W tytule zwarłem podstawowe pytanie, które powinien sobie zadać każdy, kto czyta teksty, które potencjalnie mają mu pomóc. Wbrew pozorom nie będę Ciebie oskarżał o brak akcji, czy czytanie bez zrozumienia 🙂 . Chodzi o Twoje intencje, bo to one warunkują to, ile wyniesiesz z czytania i co dzięki niemu osiągniesz.

Wiem, że wielu ludzi narzeka na niską skuteczność książek motywacyjnych i rozwojowych, na niską skuteczność szkoleń. Może nie do końca skuteczność samych w sobie książek i szkoleń, ale to, że ludzie nie korzystają z nich tak jak powinni. Ja to widzę jako jeszcze jeden przejaw narzekania, tylko na “wyższym” poziomie. “Wyższym”, bo to nie narzeka statystyczny kowalski, a szkoleniowiec, który tego kowalskiego ma nauczyć 🙂 .

A jeśliby się nad tym głębiej zastanowić, okazuje się, że wcale nie jest tak źle, jak na to by wyglądało…

Są ludzie, których nazywa się “semiar junky” czyli pisząc inaczej funboye, fani, nałogowcy szkoleń, którzy seminaria połykają dziesiątkami, a książki setkami. Ludzie z kategorii RO (Rozwój Osobisty). I niby oni tylko chodzą dla rozrywki, niewiele korzystając.

Ten przydługi wstęp zawarłem nie bez przyczyny. Przedstawiając problem, może trochę przekoloryzowałem, lub tak to brzmi, ale to nie istotne. Tak ten “problem” jest odbierany. A przecież to nie jest problem 🙂 .

Nawet jeśli czytasz książkę o rozwoju osobistym dla rozrywki, to bardzo dobrze! Przecież to lepiej niż czytać gazetę. Zawsze coś zostaje w głowie, przy kolejnej książce rozumiesz terminy lepiej i lepiej. W końcu rozrywka może stać się obsesją i po kilkunastu książkach jesteś ekspertem… Przekazujesz wiedzę dalej. Taki człowiek nawet jeśli nie skorzysta z tej wiedzy, przekaże ją dalej i inni może skorzystają. 🙂 Pewnie przyznasz, że to pozytywne zjawisko.

Podsumowując tę bardziej negatywną stronę medalu napiszę, że nawet jeśli czegoś z książek rozwojowych nie rozumiesz, lub czytasz je ot tak, jako lekturę do poduszki, niewiele się zastanawiając nad treścią, to bardzo dobrze! Tak czy inaczej na tym skorzystasz. Koniec i kropka i nie daj sobie wmówić, że jest inaczej.

Pisząc o tej pozytywnej stronie medalu… Tu jest dużo lepiej i skuteczniej. Właśnie – skuteczniej, to słowo klucz. Jeśli czyta się coś dla rozrywki to masz rozrywkę i może rozwój. Czytając coś dla rozwoju masz rozwój i ewentualnie rozrywkę (jeśli to lubisz, to rozrywkę masz również zagwarantowaną). Twoje intencje są bardzo ważne, ale różnica jest tylko w skuteczności.

A teraz bardzo ważna kwestia. Jeśli jesteś na początku drogi do doskonałości, nie bardzo wiesz co masz ze sobą zrobić, prawda? Ten temat chyba nigdzie w polskiej literaturze nie jest poruszany. Człowiek zaczynający dowiadywać się na czym mu zależy, najpierw odkrywa, że tego nie wie! 🙂

Jakie intencje może mieć taki człowiek? Żadne, może poza jedną – dowiedzieć się co u licha może zrobić. Przecież nie weźmie on książki szukając czegoś konkretnego, bo nie wie, że to w ogóle jest i… musi zacząć czytać książkę bez zrozumienia lub dla rozrywki… Rozumiesz zapewne do czego tu zmierzam. 🙂

Nawet jeśli nie wiesz dlaczego to robisz, to czytaj, jeśli Ciebie to bawi, to czytaj, jeśli chcesz coś osiągnąć, też czytaj. Wraz ze zmianą informacji, obraz zacznie się klarować. Powstanie zmieszanie informacyjne – to oznaka, że wiesz coraz to inne rzeczy i w głowie powstaje mętlik. Na tym etapie często zaczyna się szukać już konkretów, wiesz co mniej więcej jest dobre, a co mniej więcej jest niedobre i szukasz potwierdzenia lub zaprzeczenia.

Wiesz już po co czytasz teksty motywacyjno – rozwojowe? 🙂

Share: