Look Who´s Hiding in My Coffee

Kawa = energia

Wielu ludzi pije kawę jako coś magicznego, co ma zmotywować ich do działania. Też pijesz kawę? Ja piję, ale ostatnio bardziej dla smaku niż w celu zwiększenia mojej wydajności. Dlatego piję jej mniej, za to lepszej jakości. Ale po kolei…

Większość ludzi pijących kawę uwielbia ją dzięki właściwościom energetycznym. I rzeczywiście te właściwości istnieją. Jednakże jeśli przyjrzeć się dokładniej, są one różne od oczekiwanych.

Dlaczego kawa dodaje sił? Najbardziej bezpośrednią przyczyną dodatkowej dawki energii jest podniesienie ciśnienia przez kofeinę. Ma to swoje wady i zalety. Więcej niestety wad. Na przykład taką, że przy długim “użytkowaniu” kawy podnosi ona ciśnienie ogólnie, całego organizmu, co prowadzi do nadciśnienia. Jeśli przestanie się pić wtedy kawę, człowiek jest bez energii, bo ciśnienie powoli powraca do stanu poprzedniego.

Nie zrozum mnie źle, nie jestem przeciwnikiem picia kawy. Po prostu z nią jest jak z alkoholem: jak pijesz z umiarem, to masz fajne życie, a jak przesadzisz… Sam piję kawę i nie widzę powodu, żeby z niej rezygnować, tym bardziej że nie pijam tej za 6 zł za pół kilo, która smakuje jak palone żołędzie.

jack johnson:supposed to beKiedyś piłem kawę prawie nałogowo (chociaż przy wielu osobach 2 filiżanki dziennie dość słabej kawy mogą się wydawać niczym). Zadziwiało mnie wtedy, dlaczego ona nie dodaje mi energii. Masz też czasem coś takiego? Pijesz kawę i nadal Ci się chce spać? To masz dobry przykład, że kawa jako energia jest trochę jakby mitem. A jesteś w stanie uwierzyć, że nie potrzebujesz kawy, żeby mieć energię?

Wyobraź sobie, że ja nie potrzebuję teraz pić kawy, żeby się obudzić. Dodatkowo, jeśli piję kawę to nie czuję jakoby mi dodawała energii. To dowodzi, że jest ona tylko ewentualną pomocą do czegoś innego. Ciekawe, nie?

Zapytasz zapewne jak udało mi się do tego doprowadzić. Już śpieszę z odpowiedzią.

Zacząłem dbać o zdrowie, pilnuję jak mogę swojej energii i zacząłem świadome życie.

Pewnie nie to chciałeś czy chciałaś przeczytać? Liczyłeś/aś na magiczną formułkę, która to sprawia? Życie to niestety nie Harry Potter i nie ma magicznych różdżek, które po wypowiedzeniu zaklęcia sprawiają cuda. Trzeba te cuda robić samemu. Jak zatem zadbać o to, żeby zacząć pić kawę dla przyjemności, a nie z potrzeb energetycznych?

Przede wszystkim należy podjąć decyzję o zmianie nawyków.

red fanaticĆwiczenia fizyczne, chociaż 10 pompek czy 10 przysiadów dziennie zdziała u Ciebie cuda, wierz mi. Może do tego 20 brzuszków? Nie zaszkodzi, a pozwoli Ci upiększyć Twój brzuch. Co najmniej jeden spacer dziennie, taki dłuższy niż do autobusu… 10 minut spaceru dziennie bez muzyki i bez książek audio zdziała dla Ciebie cuda energetyczne. Przemyślisz swoje życie, wymyślisz nowe rozwiązania i odpoczniesz od natłoku niechcianych myśli. Przy okazji zwiedzisz swoją okolicę.

Jedzenie bez konserwantów jest ciężkie, ale możliwe. Unikaj słodzików. Jeśli jesteś cukrzykiem uważaj na aspartam, tzn nie słodź nim. Dla nie cukrzyków cukier wcale nie jest zły, a na pewno lepszy niż każdy inny słodzik. Sprawdzaj co jesz, bo sery “typu (nazwa sera)” czy wyroby seropodobne są szkodliwe. Wiele innych rzeczy tak samo, będę pewnie jeszcze o tym pisał, ale polecam Tobie zacząć sprawdzać to na własną rękę. Jedz mało i często. Pij dużo zwyczajnej wody i unikaj napojów “kolorowych”.

