Rozwój osobisty Andrzej Wojtyniak

Dzisiaj ostatni odcinek serialu rozwojowego. Marzenie zostało spełnione. Pełen sukces! Być może czas na kolejne, a może trochę warto odpocząć. Wszystko zależy od tego, czego pragniesz. Jak widzisz na zdjęciu nawet najdziwniejsze i najdziksze marzenia da się spełnić!

Po co psu telewizja satelitarna? Nie wiem, ale jeśli tak sobie wymarzył, to proszę bardzo! Może nie ma zbyt wiele do roboty i ogląda wszystkie seriale brazylijskie?

Najważniejsze, byś dokładnie wiedział czego chcesz. Jeśli to określisz, łatwo znajdziesz drogę do marzeń . I nie ma co się wstydzić swoich marzeń przed sobą, choć czasem warto nie zdradzać ich wszystkim ludziom. Być może Twoje otoczenie nie sprzyja sukcesom, jednak otoczenie zawsze można zmienić. Warunki niekorzystne zamienić na korzystne. Problemy da się rozwiązać. Gdy to Ci się uda, masz duże szanse na osiągnięcie swojego wymarzonego sukcesu!

 

 

Rozwój osobisty Andrzej Wojtyniak

Ponownie pytanie: lewo, prawo czy prosto przed siebie? Tak naprawdę wszystko zależy od tego, co chcesz osiągnąć. A jeśli tego nie wiesz, każda droga jest dobra i każda może być zła. Oczywiście nigdy nie ma pewności, jeśli jednak dobrze znasz siebie i Twoje pragnienia, masz większe szanse na podjęcie dobrej decyzji. Wtedy wiesz choćby w przybliżeniu, że pewne wybory są złe, a inne trochę lub dużo lepsze.

Im lepiej znasz siebie, tym większe procentowo szanse wyczucia najlepszej decyzji. Im lepiej znasz siebie, tym łatwiej rozpoznasz ludzi dobrych i ominiesz ludzi złych.

 

 

Rozwój osobisty, Ja Doskonały

Zdarza się, że już na samym początku drogi pojawiają się przeszkody. U niektórych nawet jeszcze wcześniej czyli wtedy gdy planują cele lub chcą się dowiedzieć jakie wyznają wartości.

Wcześniej lub później pojawi się ona: przeszkoda. Co z nią w takim razie zrobisz? Jakie przychodzą Ci do głowy rozwiązania obecnych problemów?

 

 

Idziemy i podziwiamy widoki.

Dobrze jest nie myśleć tylko o celu, ale również o samej drodze i mijanych ludziach i krajobrazach. Wtedy zmniejsza się presja dotarcia do celu. Jesteśmy także mniej nerwowi, że długo trwa podróż. Idziemy zatem. A co to? Czyżby przeszkoda na drodze? Już?! Przecież dopiero wyruszyliśmy! Czy to sprawiedliwe?

 

Dzisiejszą notkę można zobaczyć u mnie na koncie Facebookowym (Jeśli lubisz czytać moje teksty, zapraszam do znajomych na FB). Poniższy krótki tekst jest odpowiedzią na postawione podczas rozmowy bardzo ważne wbrew pozorom pytanie: Co jest normalne a co nie jest..? Trudne…

Zamieszczam moją odpowiedź również tu, na blogu. Wydaje mi się to słuszne. bo w końcu nie wszyscy odwiedzają mnie na „fejsie” prawda? 🙂

Co jest normalne a co nie jest…?

Każdy ma swoje najważniejsze wartości czyli to, co mu się podoba, co wyznaje i co chce robić. Każdy w głębi duszy wie, co jest prawdziwe i normalne, a co jest według niego nienormalne i nieprawdziwe. Problem zaczyna się wtedy gdy taki człowiek zaczyna słuchać innych ludzi i oni mu narzucają inne wartości, niż te jego własne. Czyli każdy człowiek ma wybór. Jeśli wybiera słuchanie innych zamiast kontaktu ze sobą, nie będzie dla niego ratunku, bo będzie wierzył we wszystko, co mu powiedzą, nawet w ewidentne kłamstwa. A potem będzie bronił tych kłamstw.

 

Jak zatem stwierdzić, co jest prawdziwe?

Należy najpierw zacząć od faktów, które NA PEWNO są prawdziwe. Czyli to że żyjesz, że masz na sobie ubranie, że coś w tym momencie czujesz, że siedzisz lub stoisz. Potem możesz zapytać co jest według Ciebie prawidłowe, co możesz dotknąć i wiesz, że jakiś przedmiot czy człowiek istnieje. Uznajemy tylko fakty, które są całkowicie prawdziwe i sprawdzalne. Następnie posługujemy się swoją wiedzą odnośnie badanego tematu. Co wiemy na pewno? Co jest mniej pewne? W co wierzymy w tym temacie? Które z tych wierzeń są bardziej, a które mniej pewne? Komu można wierzyć? Kto z tych ludzi, którym chcemy wierzyć ma reputację człowieka zaufanego, a kto zmieniał swoje poglądy na przestrzeni kilku lat wstecz? Jakie są czyny tego człowieka i innych ludzi wkoło nas, spójne z ich poglądami czy nie? Specjalnie nie mówię, żebyśmy uwzględniali uczucia i przekonania innych ludzi – przecież oni mogą mieć poglądy nieprawidłowe. Trzymamy się tego, co wiemy na 100% i możemy to zweryfikować pytając, dotykając, czując i sprawdzając w jakikolwiek inny sposób. Następnie rozważamy każdy element myśląc czy pasuje on do zdobytej wiedzy, czy jest logiczny i spójny ze wszelkimi działaniami i wydarzeniami wkoło.

 

Wtedy o wiele łatwiej dosięgnąć prawdy i zweryfikować, co jest normalne, a co nie jest. Wymaga to myślenia, ale bądźmy szczerzy ze sobą, myślenie wbrew powiedzeniu obiegowemu nie boli, choć wymaga wysiłku. Ale gdy myślimy, życie naprawdę staje się magicznie piękne i zrozumiałe.

 

100 metros 3

Często dostaję pytanie od ludzi spotykanych na żywo, czytelników bloga, czytelników moich książek czy kursantów, a nawet znajomych i ludzi, których kompletnie nie znałem jeszcze dwie minuty temu: Jak wystartować? Jak ruszyć dupę i pokonać tą siłę bezwładności, która objęła mnie w poprzednich latach i teraz nie chce puścić?

Od razu Ci napiszę: jest to cholernie trudne. To jest tak, jak byś chciał ruszyć ogromny głaz z epoki lodowcowej, który jest wciśnięty w ziemię, bo najpierw spadł z moreny czołowej lodowca, a potem jeszcze dodatkowo lodowiec wrył go w ziemię. Powiem więcej, jest jeszcze ciężej, bo warunki w których żyjesz wcale nie są sprzyjające.

Czyli dodatkowo ruszenie tego głazu uniemożliwiają Ci państwowe służby porządkowe ogradzając go drutem kolczastym, nakładając na Ciebie różne przepisy nakazujące Tobie ruszać ten głaz tak, a nie inaczej. A jak się nie słuchasz to płacisz mandat, karę lub idziesz do więzienia. Jeśli powiesz przy tym k@#%a wy p@#$@@, zaraz oskarżą Cie o mowę nienawiści czy inne ciekawostki naszych czasów.

Utrudniają Ci ruszenie z miejsca (tego głazu i siebie) ludzie wkoło mądrząc się, że robisz to źle, a tak w ogóle to po co to robisz… Utrudniają Ci to również warunki ekonomiczne. Przecież nie masz siły, żeby własnoręcznie podnieść kilku tonowy głaz. Musisz wynająć dźwig, ale kasy nie ma! A do tego zapłacisz podatek VAT od wynajęcia dźwigu i materiałów eksploatacyjnych, zaraz dowalą Ci podatek od wzbogacenia za przywłaszczenie głazu, by po chwili odebrać Ci go pod pretekstem przynależności do jakiegoś muzeum czy innej instytucji. Nagle stanie się on skarbem narodowym! Ale wpłaconego podatku od wzbogacenia nie oddadzą!

Dziwisz się zatem, że nie możesz ruszyć z miejsca? Że jest ciężko zacząć coś robić? Wszyscy są przeciwko Tobie, poza nieliczną grupą ludzi, która chciałaby podobnie do Ciebie odmienić swoje życie. Jesteś w mniejszości, która ma odwagę choćby myśleć o lepszym świecie. Na resztę nie ma co liczyć, a nawet należy na nią bardzo uważać.

Jak zatem to zrobić, jak mimo wszystko wystartować?

Na początek potrzeba odwagi, żeby oprzeć się wszystkim ludziom wkoło, zbuntować się i trochę namieszać w ich pozornie poukładanych żywotach. Z początku będą tupać, płakać i grozić, trzeba zatem mieć wystarczająco dużo pewności siebie i odporności emocjonalnej, żeby nie poddać się tym technikom manipulacyjnym.

