległych
zadań już teraz i od razu!

Poczujesz ogromną ulgę i chęć do dalszego działania.
Jeśli  pragniesz  ciągle  być  zmotywowanym,  wykonuj  jak
najwięcej obowiązków wtedy, gdy jest ich czas. Nie czekaj
i przestań odkładać. Poczujesz taką moc, że ciężko będzie
cię zatrzymać, gdy będziesz miał to robić kolejny raz. Do
tego dojdą rezultaty tych działań, bo podejmując je,
osiągasz w zamian wyniki.

Jeśli chcesz napisać książkę, nie obiecuj sobie, że jutro pomyślisz
o tematyce. Dzisiaj to zrób  i skomponuj wstępny spis treści.

Jeżeli myślisz o odchudzaniu, już dzisiaj wybierz sobie dietę,
nie jutro. Już dzisiaj wyjdź na półgodzinny spacer. Od
jutra  zaczniesz  dietę  i  pójdziesz  na  kolejny  półgodzinny
spacer.

Jeśli chcesz zmienić nastawienie do ludzi, nie mów, że od
jutra zaczniesz się do nich uśmiechać. Już teraz wyjdź z pokoju i
uśmiechnij się do domowników, lub wyjdź na ulicę
i okaż sympatię przechodniom.

Jeżeli  chcesz wypastować buty, bo  zależy  ci, by długo  ci
jeszcze  służyły, nie mów  sobie, że  jutro  to zrobisz,  tylko
idź do przedpokoju czy do miejsca, gdzie masz buty i pastę
i zacznij ją nakładać, i polerować te buty.

Jutro wykonasz kolejną czynność i odczujesz radość dzięki
niej. A dzisiaj zrób to, co masz do zrobienia właśnie dziś.
Poczujesz się lepiej i wreszcie zdasz sobie sprawę z tego, że
potrafisz działać. Dodatkowe rezultaty dodadzą ci kolejnej
motywacji do dalszego działania.

 

31 grudzień A.D. 2011

Życzę Tobie braku postanowień noworocznych, za to ułożenia konkretnych planów z mocnym postanowieniem ich realizacji.

Życzę Tobie wiary w siebie i mocy potrzebnej do obejścia problemów.

Życzę Tobie konkretnego podsumowania obecnego roku i wyciągnięcia odpowiednich wniosków do tego co działało, a co należy przestać robić.

1 styczeń A.D. 2012

Życzę Tobie realizacji Twoich planów, które ułożyłeś w poprzednim roku.

Jeśli jeszcze nie ułożyłeś żadnego planu życzę Tobie utworzenia go.

Życzę Tobie rozwoju osobistego opartego na Twojej woli, a nie na losowych wydarzeniach.

Życzę Tobie sukcesów jeden po drugim, które sprawią że będziesz szczęśliwy i spełniony, a Twoja wartość jako człowieka jeszcze bardziej wzrośnie!

 

Dzisiaj drugi fragment ebooka “Droga do doskonałości” (link do poprzedniej części na dole):Droga do doskonałości

Nic Cię nie zwalnia z obowiązku myślenia

Czasem   pewnie   czujesz   się   zmęczony.   Czasem   wydaje   się,   że
wszystko  jest  przeciw Tobie,   że  nic  nie  wychodzi   lub  że   jest   tyle
obowiązków, że nie ma czasu pomyśleć.

To są tylko wymówki! Gdy przyznasz przed sobą, że jesteś zwolniony
z myślenia,  poddasz  się —  i  nie dziw  się wówczas,  że  jest   jeszcze
gorzej, niż było. Nic Cię nie zwalnia obowiązku myślenia.

