Kwi 142015
 

Biig sheep

Polacy, wiadomo od bardzo dawna, wszystko wiedzą. To, można by rzec, cecha narodowa od jakiegoś bliżej nieokreślonego czasu. A jeśli wszystko wiedzą, to i uczyć się nie muszą.

Piszę to nie, by narzekać, bo daleki jestem od narzekania na ogół moich rodaków. To jest zwyczajnie fakt. Każdy przecież wie, jak się rządzi krajem, każdy wie, jak trenować drużyny piłkarskie i każdy wie, który ustrój jest najlepszy. I każdy wie, co dla innych jest najlepsze.

Podczas rozmów już od dawna nie prostuję poglądów ludzi, bo i po co. Takie prostowanie nie przysparza popularności, za to szarpie nerwy. No i żeby prostować, ja również musiałbym mieć pewność, że wiem wszystko, jak oni.

A że takiej pewności nie mam, to i się nie „wymądrzam”. Pilnuję za to, by moja wiedza opierała się na rzeczywistości, nie na bajkach. Tyle mogę zrobić. A następnie udzielam swojej wiedzy tylko tym, którzy chcą się czegoś dowiedzieć. Dzięki temu i popularność jest na przyzwoitym poziomie i stresu jest mniej podczas spotkań, imprez, szkoleń i innych zgromadzeń.

Napisałem taki wstęp, bo tematem dzisiejszego artykułu jest słowo „frajer”. Znane każdemu. Każdy również wie, że otaczają go sami frajerzy. Poza nim oczywiście, bo on, ona, przecież wszystko wie. A już na pewno wie, że jego, jej prawda jest lepsza od prawdy sąsiada. Dodatkowo, obecnie, im człowiek starszy, tym mądrzejszy? W końcu 500 – 1000 lat temu starszyzna była najmądrzejsza i miała najszerszą wiedzę. A, że wtedy nie było tych piekielnych komputerów z tymi ich stronami internetowymi… kto tu je rozumie?

Zastanówmy się nad tym.

Słownik języka polskiego wyraźnie ukazuje, kim jest człowiek, którego potocznie nazywa się frajerem. Cytuję ze słownika:

Frajer – pot. osoba dająca się łatwo nabrać, naiwna; osoba nadmiernie wierna normom moralnym, które przez innych nie są przestrzegane.

Jakie w twoim otoczeniu panują normy moralne? A co nakazuje telewizja? A co nakazuje kościół? A co nakazuje prawo?

A jaka jest rzeczywistość?

Frajer…

Prawda jest bolesna, ale wyzwalająca. Tak. My wszyscy jesteśmy frajerami. A im bardziej człowiek myśli, że jest nieomylny, tym bardziej wkracza w bycie człowiekiem naiwnym.

Na przykład: Obejrzyj, poczuj, usłysz… reklamę w telewizji. Wkładasz brudną koszulkę do wody z proszkiem i wyjmujesz nową. I to nawet suchą, wyprasowaną! Magia.

Ktoś mógłby mi zarzucić, że się czepiam, ale niech się jeszcze raz zastanowi. Skoro tolerujemy takie rzeczy, to źle się z nami dzieje. Reklama jest pewnego rodzaju ofertą handlową. Nie można oferty przekłamywać, prawda? Jeśli pójdziesz do sklepu i ktoś ci pokaże buta dobrze wykonanego, a do pudełka po zapłaceniu włoży jego tanią, tandetną wersję, będzie to oszustwo. Podobnie jest w reklamie z tą różnicą, że służy ona „tylko” wyrobieniu wyobrażenia na temat produktu (w większości przypadków), a nie następuje po niej od razu przekazanie towaru niezgodnego z umową lub prezentacją. Wyobrażenie jednak zostaje, a czas znajdujący się pomiędzy spostrzeżeniem reklamy i kupnem produktu zamazuje w pamięci różnice pomiędzy wyobrażeniem, a rzeczywistością. Nikt się nie liczy z frajerami.

To jest tylko przykład jednego z wielu sposobów na produkcję frajerów czyli ludzi, którzy nie myślą na co dzień i dają się nabrać na takie i podobne sztuczki. Podobnie jest w tak zwanym marketingu. Oferty marketingowe wszelkiego rodzaju (głównie w Internecie, ale także i w papierowych, pocztowych wersjach), copyrighting, są tak naprawdę sztuką omijania prawdy w taki sposób, by nie można było kogoś oskarżyć o kłamstwo – wedle prawa. Bo biorąc pod uwagę moralność, to już o wielu ofertach można by było napisać kilka obszernych rozpraw. Przykładów jest mnóstwo, ale nie chcę podawać ich więcej, by nie wprowadzić zbyt długiej dygresji.

I teraz przychodzi do nas (do nich) tak zwany frajer. Patrzy na ofertę, a ponieważ wszystko wie to przytakuje, że to dobra okazja. Bo w końcu dostaje kajdany z futerkiem, do tego mopa i notesik. Jako bonus może sobie wybrać albo słuchawkę prysznicową albo list od samego Świętego Mikołaja z obietnicą klapek silikonowych na Boże Narodzenie. Człowiek wiedzę ma, w końcu non stop ogląda kablówkę i świata już wiele zobaczył, a i na Discovery czasem przełączy, to widzi same korzyści. Tylko 299,97 złotych i jeszcze przesyłka darmowa! Tylko frajer by nie skorzystał, nie?

Gdzie się podział rozum u ludzi?

Tak naprawdę, to ludzie rozum mają, serio. Mimo, że często podczas rozmowy mam chęć przyjąć do wiadomości, że wątpienie w ludzkość powinno mi wejść w nawyk, to widzę pewną szansę dla nas. Jeśliby rozmówcy wytłumaczyć podstawowe pojęcia, na przykład czym jest sprawiedliwość (ta prawdziwa, nie ta „społeczna”), to rozum do człowieka powraca. Ale on zawsze był obecny, tylko uśpiony. Między innymi przez oglądanie „kablówki”.

Ludzie tak naprawdę mają potężną maszynę liczącą pomiędzy uszami i do tego tak ogromny bank pamięci z szybkim dostępem, że jeszcze nie wynaleziono tak dobrego komputera jak mózg. Tylko ludzie jako ogół oduczyli się tych narzędzi używać. Trzeba powrócić do większego wysiłku podczas rozumowania i będzie o wiele lepiej.

No dobrze, niektórzy muszą się tego uczyć od początku. Nic im nie da przypomnienie, bo „z pustego się nie naleje”. Ale ja nie spotykam często takich ludzi. Może to kwestia środowiska i selekcji znajomych, nie wiem.

Ale dlaczego w tytule pojawiły się owce?

Ano dlatego, że jeśli jest pasterz, to i gdzieś znajduje się jego trzódka. I, że pasterzy u nas na każdym rogu jest po kilku, a w ciemnych uliczkach nawet po kilkunastu. Jedna trzódka jest bardziej, inna mniej uległa. Na przykład byk jest bardziej charakterny niż krowa. Krowę pasterz może kijem zagnać na pastwisko. A w przypadku byka, kijem, to raczej byk będzie gnał pasterza.

Tak więc są różne rodzaje hodowli. Te najbardziej pożądane są takie, z których korzyści jest wiele, a zagrożeń mało. Przenosząc pojęcia rolnicze na nasz agrokulturalny skansen, zwany terytorium Polski, mamy pasterzy w postaci rządu i trzódkę w postaci ludzi. Ale te pojęcia można, a nawet trzeba odnieść też do kościoła, w którym otwarcie księża posługują się pasterską analogią, jak również do wszelkich innych form podległości lub przewodzenia pewnej grupie. Jakie zwierzę w Polsce jest najpiękniejszym przykładem łagodności, puszystości, posłuszności, ale i korzyści? Owca!

Tak więc jak pasterz przewodzi swojej trzódce, owcom, karmi je i chroni, tak chcą robić to inni.

Niestety w odróżnieniu od duszpasterza w kościele, który działa w głównej mierze na korzyść swoich owieczek, ci inni nie kierują się normami chrześcijańskimi, które nakazują kochać bliźniego, szanować go i traktować na równi ze sobą.

Ci inni często traktują swoje owieczki bardzo źle, a nawet jeszcze gorzej. A kim są te ludzkie owieczki, prowadzone w wiadomym celu do zagrody? Frajerzy. Pasterzami za to są politycy, szefowie, właściciele firm i zwykli ludzie, to znaczy wszyscy ci, którzy chcą coś „ugrać” niewielkim wysiłkiem. Ogólna zasada jest taka: każdy ciągnie w swoja stronę.

Ludzie, którzy nie wiedzą wszystkiego, za to bardzo chcą się trochę nauczyć o otaczającym ich świecie, nazywają ten proceder „strzyżeniem owiec”. Nazwę tę powtarzają za nimi nawet same „owce”, nie rozumiejąc dokładnie, o co tu chodzi, ale ładnie brzmi, więc mówią. A jak wiadomo, owce można strzyc wielokrotnie i nawet im nie trzeba dziękować za wełnę. Ba, można sobie taką jedną kopnąć, gdy źle stanie, i w przypadku zwiększonego napięcia emocjonalnego zwymyślać. Owca nic nie zrobi, tylko wróci do żarcia trawy. Gdy właściciel owcy dostanie wystarczającą ilość wełny, owca może iść na mięso. Idealna!

Polacy więc są strzyżeni wielokrotnie i w wielu przypadkach nawet im to pasuje. Niektórzy mówią: „po co coś zmieniać, gdy żyje się w miarę dobrze?”. I nawet można by było im przytaknąć, gdyby nie świadomość ostatniego stadium strzyżenia owcy – to znaczy przeznaczenie do uboju.

Ponieważ zajmuję się rozwojem osobistym zapytam ciebie:
Czy wiedząc to, co wiesz o świecie, po odświeżeniu twojej pamięci przez ten artykuł, który zwrócił twoją uwagę ponownie na fakt, że jesteś oszukiwany na każdym kroku przez ludzi wkoło, instytucje i firmy, chcesz tkwić nadal tam, gdzie jesteś i zaliczać siebie do grona frajerów, którzy dają się strzyc jak owce, a potem prowadzić na ubój?

To jedno z najważniejszych życiowych pytań. Poświęć więc proszę trochę czasu i zastanów się nad nim w spokoju. Odpowiedź na to pytanie będzie mieć kolosalny, znaczący wpływ na całe twoje dalsze życie.

Może to pytanie jest dość brutalne, ale rzeczywistość wcale nie jest łagodna. Rzeczywistość pozwala na wszystko, co jest wykonalne fizycznie. A wielu ludzi nie cofnie się przed niczym, by coś „ugrać” dla siebie kosztem innych. Tych ludzi ze złymi zamiarami jest wystarczająca ilość, by uprzykrzyć nam wszystkim życie. Twoim i moim obowiązkiem jest pilnować naszego interesu. Naszym obowiązkiem jest znać prawdę o naszym otoczeniu. Musimy wiedzieć za pomocą jakich narzędzi źli ludzie chcą nas strzyc, wcześniej sprowadzając do roli owiec.

Naszym obowiązkiem jest nie dać się sprowadzić do roli owcy na pastwisku!

Nie narzekaj na swoich pasterzy, że mało tu trawy. Przestań jeść trawę i zwolnij pasterzy! Sam dbaj o siebie i rodzinę.

Można to wykonać, choć trzeba dołożyć wysiłku. Trzeba mocno pragnąć być człowiekiem. Posiadać siłę, a za sprawą tej siły działać zgodnie ze swoją wolą i sumieniem. Trzeba ciągle walczyć o swoje prawa i dowiadywać się o mechanizmach panujących w świecie. Niestety trzeba się też zainteresować polityką i gospodarką, bo to przecież one stwarzają warunki pracy i życia. Jest to wykonalne i nawet ciekawe. Tylko na początku trzeba przełknąć fakt odpowiadania za swoje życie. Ale jeśli chcesz rozwoju osobistego, to i tak nie masz wyjścia.

A jeśli nie chcesz rozwoju osobistego, to nie ma to znaczenia. Rozwój osobisty do ciebie przyjdzie albo za sprawą golarki, czyli wszelkiego rodzaju oszustw i niekorzystnych ofert, albo pognania do zagrody do uboju, czyli zazwyczaj niewolniczej pracy, choć w niektórych przypadkach może to być prawdziwy ubój. Historia pokazuje wiele naprawdę tragicznych obrazów.

Temat jest bardzo głęboki i zdaję sobie sprawę, że dopiero ukazałem wierzchołek góry lodowej. Na ten temat można by napisać książkę. Po przeczytaniu tego artykułu zapewne nasuwają się kolejne pytania, ma się chęć coś dopowiedzieć, uzupełnić. Ale wtedy zrobiłby się z tego nie wpis, a rozprawa większego formatu.

Dlatego pozostawię cię teraz w pewnym zawieszeniu, żeby dać ci okazję do przemyśleń. Taki w końcu jest cel pisania.

Musisz zdawać sobie sprawę, że jeśli oddajesz komuś siebie we władanie, ten ktoś z chęcią skorzysta z owej władzy. I bardzo często to jego korzystanie będzie bardzo mocno odbiegało od twojego wyobrażenia na temat tego wykorzystania.

Jeśli doprowadzisz siebie do stanu bezbronności, to inni mogą robić z tobą, co chcą. Oszukiwanie, naciąganie, są najprzyjemniejszymi objawami bycia czyimś niewolnikiem.

Popatrz wkoło, co się dzieje. Widzisz samych szczęśliwych ludzi czy raczej nieszczęśliwych? Widzisz wkoło ludzi upokorzonych, biednych czy dowartościowanych i bogatych?

Pomyśl – patrząc na Polaków na ulicy, widzisz najczęściej ludzi zniewolonych, jak owce, którzy są „strzyżeni” na każdym kroku. A kogo widzisz w lustrze?

Wyboru dokonujesz każdego dnia. Każdego dnia aż do końca życia podejmujesz decyzję czy jesteś owcą czy człowiekiem. I choć potrzeba siły, by walczyć o swoje, jest to jedyny sposób, by pozostać człowiekiem w naszym świecie.

Mar 272015
 

Wielu ludzi twierdzi, że się rozwija, bo czyta książki z tak zwanego rozwoju osobistego. Podczas rozmowy bardzo stanowczo bronią swojego przekonania, że to im zmienia życie. Jednak czy na pewno?

Miałeś kiedyś tak, że po przeczytaniu jakiejś książki, zamykając ją, czujesz, że nic nie zyskałeś tak naprawdę?

Ja tak miałem. Przyznałem ci się publicznie, że nie skorzystałem z jakiejś tam książki z rozwoju osobistego. Ty też możesz się do tego śmiało przyznać, to nic złego. Ale dlaczego tak jest, że czytanie nawet dobrej książki, może nie przynieść rezultatu?

Samo czytanie jest rozwojem osobistym tylko wtedy, gdy nie umiesz jeszcze czytać – wtedy się rozwijasz. Gdy już umiesz czytać, pochłonięcie bez refleksji kolejnej książki, nie jest rozwojem osobistym, jest zwykłą rozrywką. Takie prześlizgnięcie się po powierzchni tematu, jest jak pójście na szkolenie i rozmawianie z kolegami obok, zamiast robienia ćwiczeń.

Rozwój osobisty, to nie narkotyzowanie się kolejnymi tematami, czytanie książek, chodzenie na szkolenia a już na pewno nie kupowanie wyszukanych gadgetów. To nie robienie sobie zdjęć z książką jakiegoś autora i wrzucanie tego na „Fejsa”. Przynależność do grupy ludzi rozwijających się nie jest również czymś prestiżowym. No proszę, chwaliłbyś się, że uczysz się teraz czytać? Nawet jeśli uczysz się czytać po hiszpańsku, to tak naprawdę co to interesuje twoich znajomych?

Ale nawet gdyby to było coś modnego… Czy rozwijasz się dla siebie czy dla poklasku? Jeśli dla tego drugiego, to okej, każdy ma swój sposób na życie, ale nie różnisz się zbytnio od ludzi, którzy wyjeżdżają na wakacje w ciepłe kraje, by się potem tym chwalić (znowu na „Fejsie” wrzucając swoje „focie” przy „palemce” czy z „kocurkiem egipskim” pod „piramidkami”). Można, tyle, że to bardzo kosztowna droga do zyskania uwagi u ludzi.

Czym jest zatem rozwój osobisty? To tak proste, że aż głupio pisać; jest rozwojem! Zdradzę ci pewien sekret, który niewielu ludzi od rozwoju wbija do głowy swoim klientom. (Tak, dla trenera rozwoju, autora książek, szkoleniowca jesteś klientem – to też warto wiedzieć – znowu rozwój osobisty: dowiedzieć się, że on się do ciebie uśmiecha nie tylko dlatego, że cię polubił za kulisami, że to jest część jego zawodu). Ten sekret brzmi: najważniejszy, najbardziej wartościowy dla ciebie rozwój osobisty jest darmowy i odbywa się w twojej głowie i emocjach! Tak naprawdę nie potrzebujesz książek, szkoleń, coachingów, ty sam możesz dbać o swój rozwój. Przecież niecałe sto lat temu nie było czegoś takiego jak „rozwój osobisty”, a ludzie robili niesamowite rzeczy i się rozwijali bez przeczytania o motywacji czy pewności siebie.

Co z tego, że przeczytasz moją książkę, jeśli nic z niej nie wyciągniesz? Wiesz czym dla ciebie jest to co piszę w tym artykule czy moich książkach? Przypomnieniem tego, co tak naprawdę wiesz dobrze sam. To są zazwyczaj zwykłe checklisty tego, co pomoże ci uświadomić sobie prawdy, których nie chcesz przyznać lub o nich wiesz od dawna.

Co do książek, dodam jeszcze, że są też książki informacyjne, które pokazują, że są pewne techniki, które możesz wypróbować w swojej drodze rozwojowej. Wykorzystujesz każdą po kolei lub takie, które ci pasują i sprawdzasz czy coś ci pomogły. Nic więcej, to nie są książki cudotwórców, ludzi którzy odkryli ten jedyny sposób na życie, na równi z Bogiem czy Ojcem Prowadzącym!

Dopiero jeśli naprawdę korzystasz z książek, wykonujesz ćwiczenia, możesz twierdzić, że bierzesz udział w swoim rozwoju osobistym. Samo czytanie dla czytania daruj sobie – jest tak samo skuteczne jak czytanie codziennej prasy. Oczywiście są lepsze od prasy, bo jest szansa, że coś wartościowego jednak w głowie zostanie. A prasa, wiadomo, propaganda, wciskanie kitu, i to za pieniądze klienta (kupującego – w najlepszym przypadku, bo są i inne możliwości finansowania gazet).

Słyszałeś pewnie nie raz, jak to ludzie narzekają na książki, że nie ma nic nowego, prawda? No… Halo! Jak może być coś nowego! Rozwój osobisty jest rozwojem osobistym! Powiedz, co można tu jeszcze wymyślić? Jeśli napiszę, że pewność siebie zyskuje się między innymi poprzez osiąganie sukcesów, to co innego może napisać drugi autor? Może napisać, że pewność siebie wynosi się między innymi z domu, w którym rodzice wspierają swoje dzieci. Okej, ale to już dwie możliwości mniej dla trzeciego autora! A sposobów na pewność siebie jest dość ograniczona liczba. Wyobraź sobie, co się dzieje, gdy ktoś napisze książkę o samej pewności siebie? Żaden inny autor nie powinien wtedy poruszać już tego tematu, tylko odsyłać do tej jednej? Owszem, jest to jakieś rozwiązanie i również część ludzi z tego korzysta. (Jednak nie wszyscy, bo z jakiejś przyczyny, niektórzy ludzie nie chcą odsyłać do konkurencji. Zapewne wiedzą, że odsyłanie do lepszych źródeł nie jest w ich interesie). Jednak nie jest to konieczne, gdy człowiek sobie uświadomi, kto tak naprawdę narzeka na nudę w tym temacie. Czy nie są to czasem ci sami co…

… narkotyzują się książkami i szkoleniami z rozwoju osobistego? Tak! Mamy rozwiązanie enigmy! Przyznając uczciwie intelektualnie, nie da się powiedzieć, że trzy książki traktujące o pewności siebie czy innym temacie, to za dużo. W najgorszym wypadku, nie trzeba ich kupować, tylko wybrać sobie jedną. Jednak ktoś niespełna rozumu, kto kupuje wszystko bezrefleksyjnie, czyta wszystko i z tego nie korzysta, nie tylko kupi to wszystko, ale również będzie winił autorów, szkoleniowców, że magia wiedzy książkowej nie zadziałała. Nie zadziałała, bo jej nie ma. Trzeba się zastanowić nad tym, co się przeczytało, wtedy są jakieś szanse na poprawę.

Rozwój jest akcją. Nie czytaniem.

Rozwój jest przemyśleniami, nie słuchaniem wykładowcy.

Rozwój jest braniem wydarzenia „na warsztat”, rozkładaniem go na czynniki pierwsze, identyfikowaniu co to jest, a potem wyciąganiem wniosków. Te wnioski mają być jak najbliższe rzeczywistości, a nie wyssane z palca.

Rozwój to siedzenie w ciszy i wsłuchiwanie się w swoje myśli i emocje.

Rozwój to rozmawianie ze sobą w skupieniu, poznawanie siebie, swoich strachów i motywacji. Poznawanie marzeń i szukanie sposobów na ich realizację.

Rozwój to walka ze swoimi strachami. Podejmowanie wyzwań. Radzenie sobie ze złymi wydarzeniami. Poznawanie rzeczywistości.

Rozwój to konsekwentne dążenie do ulepszania swoich umiejętności, które pomagają w życiu zawodowym, prywatnym i duchowym.

Rozwój to ciągłe dbanie o swoje zdrowie, dowiadywanie się co jest szkodliwe, a co można jeść. To ciągłe podejmowanie wysiłku fizycznego i emocjonalnego, by ćwiczyć swoje ciało.

Rozwój to zastanowienie się nad tym, co tu napisałem. Przetworzenie tego, skorzystanie z tego, że zwróciłem twoją uwagę na coś, co może ci się przydać. Skoro przeznaczyłeś kilka minut na przeczytanie tego artykułu, przeznacz choćby tyle samo na zastanowienie się, co tak naprawdę dzieje się w twojej głowie i emocjach!

Jeśli to zrobisz, możesz śmiało powiedzieć, że właśnie oto, za darmo, zafundowałeś sobie trochę rozwoju osobistego.

Gru 242014
 

Bez względu na to co o Bożym Narodzeniu i Wigilii Bożego Narodzenia mówi propaganda, ludzie nieżyczliwi, ludzie innej wiary, ludzie małej wiary,  ludzie zawiedzeni tym świętem czy zawiedzeni kościołem, ludzie nawiedzeni, nieufni, skrzywdzeni i inni, którzy odbierają Boże Narodzenie jako przykry obowiązek lub otwarcie bojkotują je z sobie tylko znanych przyczyn, życzę ci:

1. Radosnych świąt, spędzonych tak jak tego pragniesz (na przykład w rodzinnej atmosferze)
2. Odpoczynku od trudu codzienności od teraz aż do sylwestra! 🙂
3. W przyszłym roku mniej trudów codzienności
4. Mniej problemów, a więcej pozytywnych rozwiązań przeszkód, które pozostały
5. Pieniędzy zarabianych w satysfakcjonujący ciebie sposób
6. Posiadania własnego zdania opartego na twoim rozumie i odwagi bronienia tego zdania. I tego, żeby to zdanie było oparte na faktach, nie na urojeniach 🙂
7. Osiągnięcia w następnym roku tego jednego najważniejszego celu, który teraz wydaje ci się ogromny lub niewykonalny, żebyś uwierzył(a), że jest on w zasięgu twoich możliwości
8. Odpowiedniej równowagi pomiędzy działaniem i myśleniem
9. I tego, żebyś ……………………………. (tu wstaw to, czego pragniesz)!

Lut 062013
 

Dzisiejszą notkę można zobaczyć u mnie na koncie Facebookowym (Jeśli lubisz czytać moje teksty, zapraszam do znajomych na FB). Poniższy krótki tekst jest odpowiedzią na postawione podczas rozmowy bardzo ważne wbrew pozorom pytanie: Co jest normalne a co nie jest..? Trudne…

Zamieszczam moją odpowiedź również tu, na blogu. Wydaje mi się to słuszne. bo w końcu nie wszyscy odwiedzają mnie na „fejsie” prawda? 🙂

Co jest normalne a co nie jest…?

Każdy ma swoje najważniejsze wartości czyli to, co mu się podoba, co wyznaje i co chce robić. Każdy w głębi duszy wie, co jest prawdziwe i normalne, a co jest według niego nienormalne i nieprawdziwe. Problem zaczyna się wtedy gdy taki człowiek zaczyna słuchać innych ludzi i oni mu narzucają inne wartości, niż te jego własne. Czyli każdy człowiek ma wybór. Jeśli wybiera słuchanie innych zamiast kontaktu ze sobą, nie będzie dla niego ratunku, bo będzie wierzył we wszystko, co mu powiedzą, nawet w ewidentne kłamstwa. A potem będzie bronił tych kłamstw.

 

Jak zatem stwierdzić, co jest prawdziwe?

Należy najpierw zacząć od faktów, które NA PEWNO są prawdziwe. Czyli to że żyjesz, że masz na sobie ubranie, że coś w tym momencie czujesz, że siedzisz lub stoisz. Potem możesz zapytać co jest według Ciebie prawidłowe, co możesz dotknąć i wiesz, że jakiś przedmiot czy człowiek istnieje. Uznajemy tylko fakty, które są całkowicie prawdziwe i sprawdzalne. Następnie posługujemy się swoją wiedzą odnośnie badanego tematu. Co wiemy na pewno? Co jest mniej pewne? W co wierzymy w tym temacie? Które z tych wierzeń są bardziej, a które mniej pewne? Komu można wierzyć? Kto z tych ludzi, którym chcemy wierzyć ma reputację człowieka zaufanego, a kto zmieniał swoje poglądy na przestrzeni kilku lat wstecz? Jakie są czyny tego człowieka i innych ludzi wkoło nas, spójne z ich poglądami czy nie? Specjalnie nie mówię, żebyśmy uwzględniali uczucia i przekonania innych ludzi – przecież oni mogą mieć poglądy nieprawidłowe. Trzymamy się tego, co wiemy na 100% i możemy to zweryfikować pytając, dotykając, czując i sprawdzając w jakikolwiek inny sposób. Następnie rozważamy każdy element myśląc czy pasuje on do zdobytej wiedzy, czy jest logiczny i spójny ze wszelkimi działaniami i wydarzeniami wkoło.

 

Wtedy o wiele łatwiej dosięgnąć prawdy i zweryfikować, co jest normalne, a co nie jest. Wymaga to myślenia, ale bądźmy szczerzy ze sobą, myślenie wbrew powiedzeniu obiegowemu nie boli, choć wymaga wysiłku. Ale gdy myślimy, życie naprawdę staje się magicznie piękne i zrozumiałe.

Sty 242013
 

Ja Doskonały blogiem roku! :)Cześć 🙂

Zazwyczaj piszę do Ciebie z „kazaniem”, jaki to świat jest i na czym stoi :). Dzisiaj jednak mam ja do Ciebie prośbę. Tak jak Ty i ja jestem człowiekiem. Każdy z nas ma wzloty i upadki, dzielimy podobny los żyjąc w Polsce (a jeśli mieszkasz za granicą – zazdroszczę! 🙂 ). Prośba moja brzmi tak – pomóż temu blogowi wzlecieć, żebyśmy „on” i ja poznali, że zależy Tobie, żebym kontynuował pisanie do Ciebie.

Bez Ciebie, mojego czytelnika, pisanie nie ma sensu. Tak jak aktor bez publiczności, tak i pisarz bez czytelników nie ma motywacji do kontynuowania swojej drogi pisarskiej i może wylądować na kasie w markecie. Żywię pełen szacunek do ludzi pracujących w markecie za ich ciężką pracę, zgodzisz się jednak ze mną, że jeśli ktoś lubi i – oby – umie pisać, powinie robić właśnie to…

Zagłosuj więc proszę na tego bloga – „Ja” Doskonały. Będę wiedział, że tak jak mi – i Tobie zależy, abym kontynuował pisanie artykułów tu w serwisie.

Głosowanie zakończone. Dziękuję wszystkim wam, którzy zagłosowaliście na mojego bloga „Ja” Doskonały. Dziękuję również tym, którzy wspomogli akcję udostępniając na Facebooku ten wpis i mówiąc znajomym o blogu. Mój blog nie dostał się do głównego finału, ale w następnym roku wystartujemy ponownie :).

Dziękuję!

Andrzej

PS. Linkując do tego wpisu, udostępniając na Facebooku i klikając „lubię” przy tym wpisie dodatkowo pomożesz.

Sty 022013
 

Egg Rolls Chinese Food Macro 12-6-08 2

 

W dzisiejszych czasach motywacja stała się towarem. Sprzedaje się ją niczym chleb i wodę. Tak samo jest ona odbierana przez większość ludzi, którzy „motywują się”. Przeciętny człowiek myśli, że może kupić motywację, czasem wręcz dosłownie.

Większość czytelników uważa, że może kupić motywację w postaci książki. Większość uczestników szkoleń myśli, że kupi motywację w postaci zmotywowania ich do działania przez prelegenta. Kolejni ludzie mają nadzieję na odnalezienie swojej motywacji w postaci przeróżnych kursów tekstowych, wideo czy audio. Doszło nawet do tego, że wielu ludzi wstępuje do biznesu MLM (Multi Level Marketing), bo słyszało, że tam zdobędą wiedzę i sponsorzy zmotywują ich do działania.

Ale motywacja tak naprawdę nie jest towarem, tak jak nie może nim być miłość. Oba uczucia można opisać, można opowiedzieć o nich, nawet można zrobić o nich film czy napisać książkę. Nie da się jednak prawdziwej miłości kupić, tak samo jak nie da się kupić prawdziwej motywacji. Tylko prawdziwa motywacja z kolei jest stanem, w którym zaczynasz działać z własnej woli, żeby realizować własne cele.

Każda książka jest „o motywacji”. W książkach, szkoleniach, kursach mówimy „o motywacji”. Podpowiadamy co można zrobić, żeby ją w sobie odnaleźć. Nawet najbardziej emocjonalna książka nie sprawi, że odnajdziesz swoją pierwotną motywację do działania, jeśli tylko ją przeczytasz, a nie wykorzystasz wiedzy w niej zawartej. Książka czy szkolenie nie jest chlebem, który możesz zjeść i od razu się nasycić ani wodą, którą od razu ugasisz pragnienie. Po zwykłym przeczytaniu książki, zapewne nie odnajdziesz od razu motywacji, choć oczywiście jest to możliwe, gdy jesteś na to gotowy.

Motywacja jest emocją, uczuciem, posiadanym przez człowieka, który czegoś mocno pragnie. Zdobywa się ją m.in. podczas sprzyjających okoliczności, nagłego rozwinięcia obecnych możliwości, pod wpływem chwili, wypracowując ją w sobie za pomocą odpowiednich ćwiczeń, czasem pod wpływem miłości lub zwyczajnie nie zatraca się jej z czasów dzieciństwa, kiedy to każdy mały człowiek był całkowicie zmotywowany do poznawania świata i wykonywania ćwiczeń zwiększających jego możliwości, takich jak nauka chodzenia czy mówienia.

Emocję motywacji można sobie przypomnieć. Z całą pewnością miałeś kiedyś stan, w którym byłeś całkowicie zmotywowany do zrobienia czegoś. Nie były potrzebne żadne książki ani mówcy motywacyjni. Trzeba było wykonać pewne czynności i je robiłeś. W kwestii posiadania motywacji chodzi o to, żeby taki stan mieć przez większość czasu. Należy ją w sobie odnaleźć, aby potem korzystać z niej w pełni.

Większość ludzi traci naturalną motywację w procesie edukacji. Kolejni ludzie, którzy przeszli przez ten okres obronną ręką, resztki swojej motywacji tracą w pracy. Dzieje się tak dlatego, że oba te procesy „edukacji” są skonstruowane na całkowite posłuszeństwo, które, jak wiemy, jest w pewnym sensie przeciwieństwem bycia zmotywowanym. Nie można być zmotywowanym naturalnie do posłuszeństwa, bo uczucie motywacji jest indywidualne dla każdego człowieka (każdy ma własne pragnienia, zazwyczaj różne od celu edukacji szkolnej czy pracodawcy) i zazwyczaj nie wiąże się ono z pracą przy biurku czy maszynie. Podświadomie my ludzie pragniemy m.in. wolności, bezpieczeństwa, miłości, bycia docenionym, pewnego określonego stanu posiadania majątku i seksu. Zajęcie zarobkowe wybieramy w późnym okresie życia (zazwyczaj dopiero po 18 latach życia! Czasem nawet dłużej) nie zawsze dbając o pragnienia, a bardzo często wręcz biorąc pierwsze lepsze zajęcie, nie zastanawiając się nad satysfakcją z pracy. Jeśli zatem nie realizujesz swoich marzeń robiąc to, co daje Ci spełnienie i zaspokaja powyższe potrzeby, zwyczajnie akceptujesz to, co robisz obecnie. Dlatego brakuje Ci motywacji, bo nie działasz w kierunku przez siebie wymarzonym, tylko gasisz pożary wewnątrz swojej duszy, realizując coś, czego nie życzyłbyś nawet wrogowi. Jak zatem wyobrażasz sobie zdobycie motywacji, nie zastanawiając się nad tym, czego pragniesz?

Wyobraź sobie zatem, że ja jako ekspert od motywacji i Twój przełożony pragnę zmotywować Ciebie do siedzenia za biurkiem i wpisywania faktur do komputera lub do montowania pralki na taśmie produkcyjnej. Co musiałbym zrobić, żeby Ciebie do tego zachęcić? Czy wspomnienie o tym, jakie firma dzięki Tobie będzie miała zyski, zbuduje w Tobie pragnienie lepszej pracy? A może gdy zagrożę, że Cię zwolnię, z pracy lub że zamknę Twoją firmę, którą prowadzisz sprawię, że będziesz czuł lepsze spełnienie się w tym co aktualnie robisz?

Czym w takim razie jest prawdziwa motywacja? Czy jest ona pięknymi, motywującymi słowami zapisanymi w książce lub wypowiedzianymi przez mówcę motywacyjnego? Czy zależy ona od warunków zewnętrznych czy raczej od Ciebie? Wystarczy według Ciebie przeczytać dwie książki, żeby zbudować swoje wymarzone życie?

Ja jako autor kursu i książek związanych z motywacją, mogę pomóc Ci przypomnieć Twoją motywację. Ty musisz jednak pragnąć przyjąć ją do siebie z powrotem, po usunięciu jej przez przeszłe wydarzenia w Twoim życiu. Motywacja zmieni Twoje życie, a Twój obecny światopogląd po chwili wyda Ci się obcy. Jeśli do tej pory dawałeś się prowadzić wydarzeniom, wzięcie Twojego życia w swoje ręce wyda Ci się zupełnie nową drogą i nowymi możliwościami.

Powiem Tobie teraz, co najpierw musisz zrobić, żeby zyskać motywację. Mówię tu o motywacji, która poprowadzi Ciebie przez całe życie do budowania tak zwanej lepszej przyszłości. Ostrzegam jednak, że może ona wywrócić Twoje życie do góry nogami, gdy zrobisz to naprawdę sumiennie. Zauważ także, że nie jest to magiczna formuła rodem z bajki dla dzieci o sławnym magiku z jego różdżką, która od razu zamieni Twoje metalowe sztućce w srebro, a lustra i szklanki ze szkła w kryształ. To jest początek, który dalej rozwiniesz korzystając z książek dotyczących rozwoju osobistego. Poniższe czynności poszerzą Twoją wiedzę i dowiesz się o sobie takich rzeczy, których nie wie o sobie co najmniej 90% społeczeństwa.

Pierwszą czynnością jest zrobienie raportu, w którym opiszesz w jakim miejscu w życiu się znalazłeś. To znaczy opisz w nim co teraz posiadasz w dziedzinie uczuciowej, finansowej, majątkowej (materialnej), ile masz przyjaciół i bliskich Ci osób. Jakie masz stosunki z rodziną i jak bardzo możesz na nią liczyć? Poczuj ile satysfakcji z życia masz obecnie. Zastanów się jak będzie wyglądało Twoje życie jeśli dalej będziesz robić to, co robisz. Wyobraź sobie siebie w wieku 99 lat na łożu śmierci i zastanów się jak będziesz wspominać z perspektywy tylu lat swoje obecne życie. Gdy już to opiszesz pomyśl jak bardzo różni się ono od tego, co czujesz, że chcesz robić i co chcesz osiągnąć.

Drugą czynnością jest wypisanie co najmniej 25 marzeń, które były dla Ciebie ważne kiedyś i/lub są ważne dzisiaj. Mają to być marzenia związane z czynnościami, nie przedmiotami. Nie wpisuj na tą listę telewizora 52 cale… Chciałeś kiedyś tańczyć? Marzyłeś mieć 4 DAN w Ju Jistu? Chciałeś opiekować się końmi? Uwielbiasz paintball i marzyło Ci się prowadzić własne pole paintballowe? Zastanów się: na myśl o jakich osiągnięciach szybciej bije Ci serce? Ma być ich co najmniej 25 i wierz mi, jeśli się dobrze zastanowisz, znajdziesz ich więcej…
Dodatkowo możesz wypisać na kartce co najmniej 25 celów materialnych, które chcesz osiągnąć. Tak, tutaj możesz wpisać 52 calowy telewizor z technologią 3D, podłączonymi do niego konsolami nowej generacji i odtwarzaczem Blu-ray z nagrywarką.

Następnie poczuj swoje pragnienia, daj im przeniknąć swoje ciało i umysł. Nie blokuj ich uprzedzeniami czy strachem, że są duże. Usiądź wygodnie w spokoju i ciszy i poczuj je, wyobraź sobie jak wyglądają i jak się z nimi żyje w Twoim przyszłym świecie. Niech krążą w Twoim ciele swobodnie. Wiem, że to wydaje się dziwne, ale wypróbuj to, a zobaczysz dlaczego proponuję, żebyś to zrobił. Nie blokuj już tych emocji, niech krążą swobodnie w umyśle. Miej z nimi kontakt. Powtarzaj to ćwiczenie tyle razy ile zechcesz.

Jako czwartą czynność opisz na kartce jak wyglądałoby Twoje życie, gdyby udało Ci się żyć tak, jak tego podświadomie pragniesz. Zajmij tym opowiadaniem tyle miejsca na kartkach, ile jest potrzebne. Twoje pragnienia są określone, wydobądź je zatem na zewnątrz z podświadomości. Gdybyś miał mi opowiedzieć, jak wygląda Twoje piękne, wymarzone życie, jak by ono wyglądało? Co byś robił w ciągu dnia? Jacy ludzie byliby wokół Ciebie? Skąd płynęłyby pieniądze na utrzymanie tego stylu życia? Jakie hobby byś realizował? Kim byś wtedy był?

Piątą czynnością, którą proponuję przed wyruszeniem w dalszą drogę, jest zastanowienie się, co teraz, dzisiaj czy w tym tygodniu musiałbyś zmienić, żeby rozpocząć tworzenie wymarzonej przyszłości. Co już dzisiaj musisz zrobić? Czego jutro nie możesz kontynuować, bo wiesz, że jest to dla Ciebie szkodliwe? Jakie nowe cele musisz ustalić? Które czynności mają mieć większy priorytet, żeby zrealizować to, czego pragniesz? Napisz ogólny plan, co należy zrobić i co jest potrzebne, żeby zmaterializować wypisane wcześniej przez Ciebie 25 najważniejszych marzeń.

Gdy wykonasz powyższe pięć punktów, będziesz gotowy do korzystania z książek związanych z motywacją. Korzystania, to znaczy zastanawiania się nad sobą i swoimi działaniami, kiedy je czytasz oraz wykonywaniu ćwiczeń w nich zawartych. Gdy myślisz o motywacji zawsze miej na myśli swoje pragnienia, to znaczy, co naprawdę chcesz robić w życiu. Porzuć myśl o kupienia motywacji w książce czy szkoleniu. Ona zależy od Ciebie i tego jak dokładnie określisz swoje marzenia.

Jednocześnie pamiętaj, że codziennie jesteś demotywowany przez siebie i przez innych ludzi, a to może mieć katastrofalny wpływ na Twoją motywację. Wszelkie złe wiadomości, nieuczciwi ludzie, drobne potknięcia na drodze czy nawet wysokie podatki i zły szef w pracy obniżają Twoją motywację do działania. Wiedz o tym i staraj się temu przeciwdziałać uważając, że tak czy inaczej poradzisz sobie z tymi demotywatorami. Wiedz, że obejdziesz wszelkie przeszkody.

Gdy uda Ci się dokładnie określić swoje pragnienia i uwierzyć, że są one dla Ciebie dostępne, odnajdziesz prawdziwą motywację. Będzie ona Ciebie pchała, ciągnęła przez wydarzenia i będzie dawała siłę, żeby obchodzić przeszkody. Moc marzeń i pragnienie ich realizacji będzie silniejsze niż wymienione wyżej demotywatory. Choć czasem jest ciężko, przy silnym pragnieniu znajdziesz sposób na poradzenie sobie ze złymi wydarzeniami czy nie przejmowanie się opinią ludzi. Gdy znajdziesz swój prawdziwy cel, nawet takie czynności jak przeprowadzenie się do innego kraju będzie dla Ciebie błahostką, gdyż wiesz, że musisz realizować siebie i swoje marzenia. Satysfakcja z życia i możliwość wspomnienia na łożu śmierci, że dobrze przeżyłeś życie, będzie większe od obecnego strachu przed nieznanym, ukaże Ci to jak mało znaczące są przeszkody. Za to nagroda jest przewspaniała.

Bo przecież wiesz już czego pragniesz najbardziej, wiesz jak wygląda Twoje wymarzone życie, a nawet więcej. Ciągle zastanawiasz się jak osiągnąć swoje cele i widziałeś już w wyobraźni, jak zdobyć pierwsze sukcesy w realizacji swoich marzeń… Masz motywację!

Gru 242012
 

Christmas Milan, Italy, Europe, angelocesare

W dniu szczególnym, jakim jest wigilia Bożego Narodzenia, pragnę życzyć Ci smacznej kolacji wigilijnej, spędzonej w gronie umiłowanych ludzi. Niech ten dzień napełni Cię radością, która trwać będzie jeszcze długo po świętach.

Życzę Ci, żeby Mikołaj odwiedzał Ciebie nie tylko raz do roku, ale co tydzień i żeby prezenty, które przynosi zachwycały Cię swoją wartością, czasem materialną, a czasem duchową.

Niechaj cały wszechświat Tobie sprzyja, a ludzie okazują wobec Ciebie miłość i zrozumienie.

Andrzej

Gru 042012
 

Jedna z moich czytelniczek zadała bardzo ważne pytanie:

Dlaczego przeważnie czuję się zbędna, odrzucona, niepotrzebna? Skąd bierze się wrażenie, że wszystkim idzie lepiej, są lepsi i każdy łatwo nawiązuje kontakt i ma masę przyjaciół? Dlaczego ja nie mogę nawiązać jakiejś więzi z innymi ludźmi, a jak już to trwa to bardzo długo?

Skąd bierze się wrażenie, że innym ludziom wiedzie się lepiej?

Zajmiemy się dwoma najważniejszymi przyczynami:

  1. Niska samoocena
  2. Brak wiedzy

Po pierwsze gdy uważasz, że Twoje działania są nic nie warte, a Ty jesteś leniem, który nic nie umie – każde działanie innego człowieka będzie według Ciebie lepsze, piękniejsze i bardziej wartościowe. Taki człowiek może robić  znacznie mniej niż Ty, jego działania mogą mieć gorsze rezultaty, a Ty i tak będziesz uważać, że jest kimś lepszym. Będziesz mieć wrażenie, że temu drugiemu idzie wszystko lepiej, ale tylko dlatego, że Ty osobiście w swojej głowie umniejszasz wartość Twoich działań – bez względu na to jakie one są.