Następnie trzeba zacząć edukować się i nie mam tu na myśli studiów, które niewiele dają. Mam tu na myśli naukę o sobie, o świecie i o ludziach. Musisz poznać najpierw swoje mocne i słabe strony, pragnienia i dowiedzieć się czego chcesz w przyszłości. Po tym wszystkim albo jednocześnie musisz dowiedzieć się jakie warunki bytowe masz wkoło, na czym polegają polityczne zagrywki, o których oglądasz w telewizorze i dlaczego pragniesz telewizora bardziej niż spotkać się z tą ulubioną koleżanką, z którą jest Ci przecież bardzo przyjemnie. Czyli musisz dowiedzieć się o technikach manipulacyjnych, które stosują wielkie korporacje, żebyś wolał telewizor od dziewczyny (!).

Dopiero jeśli zrobisz to wszystko (i jeszcze więcej), jesteś gotowy ruszyć z miejsca! Choć pewnie wolał byś, żebym napisał coś o prawie przyciągania, prawda?

Ale spójrz na to od strony logicznej, nie da się ruszyć z miejsca prawem przyciągania. Przyciąganie oznacza to, że wszystko inne rusza się w Twoim kierunku, a Ty nadal siedzisz na swojej pupie! Ono zakłada bierność.

Uświadom sobie, że są na tym świecie ludzie, którzy nie chcą żebyś był szczęśliwy ani żebyś był bogaty. Wielu ludzi dokłada ogromnego wysiłku, żebyś był biedny i przygnębiony. Wtedy łatwiej Ciebie kontrolować. Oznacza to, że nie tylko musisz pokonać swoje słabości, ale także musisz pokonać przeszkody stawiane na Twojej drodze przez innych ludzi. Musisz zatem rozwinąć wiele niezbędnych umiejętności, które może zapewnić Ci tylko dalsza edukacja i rozwój osobisty.

Poznawaj zatem wiedzę finansową, polityczną, rozwijaj umiejętności interpersonalne, dbaj o swoje zdrowie, doskonal się w rozwoju osobistym czyli poznaj siebie, swoje plany i cele, rozwiń samodyscyplinę i przyjmij do wiadomości, że nikt nie przyjdzie Ci na ratunek, że Ty sam musisz o siebie zadbać. Ludzie wkoło są tak samo w ciemnej d… jak Ty, oni nie mogą Ci pomóc, bo mają swoje problemy. Zacznij dbać o siebie, a wtedy ruszysz z miejsca.

We wtorek 19 czerwca umieszczę na blogu plik audio, w którym opowiadam o ruszeniu z miejsca. Dodaję go jako bonus do mojego kursu System Pełnego Zaangażowania i postanowiłem podzielić się nim z Tobą za darmo.

Jeśli potrzebujesz pomocy w wyruszeniu w drogę, zainwestuj w ten kurs. Obejmuje on podstawy niezbędne właśnie do startu w nowe życie. Pomoże Ci w spojrzeniu wgłąb siebie, w określeniu dalszych planów, uświadomieniu sobie Twoich zainteresowań, uporządkowaniu życia, zadbaniu o zdrowie, obejściu blokad, zyskaniu motywacji, zwiększeniu produktywności, a nawet da Ci niezbędną wiedzę finansową tak konieczną w naszych czasach. Wszystko to przećwiczysz (tak, prawdziwe ćwiczenia, nie tylko „gadka, szmatka”) w Systemie Pełnego Zaangażowania.

Jeśli chcesz ruszyć z miejsca, zainwestuj w System Pełnego zaangażowania. Znajdziesz go pod tym linkiem. Pieniądze zainwestowane w ten kurs wielokrotnie zwrócą Ci się w zaoszczędzonym czasie, a nawet w zaoszczędzonych pieniądzach dzięki modułowi o finansach! To nie jest typowy kurs, jakich wiele w internecie, to jest prawie coaching!

 

 

sensitive noise / obvious 2

Rozpoczynam serię artykułów „Pytania od czytelników”, w których będę odpowiadał na problemy opisane przez czytelników za pomocą formularza kryjącego się pod tym linkiem. Im bardziej sensowne pytanie, tym większa szansa na szybką odpowiedź. Pozostawiam w miarę oryginalną pisownię pytania, poprawiam literówki i czasem trochę redaguję, żeby lepiej się czytało :).