Nawet jeśli czujesz się bardzo źle, to nie oznacza przecież, że możesz
już   być   niemądry.   A   jeśli   dzieje   się   coś   ważnego,   a   Ty   jesteś
przeziębiony,   to nie zadbasz  o  swoje  sprawy? Przecież   sprawy  się
dzieją  niezależnie   od  naszych   chęci.  Rzeczywistość   gna   dalej   bez
względu na to, czy się na to zgadzasz czy nie. Myśleć musisz zawsze,
dbać o interes swój i Twoich najbliższych.

Nie zawsze się to udaje, należy jednak starać się mieć głowę na karku
i  wiedzieć,  co  się dzieje.  Czasem przecież  wystarczy  jedna chwila,
żeby  stało  się coś niedobrego.  Czasem wystarczy  jedna chwila,  by temu   zapobiec.
Zazwyczaj   nie   wymaga   to   godzin  medytacji   czy
skupienia.

„Pomyślenie”  zajmuje przecież  tylko chwilę.  Na analizę większości
zdarzeń  wystarczy   kilkanaście   sekund.  Dlaczego   zatem większość
ludzi myśli bardzo mało?

Jest pewna teoria, która mówi, że nasz mózg dąży do zmniejszenia
wysiłku energetycznego.  Lenistwo zatem  to nie wymysł  cywilizacji.
Tak  jesteśmy   stworzeni,   że  dążymy do  jak najmniejszego wysiłku
intelektualnego   i   fizycznego.   Oszczędzanie   energii   jako   efekt
przystosowania do  jak najmniejszego zużycia organizmu ma swoje
plusy   i  minusy.   Z   jednej   strony   przez   to   robimy   najmniej,   jak
możemy, co umożliwia nam wykorzystanie zasobów energetycznych
w   razie   nagłej   potrzeby   (w   niebezpieczeństwie  —  w   początkach
ludzkości  w walce   lub   ucieczce   przed   drapieżnikiem).   Z   drugiej
strony, jeśli by się całkowicie temu oszczędzaniu poddać, doprowadzi
do   stopniowego   zaniku   mięśni,   tkanki   kostnej,   degradacji
organizmu,  zaniku umiejętności   intelektualnych (specjalistycznych,
jak   również   i  myślenia).   Zgodnie   z   zasadą   „organ   nieużywany
zanika”.

Dzięki   temu   „lenistwu”,   czyli   maksymalizacji   rezultatów   przy
minimalnym wysiłku, powstają wynalazki i istnieje postęp. Człowiek
dąży   do   automatyzacji   wielu   zadań,   przez   co   może   oszczędzić
energię.  Powstają nowe gałęzie wiedzy,  a potem przemysłu,  który
stara   się   sprostać   zapotrzebowaniu   na   technologie   potrzebne   do
produkcji przedmiotów „ulepszających życie”, wynalazków.

Dzięki   temu  my   jako   ludzie   oszczędzamy   siły   i   nasze   ciało   do
momentu,  gdy  jest potrzebny nadludzki  wysiłek.  Dobre,  ale nie do
końca…

Trzeba  tu uważać,  żeby nie wpaść w pułapkę oszczędzania energii
zbyt gorliwie — na przykład poprzez brak myślenia.

Ma to w sobie ogromne niebezpieczeństwo. Jeśli człowiek nie dba o
nieustanne   dawki  wysiłku   intelektualnego   i   fizycznego,   jego  moc
słabnie.  Jak nie ćwiczysz  fizycznie  jakiś czas,   jesteś coraz  słabszy,
prawda? Tak samo dzieje się z umysłem. Podobnie jest z emocjami!