Po drugie nie wiesz wszystkiego o sytuacji owego „człowieka sukcesu”. Ty porównujesz siebie całą do części człowieka, którego uważasz za tego lepszego. Siebie znasz dobrze, znasz swoje myśli i wiesz, że one bardzo często wędrują na manowce. Wiesz, że potrafisz nienawidzić ludzi, że nie chce Ci się nic robić, że wiele razy nie dokończyłaś jakiegoś zadania i że czasem cały świat jest „do dupy”. Tamten człowiek, któremu wszystko wychodzi z kolei, musi być kimś lepszym! Ma wielu przyjaciół, odnosi sukcesy i łatwo nawiązuje kontakt z ludźmi… Twój mózg działa na Twoją niekorzyść nakładając na niego aureolę i automatycznie uważasz, że ma on lepiej w życiu od Ciebie. Możliwe, że gdybyś takiego człowieka zapytała o jego sukcesy, odpowiedziałby Tobie, że wewnątrz jest strasznie nieszczęśliwy, bo co mu po tych ludziach, skoro żaden z nich nie jest prawdziwym przyjacielem, a te relacje są płytkie i mało satysfakcjonujące…

Wrażenie, że innym wiedzie się lepiej, bierze się z porównywania siebie z ludźmi. Przestań oglądać się na innych, zastanów się nad pomysłem na własne życie, nakreśl plan i go realizuj. Wtedy wrażenie zniknie, bo nie będziesz o nim w ogóle myślała, będziesz zajęta sobą. Przy okazji pojawią się nowi znajomi i przyjaciele.

Dlaczego ja nie mogę nawiązać jakiejś więzi z innymi ludźmi, a jak już to trwa to bardzo długo?

Jest takie powiedzenie: żeby mieć przyjaciela, należy najpierw samemu być przyjacielem.

Po pierwsze: nawiązywanie trwałej i wartościowej relacji, trwa bardzo długo! Są oczywiście wyjątki szybkiego dogadania się i miłości od pierwszego spojrzenia, tak jak i niektórzy ludzie wygrywają w „totka”. Zazwyczaj jednak dobra relacja potrzebuje czasu, bo trzeba się dobrze poznać, stworzyć zaufanie, trochę intymności, a dopiero potem mocną więź. Czyli w przypadku długości nawiązywania relacji wszystko jest z Tobą w porządku.

Wracając do samego nawiązywania więzi, jeśli nie potrafisz zapoczątkować dobrej relacji, problem tkwi w którymś z Twoich zachowań. Może boisz się intymności, nie chcesz zbyt wiele o sobie mówić, deklarujesz przyjaźń, ale gdy jesteś potrzebna, mówisz, że nie masz czasu? A może brakuje Ci czasu na spotkania z ludźmi, podczas gdy siedzisz w domu całymi dniami i oglądasz telewizję lub przeglądasz strony w internecie albo trwonisz czas na inne równie banalne zajęcia? Pamiętaj, że ludzie nie są głupi i wiedzą, że nie robisz w takim przypadku wiele w domu, a gdy mówisz, że nie masz czasu, odbierają to jako brak woli spotkania się czyli brak woli nawiązania relacji.

Nie można nawiązać przyjaźni z ludźmi jednocześnie od nich uciekając. Nie ufając nikomu nie sprawisz wrażenia osoby, której warto zaufać. Nie będąc przyjacielem, nie znajdziesz przyjaciela, przynajmniej nie na dłuższy czas. Daj się polubić! Przy okazji, kliknij „Lubię to!”, po prawej stronie i polub tą stronę!

Dalszą odpowiedzią, dlaczego ciężko nawiązać Ci relacje będzie… Twoje pytanie:

Dlaczego przeważnie czuję się zbędna, odrzucona, niepotrzebna?

Skoro czujesz się zbędna, odrzucona i niepotrzebna, automatycznie przekazujesz te uczucia innym ludziom. Zamykasz się w sobie, boisz się zaufać, intensywnie pragniesz zainteresowania jednocześnie odrzucając je. Takie zachowania odstraszają potencjalnych kolegów, koleżanki i przyjaciół.

Skoro pragniesz zainteresowania i jednocześnie boisz się tego zainteresowania, dajesz sprzeczne sygnały ludziom. To z kolei daje im jednoznaczny sygnał, że jest z Tobą coś nie w porządku. Widzą niespójność pomiędzy deklaracjami a działaniem. Pracuj nad swoimi emocjami. Mogę tu napisać wręcz, żebyś dorosła emocjonalnie do odczuwania radości z przebywania z ludźmi. Gdy jesteś w tłumie odczuwaj radość – dosłownie. Pójdź do hipermarketu, na ulicę handlową, do kina czy w inne miejsce, gdzie jest dużo ludzi, rozejrzyj się, zauważ ich i odczuj radość, że jesteś wśród tak dużej liczby osób. Ćwicz to aż do skutku. Przebywaj z ludźmi i ciągle staraj się odczuwać wobec nich sympatię. Nie bój się, wyobraź sobie, że każdy z nich mógłby być Twoim znajomym. A gdy przebywasz już z ludźmi, których znasz, staraj się im choć trochę ufać, odczuwać radość, że z nimi jesteś. Myśl, że chcesz ich lepiej poznać, wiedzieć jakie mają marzenia, co chcą w życiu robić, jacy są gdy jest im wesoło czy smutno.

Ludzie, którzy nawiązują szybko relacje z innymi mają wspólną cechę, która im to umożliwia. Są ciekawi wszystkich ludzi wkoło! Chcą ich poznać i dowiedzieć się kim są i gdzie podążają. Gdy poznaję nową osobę, jestem zawsze ciekawy co ma do powiedzenia, co chce robić, kim jest i jakie miała już przygody w życiu. A Ty?

Lis 052012
 

Fist on Black

Szukasz motywacji? Ależ proszę bardzo, dzisiaj (poniedziałek) możesz ją zdobyć za jedyne 5,90 tutaj
http://www.jadoskonaly.pl/z/motywakcja/ !

Złote Myśli tylko dzisiaj (do 24.00) obniżyły cenę książki mojego autorstwa do niecałych sześciu
złotych! Jutro będzie już drożej.

Zawsze mogłem z czystym sumieniem polecić Tobie moją książkę MotywAkcję nawet za pełną cenę czyli
16.90, bo wiem, że jej wiedza jest dla Ciebie przydatna. Teraz, za tak niską inwestycję po prostu aż
szkoda nie skorzystać!

Wejdź poprzez ten link http://www.jadoskonaly.pl/z/motywakcja/ i zainwestuj w wiedzę, która zaprocentuje Tobie na całe życie.
Zamiast jednego piwa czy kawy w lokalu, możesz mieć motywację do działania!

Sam korzystam z tej promocji i wiem, że nabycie książki za niecałe sześć złotych daje dużą satysfakcję! 🙂