Pytanie:

Witaj Andrzeju,
Od jakiegoś czasu czytam Twojego bloga i jest dla mnie ogromną inspiracją, za co bardzo dziękuję :). Moją główną wątpliwością, która blokuje mnie przed działaniem jest brak jasnej definicji, co tak naprawdę chcę w życiu robić?

Czy masz jakiś pomysł na to jak zdefiniować swój prawdziwy potencjał i go rozwijać?

Serdecznie pozdrawiam,
Marta P.

 

Definiowanie swojego potencjału jest jak najbardziej możliwe, a jego poszukiwanie nie jest skomplikowane – potrafi być jednak trudne, co widać po rezultatach większości ludzi. Czasem zajmuje to więcej czasu, a czasem mniej – zależnie od indywidualnego przypadku. Poszukując owego potencjału w dodatku możemy poznać swój cel czyli odpowiedź na pytanie: „co chcę w życiu robić?”. Dzieje się tak dlatego, że zadaje się w obu przypadkach podobne zestawy pytań. Jedno prowadzi do drugiego.

Ale jak to zrobić?

Poszukiwanie celu, motywacji, możliwości itp. wiąże się z podobnymi czynnościami i zadawaniem sobie dużej ilości pytań. Odpowiedzi zapisuje się na kartce, a potem analizuje, testuje i ponawia zadawanie pytań. W takim przypadku samemu ciężko dotrzeć do tej „najprawdziwszej prawdy”, a nie ma tu drogi na skróty.

Najlepiej skorzystać z książek, które mówią o tych tematach. Jeśli więc szukasz motywacji, korzystasz z takich książek jak niedawno wydana MotywAkcja, gdzie masz opisane krok po kroku, jak wyrobić motywację. Jeśli szukasz wiedzy finansowej korzystasz z książki o finansach. Specjalnie tutaj piszę „korzystasz”, gdyż samo czytanie nic nie da. Znajdujesz informacje i je wykorzystujesz, robisz zawarte w książce ćwiczenia, testujesz to co autor zawarł w publikacji.

A co robić, gdy szukasz potencjału i odpowiedzi na fundamentalne pytanie: „czego chcę najbardziej?”. W takim przypadku korzystasz z kursów, które obejmują bardzo kompleksowo całe życie. Na przykład System Pełnego Zaangażowania, który zajmuje się dokładnie tym, o co pytasz Marto. Gdy korzystasz z kursu System Pełnego Zaangażowania, szukasz wtedy swojego potencjału. Zadaję w nim wiele pytań, które prowadzą Ciebie do odpowiedzi, zupełnie jak by pracował z Tobą coach.

Znajdowanie swojego potencjału zawiera się więc w kilku podstawowych krokach:

1. Na początek poznajesz swoje najważniejsze wartości czyli na czym najbardziej Ci zależy. Na przykład na pieniądzach czy zadowoleniu z pracy? W każdym z tych przypadków będziesz na przykład szukać innej pracy, żeby uwolnić swój potencjał.

2. Definiujesz co lubisz robić, potem ustalasz priorytety tych czynności.

3. Dowiadujesz się jakie masz umiejętności i talenty.

4. Przypominasz sobie, jakie masz marzenia i na czym Ci najbardziej zależy.

5. Ustalasz jakie czynności dodają Tobie najwięcej energii i satysfakcji.

6. Gdy to wszystko już zrobisz, wszystkie te dane, listy i przemyślenia rozważasz i analizujesz pod kątem tego, która z tych wszystkich czynności dawałaby Tobie najwięcej satysfakcji, służyłaby utrzymaniu Ciebie finansowo (lub zawierasz tu inny wybrany cel) i jednocześnie byłaby oparta na najważniejszych dla Ciebie wartościach. Tak otrzymany wynik testujesz czyli wdrażasz go w życie i sprawdzasz czy rzeczywiście czujesz się lepiej i czy masz rzeczywiście lepsze wyniki. Jeśli nie, powtarzasz znowu punkty 1-6.

Oczywiście opisałem tu w 6 punktach coś, co w Systemie Pełnego Zaangażowania znajduje się na prawie 200 stronach, więc z konieczności jest to niepełna informacja. Daje jednak pewne pojęcie o tym, co trzeba zrobić. Z tej też przyczyny twierdzę, że samemu nie da się dobrze odblokować pełnych możliwości. Trzeba skorzystać z pomocy kogoś, kto przebył tą drogę i który wskaże dobre rozwiązania lub chociaż zada odpowiednie pytania.

I jeszcze jedna ważna kwestia. Jeśli nie chcesz korzystać z szybszych metod w postaci kursów i książek, możesz wykorzystać pewną „technikę”, którą i ja stosuję na co dzień. Pomimo swojej prostoty i pewnych braków, daje naprawdę dobre rezultaty. Zwyczajnie CODZIENNIE zadawaj sobie te dwa pytania:

1. Co NAPRAWDĘ chcę robić?

2. Co TERAZ powinienem (powinnam) robić?

Te pytania również odblokowują potencjał, choć w trochę inny sposób i innymi metodami. Nie zastąpią jednak kompleksowego zestawu pytań.

 

Dzisiaj drugi fragment ebooka „Droga do doskonałości” (link do poprzedniej części na dole):Droga do doskonałości

Nic Cię nie zwalnia z obowiązku myślenia

Czasem   pewnie   czujesz   się   zmęczony.   Czasem   wydaje   się,   że
wszystko  jest  przeciw Tobie,   że  nic  nie  wychodzi   lub  że   jest   tyle
obowiązków, że nie ma czasu pomyśleć.

To są tylko wymówki! Gdy przyznasz przed sobą, że jesteś zwolniony
z myślenia,  poddasz  się —  i  nie dziw  się wówczas,  że  jest   jeszcze
gorzej, niż było. Nic Cię nie zwalnia obowiązku myślenia.

Nawet jeśli czujesz się bardzo źle, to nie oznacza przecież, że możesz
już   być   niemądry.   A   jeśli   dzieje   się   coś   ważnego,   a   Ty   jesteś
przeziębiony,   to nie zadbasz  o  swoje  sprawy? Przecież   sprawy  się
dzieją  niezależnie   od  naszych   chęci.  Rzeczywistość   gna   dalej   bez
względu na to, czy się na to zgadzasz czy nie. Myśleć musisz zawsze,
dbać o interes swój i Twoich najbliższych.

Nie zawsze się to udaje, należy jednak starać się mieć głowę na karku
i  wiedzieć,  co  się dzieje.  Czasem przecież  wystarczy  jedna chwila,
żeby  stało  się coś niedobrego.  Czasem wystarczy  jedna chwila,  by temu   zapobiec.
Zazwyczaj   nie   wymaga   to   godzin  medytacji   czy
skupienia.

„Pomyślenie”  zajmuje przecież  tylko chwilę.  Na analizę większości
zdarzeń  wystarczy   kilkanaście   sekund.  Dlaczego   zatem większość
ludzi myśli bardzo mało?

Jest pewna teoria, która mówi, że nasz mózg dąży do zmniejszenia
wysiłku energetycznego.  Lenistwo zatem  to nie wymysł  cywilizacji.
Tak  jesteśmy   stworzeni,   że  dążymy do  jak najmniejszego wysiłku
intelektualnego   i   fizycznego.   Oszczędzanie   energii   jako   efekt
przystosowania do  jak najmniejszego zużycia organizmu ma swoje
plusy   i  minusy.   Z   jednej   strony   przez   to   robimy   najmniej,   jak
możemy, co umożliwia nam wykorzystanie zasobów energetycznych
w   razie   nagłej   potrzeby   (w   niebezpieczeństwie  —  w   początkach
ludzkości  w walce   lub   ucieczce   przed   drapieżnikiem).   Z   drugiej
strony, jeśli by się całkowicie temu oszczędzaniu poddać, doprowadzi
do   stopniowego   zaniku   mięśni,   tkanki   kostnej,   degradacji
organizmu,  zaniku umiejętności   intelektualnych (specjalistycznych,
jak   również   i  myślenia).   Zgodnie   z   zasadą   „organ   nieużywany
zanika”.

Dzięki   temu   „lenistwu”,   czyli   maksymalizacji   rezultatów   przy
minimalnym wysiłku, powstają wynalazki i istnieje postęp. Człowiek
dąży   do   automatyzacji   wielu   zadań,   przez   co   może   oszczędzić
energię.  Powstają nowe gałęzie wiedzy,  a potem przemysłu,  który
stara   się   sprostać   zapotrzebowaniu   na   technologie   potrzebne   do
produkcji przedmiotów „ulepszających życie”, wynalazków.

Dzięki   temu  my   jako   ludzie   oszczędzamy   siły   i   nasze   ciało   do
momentu,  gdy  jest potrzebny nadludzki  wysiłek.  Dobre,  ale nie do
końca…

Trzeba  tu uważać,  żeby nie wpaść w pułapkę oszczędzania energii
zbyt gorliwie — na przykład poprzez brak myślenia.

Ma to w sobie ogromne niebezpieczeństwo. Jeśli człowiek nie dba o
nieustanne   dawki  wysiłku   intelektualnego   i   fizycznego,   jego  moc
słabnie.  Jak nie ćwiczysz  fizycznie  jakiś czas,   jesteś coraz  słabszy,
prawda? Tak samo dzieje się z umysłem. Podobnie jest z emocjami!

Odporność   emocjonalna   również   słabnie,   gdy   człowiek   nie   jest
wystawiany na próby i robi się mniej odporny na wyzwania. Piszę tu
o doświadczeniach życia codziennego (np. pierwsze pójście do pracy,205/365 - Nueva Nueva
nowe   środowisko,   randka   z   potencjalną   partnerką)   i   mniej codziennego   (np.
wystąpienia   publiczne,   zakładanie   firmy).
Wydarzenia   te  hartują   emocje   i   sprawiają,   że   ćwicząc,   je  możesz
przechodzić  do coraz  większych wyzwań.  Jeśli   z  nich  skorzystasz,
uczysz się. Kolejna randka może nie być już tak stresująca. Ponowne
wystąpienie  publiczne  przyniesie   satysfakcję   zamiast  paniki  przed
wyjściem przed widownię. Miałem i mam okazję robić jedno i drugie,
i  swoim przykładem potwierdzam,  że  jeśli  ciągle korzystać z nauk,
człowiek   jest   w   stanie   wyrobić   sobie   „odporność”,   dojrzałość
emocjonalną   w   tych   kwestiach.   Podobnie   jest   w   wielu   innych
dziedzinach życia.

Oczywiście są ludzie, którym wystawianie na próby niewiele pomaga
wzmocnić odporność emocjonalną,   i   ludzie,  którzy są „mocni”,  nie
mając   wcale   wyzwań.   Nie  mam  tu   na  myśli   również   wydarzeń
traumatycznych,   ciężkich   prób,   tragedii,   gdyż   one  mają  w  sobie
bardzo silny nieukierunkowany ładunek emocjonalny, czego rezultat
może być różny (może zarówno wzmocnić, jak i osłabić).

Trzeba   zatem   wystawiać   siebie   na   kontrolowane,   w   miarę
możliwości,  bodźce,   stawiać sobie wyzwania.  Zgodnie ze zdrowym
rozsądkiem oczywiście.  Nie przesadzając  i  odpowiednio dobierając
wydarzenia do ćwiczeń.

Planowanie, rozwój, postęp, to wynik myślenia i po nim — działania.
Nie   daj   się   zwieść,   że   to   jest   tylko   działanie.   Działanie
nie poprzedzone  myśleniem  to   loteria.   Potrzebujesz   użyć   swojego
intelektu  i „zmarnować” troszkę energii,  żeby dowiedzieć się,  gdzie
jesteś,   co   teraz   dokładnie   robisz   i   dokąd   Cię   aktualne   działania
zawiodą. I co należy zrobić, żeby być tam, gdzie chcesz być.

Nawet wiedza, co chcesz osiągnąć, wymaga wysiłku i zastanowienia.

Nic Cię nie zwalnia z myślenia.  Jeśli  nie myślisz,  to ktoś za Ciebie
pomyśli, bo ktoś musi to zrobić. Jeśli ktoś twierdzi, że nie ma na to
czasu   (mam   nadzieję   jednak,   że   nie),   wiedz,   że   to   jest   tylko
wymówka. To tak, jakby twierdzić, że przez cały tydzień nie ma się
czasu   odpowiedzieć   na   SMS…   Przecież   napisanie   SMS-a   trwa
minutę, a w tygodniu jest aż 10080 minut, kto ma w to uwierzyć?

Myślenie   to   podstawa   sukcesu.   To   kamień   węgielny   każdego
wynalazku   i   każdego   osiągnięcia.   Bez   myślenia   nie   można   nic
zdziałać.   Trudne   sytuacje,   jak   i   sytuacje   awaryjne,   ekstremalne,
wymagają  jeszcze więcej  myślenia!  Nic Cię nie zwolni  z myślenia,
żadna  wymówka,   bo  Ty   jesteś   odpowiedzialny   za   jakość   swojego życia.  A życie
właśnie opiera się na tym,  jak dobrze sobie radzisz z
myśleniem.

 

Dziękuję Ci za każde kliknięcie w „Lubię to”. Jeśli jeszcze nie kliknęłaś/kliknąłeś „Lubię to”, zrób to proszę, podzielisz się wtedy wartościową wiedzą ze znajomymi!

Inne fragmenty książki „Droga do doskonałości”:

1. Właściwy moment?

2. Teraz czytasz

3. Wkrótce…

4. Wkrótce…

5. Wkrótce…

6. Wkrótce…

 

Tightrope Walker, Palolem, Goa, India

Nie wiem jak u Ciebie i u Twoich bliskich wygląda sprawa pozytywnej postawy, ale u mnie bardzo często spotykam ludzi, którzy myślą, że pozytywna postawa to bycie ciągle szczęśliwym i/lub bycie totalnie zidiociałym naiwniakiem, który „nie wie jakie jest życie”. Jako czytelnik mojego bloga, zapewne już wiesz, że jest to tak dalekie od prawdy jak łamaga od bycia linoskoczkiem. Żywym linoskoczkiem.

Zastanowimy się teraz nad kilkoma kwestiami.

1. Czym nie jest pozytywna postawa.

2. Czym w takim razie jest pozytywna postawa wobec życia i ludzi.

3. Jaki ma priorytet pomiędzy innymi cechami.

4. Do czego służy pozytywna postawa.

5. Jak ją ćwiczyć.

Sunset @ Gandipet

1. Czym nie jest pozytywna postawa.

Pozytywna postawa wobec życia, pozytywne podejście, pozytywna osobowość, to nie jest stan ciągłego odczuwania szczęścia, bycia ciągle w stanie upojenia alkoholowego czy na haju. Nie jest to bycie człowiekiem naiwnym, idiotą, głupcem, członkiem sekty, hippisem ani żadną inną formą oszukiwania siebie. Nie jest to również byciem optymistą senso stricte.

Człowiek z pozytywną postawą nie musi się powyższymi cechami charakteryzować, ale może niektóre z nich mieć. One są cechami niezależnymi od postawy życiowej. Czyli alkoholik może mieć pozytywną postawę wobec życia, tylko po prostu mieć słabość do alkoholu i przeciwnie, abstynent może nie pić, a nie mieć pozytywnej postawy wobec życia. Analogicznie inne wyżej wymienione cechy.

2. Czym w takim razie jest pozytywna postawa wobec życia i ludzi.

Pozytywna postawa jest po części mądrością życiową, odpornością na stres i odczuwaniem wewnętrznej radości z faktu, że człowiek żyje i może doświadczać wydarzeń, czynności i cieszyć się z posiadania materialnych udogodnień.

W życiu codziennym pozytywna postawa objawia się tym, że podczas doświadczania niepowodzenia czy przeszkody człowiek zdaje sobie sprawę z tymczasowości tego zdarzenia. Wie doskonale, że takie rzeczy są nieodzowną częścią życia, a nawet okazją do nauki. Czasem jest bardzo wdzięczny za przeszkodę, bo dzięki niej już wie czego nie robić lub jak to zrobić lepiej.

Pozytywna postawa pomaga przejść nad niemiłym wydarzeniem „do porządku dziennego” i zauważyć w nim pozytywne aspekty. Dzięki pozytywnej postawie wobec wydarzeń człowiek nie odczuwa ogromnej przykrości „bo się to jemu przydarzyło i nikomu innemu”, nie odczuwa też rany swojego wewnętrznego dziecka „bo mu zabrano zabawkę”. Człowiek z pozytywnym nastawieniem nie bierze tak do siebie porażki i dzięki temu może się zastanowić, bez obrażania się na świat, co z tym fantem zrobić.

3. Jaki ma priorytet pomiędzy innymi cechami.

Jeśli nie jesteś zwyczajnym pracownikiem najemnym, który nie ma żadnej inicjatywy, ma wszystko gdzieś, nie chce się uczyć i w ogóle to zrezygnował z czynnego życia na rzecz zaspokajania podstawowych potrzeb fizjologicznych, to pozytywna postawa wobec życia, wydarzeń i ludzi jest dla Ciebie priorytetem numer jeden w rozwijaniu cech niezbędnych do odnoszenia sukcesów. Dzięki niej łatwiej rozwinąć pozostałe.

Należy jednak pamiętać o tym, że priorytet jest tutaj rozumiany w sensie takim: co jest ważniejsze w rowerze: przednie czy tylne koło? (parafraza cytatu George Bernard Shaw) Cytaty dostępne są tu na blogu na stronie głównej i w książce, którą opracowuję (informacja o niej pojawi się niedługo po prawej stronie bloga na kolumnie z innymi moimi książkami).