Odporność   emocjonalna   również   słabnie,   gdy   człowiek   nie   jest
wystawiany na próby i robi się mniej odporny na wyzwania. Piszę tu
o doświadczeniach życia codziennego (np. pierwsze pójście do pracy,205/365 - Nueva Nueva
nowe   środowisko,   randka   z   potencjalną   partnerką)   i   mniej codziennego   (np.
wystąpienia   publiczne,   zakładanie   firmy).
Wydarzenia   te  hartują   emocje   i   sprawiają,   że   ćwicząc,   je  możesz
przechodzić  do coraz  większych wyzwań.  Jeśli   z  nich  skorzystasz,
uczysz się. Kolejna randka może nie być już tak stresująca. Ponowne
wystąpienie  publiczne  przyniesie   satysfakcję   zamiast  paniki  przed
wyjściem przed widownię. Miałem i mam okazję robić jedno i drugie,
i  swoim przykładem potwierdzam,  że  jeśli  ciągle korzystać z nauk,
człowiek   jest   w   stanie   wyrobić   sobie   „odporność”,   dojrzałość
emocjonalną   w   tych   kwestiach.   Podobnie   jest   w   wielu   innych
dziedzinach życia.

Oczywiście są ludzie, którym wystawianie na próby niewiele pomaga
wzmocnić odporność emocjonalną,   i   ludzie,  którzy są „mocni”,  nie
mając   wcale   wyzwań.   Nie  mam  tu   na  myśli   również   wydarzeń
traumatycznych,   ciężkich   prób,   tragedii,   gdyż   one  mają  w  sobie
bardzo silny nieukierunkowany ładunek emocjonalny, czego rezultat
może być różny (może zarówno wzmocnić, jak i osłabić).

Trzeba   zatem   wystawiać   siebie   na   kontrolowane,   w   miarę
możliwości,  bodźce,   stawiać sobie wyzwania.  Zgodnie ze zdrowym
rozsądkiem oczywiście.  Nie przesadzając  i  odpowiednio dobierając
wydarzenia do ćwiczeń.

Planowanie, rozwój, postęp, to wynik myślenia i po nim — działania.
Nie   daj   się   zwieść,   że   to   jest   tylko   działanie.   Działanie
nie poprzedzone  myśleniem  to   loteria.   Potrzebujesz   użyć   swojego
intelektu  i „zmarnować” troszkę energii,  żeby dowiedzieć się,  gdzie
jesteś,   co   teraz   dokładnie   robisz   i   dokąd   Cię   aktualne   działania
zawiodą. I co należy zrobić, żeby być tam, gdzie chcesz być.

Nawet wiedza, co chcesz osiągnąć, wymaga wysiłku i zastanowienia.

Nic Cię nie zwalnia z myślenia.  Jeśli  nie myślisz,  to ktoś za Ciebie
pomyśli, bo ktoś musi to zrobić. Jeśli ktoś twierdzi, że nie ma na to
czasu   (mam   nadzieję   jednak,   że   nie),   wiedz,   że   to   jest   tylko
wymówka. To tak, jakby twierdzić, że przez cały tydzień nie ma się
czasu   odpowiedzieć   na   SMS…   Przecież   napisanie   SMS-a   trwa
minutę, a w tygodniu jest aż 10080 minut, kto ma w to uwierzyć?

Myślenie   to   podstawa   sukcesu.   To   kamień   węgielny   każdego
wynalazku   i   każdego   osiągnięcia.   Bez   myślenia   nie   można   nic
zdziałać.   Trudne   sytuacje,   jak   i   sytuacje   awaryjne,   ekstremalne,
wymagają  jeszcze więcej  myślenia!  Nic Cię nie zwolni  z myślenia,
żadna  wymówka,   bo  Ty   jesteś   odpowiedzialny   za   jakość   swojego życia.  A życie
właśnie opiera się na tym,  jak dobrze sobie radzisz z
myśleniem.

 

Dziękuję Ci za każde kliknięcie w “Lubię to”. Jeśli jeszcze nie kliknęłaś/kliknąłeś “Lubię to”, zrób to proszę, podzielisz się wtedy wartościową wiedzą ze znajomymi!

Inne fragmenty książki “Droga do doskonałości”:

1. Właściwy moment?

2. Teraz czytasz

3. Wkrótce…

4. Wkrótce…

5. Wkrótce…

6. Wkrótce…