4. Do czego służy pozytywna postawa.

Pozytywna postawa służy oszczędzaniu nerwów, frustracji i wrzodów żołądka :).

A na poważnie jest to jedyne narzędzie, które pozwala człowiekowi przekształcić porażkę w sukces.

Powtórzę: bez pozytywnej postawy wobec wydarzeń nie przekształcisz porażki w sukces.

Jeśli nie masz pozytywnej postawy wobec życia, wydarzeń i ludzi, każda porażka będzie dotykała Ciebie osobiście, bolała, odbierała siły i sprawiała, że nie będzie Ci się chciało żyć.

Tylko za pomocą tego narzędzia człowiek jest w stanie podnieść głowę ponad poziom wody, do której wpadł i „wyglądać statku, który go z niej wyciągnie”. Dzięki pozytywnej postawie człowiek zdaje sobie sprawę z przemijalności złego wydarzenia, wie że nie jest w nim odosobniony i do tego zachowa jako taki humor, który pozwoli mu obmyślić obejście problemu.

Jak widzisz więc, pozytywna postawa nie jest odczuwaniem ciągle szczęścia. Tylko idiota będzie się śmiał i mówił, że to takie jest fajne i bawił się swoją złamaną ręką, gdy po upadku z 2 piętra połamie sobie nogi, ręce i żebra. Tylko idiota będzie się z tego cieszył, że zbankrutował i tylko taki człowiek będzie mówił, że jest z tego powodu niezmiernie szczęśliwy i że chce tak jeszcze raz…

5. Jak ją ćwiczyć.

Jest to łatwiejsze niż przypuszcza większość ludzi. W zasadzie to wystarczy tylko nie przeszkadzać…

Pewnie jest to dla Ciebie nowa idea, już więc tłumaczę.

Każdy człowiek ma pewne ciekawe mechanizmy obronne. Po złym wydarzeniu mówi się, że „czas leczy rany”. I tak jest w rzeczywistości, chyba że człowiek temu będzie chciał przeszkadzać czyli włączy sobie smutną muzykę, upije się, napisze o tym wiersz i będzie go ciągle czytał do poduszki, żeby się dołować i tak dalej. A może zrobić zdjęcia albo sfilmować swoją porażkę, żeby móc się dołować do końca życia? Pewnie niektórzy tak robią…

Jeśli jednak po odniesieniu porażki czy doświadczeniu przeszkody postanowisz, że najpierw wyciągasz z niej odpowiednie wnioski, patrzysz co wyszło nie tak i co poprawić, a potem postanawiasz, że masz ją głęboko w dupie… Twoje życie stanie się lepsze.

Jak mieć ją w dupie? Musisz mi tutaj uwierzyć na słowo… Po prostu miej ją tam. Nie ma techniki pozwalającej mieć porażkę głęboko w tyłku :). Jednym ze sposobów jest niemyślenie o niej, drugim wypracowanie odporności na stres, a niektórzy palą papierosy. To ostatnie jest najgorsze z tych rozwiązań, bo czyni dodatkowe kłopoty, ale palacze zarzekają się, że to działa…

Podsumowując ćwiczenie pozytywnej postawy:

Po pierwsze szeroko rozumiany rozwój osobisty. Tylko dzięki temu „tworowi” jesteś w stanie wypracować w sobie coś takiego jak pozytywna postawa.

Gdy wydarzy się u Ciebie coś przykrego zauważ, że obok tego są jeszcze pozytywne wydarzenia.

Zdawaj sobie sprawę, że nie tylko Tobie dzieją się złe i nieprzyjemne rzeczy – one istnieją u nas wszystkich.

Jeśli nie ma wyjścia z przeszkody, olej ją. Przejmowanie się przeszkodą jest szkodliwe. Na przykład jeśli nie idzie Ci w pisaniu książek, przestań je pisać, albo zamiast pisać o psach zacznij pisać o wiewiórkach. Lub o kangurach. A może informatyka? Jeśli chcesz coś pisać i czujesz, że to jest to, zacznij czytać, a dopiero potem spróbuj jeszcze raz pisać. To pomaga. Rozumiesz, szukasz rozwiązań lub alternatyw i nigdy nie rozmyślasz o przeszkodzie i jak Ci z tym źle.

Jeśli jest taka potrzeba, to przestań myśleć :). Pisałem o tym w jednym z wcześniejszych artykułów. O tutaj:

Co zrobić, żeby zacząć działać?

 

 

 

Enhanced by Zemanta