Tych kilka wskazówek zwiększy Twoje zdrowie w bardzo szybkim czasie i zwiększy zasoby energii diametralnie. Oczywiście jeśli je zastosujesz. Samo przeczytanie o nich nic nie da.

Pilnowanie energii to bardzo szeroki temat. Wspomnę tutaj, że chodzi o unikanie zbędnych wydatków energetycznych na tak zwane pierdoły, a zastąpienie ich czynnościami dodającymi energii. Na przykład zamiast oglądać telewizję piszę ten artykuł. Zamiast przeglądać wiadomości na jakimś portalu wychodzę na dwór i tak dalej. Będę o tym jeszcze pisał nie raz.

To były nawyki odnośnie ćwiczeń, jedzenia i energii. A co z tym dziwnie brzmiącym świadomym życiem?

Into the UnknownPamiętasz coś z dzieciństwa? Jakieś wspomnienia, które są jakby za mgłą, za jakąś szklaną ścianą i choćbyś się wytężał pamiętasz tylko urywki. To jest nieświadome życie. Jeśli jesteś przemęczona / przemęczony, masz tak samo ze wspomnieniami bardziej bliskimi współczesności, a nawet masz tak samo w teraźniejszości. Czas Ci przecieka przez palce i jakoś na nic nie masz czasu i nie wiesz co z tym zrobić. To są przesłanki co do tego, że nie żyjesz świadomie, a jakby w transie. Jeśli brakuje Ci energii chcesz się ratować m.in. kawą, ale wszystko nadal jest jakby za mgłą.

Te spacery z wcześniejszego akapitu pomogą Ci wydostać się z tej bańki mydlanej, jeśli w niej żyjesz, ale nie tylko. Zamiast poić się kawą usiądź i zastanów się, co teraz będziesz robić. Zrób to świadomie, pamiętaj każdy kawałek czasu, który Ci mija. Pomyśl co będziesz robić za chwilę. Takie ćwiczenia wspomogą wejście w świadome życie, gdzie czas nie przecieka przez palce.

Oczywiście droga do zmian tych wszystkich nawyków jest dłuższa, ale zajmiemy się wszystkimi po kolei. Tak więc napisz proszę w komentarzu z czym masz problem, o jakim nawyku mam napisać. Postaramy się znaleźć rozwiązania tych problemów. Wszystkie nawyki można zmienić, choć czasem jest to trudne. Picie kawy jako energetyczny kop jest dość łatwy do zmiany, reszta ma różny stopień trudności.

Zmiana nawyków które zjadają Tobie energię, na dobre nawyki sprawi, że zaczniesz pić kawę dla przyjemności i jej smaku, zamiast poić się wiadrami kawy, żeby się obudzić.

 

Fall in loveKoncentracja na treści zamiast na formie przekazu, jest kluczowe w produktywności. Jeśli słuchasz szkolenie, przemówienie czy czytasz książkę i koncentrujesz się na tym “jak pięknie on mówi”, mniej zrozumiesz, a jeszcze mniej zastosujesz z przekazanej wiedzy. Dodatkowo, możesz zacząć stosować w praktyce wiedzę nieprawdziwą.

Może się wydawać dziwne, że o tym piszę, ale mnie z kolei zaskakuje podejście większości ludzi do słuchania przekazu. Najczęściej ludzie nie słuchają treści, a koncentrują się na formie! Przypomina mi to coś… Mówiłeś czy mówiłaś kiedyś do pieska, że go zjesz, wyrzucisz za drzwi czy coś w tym stylu, przemiłym głosem, a on się cieszył? Identycznie jest w komunikacji między ludźmi.

Jeśli nie słuchasz treści, a dajesz się ponieść erudycji czy retoryce, można Ci wcisnąć kit! I bardzo często tak jest. Na przykład w reklamach… Jak myślisz, dlaczego aktor reklamujący kredyt pięknie i śmiesznie mówi będąc na plaży? To zostawię dla Ciebie do przemyślenia, jak wiele jest form zalewania Ciebie formą przekazu, ukrywając jego treść.

Ja mam to, zdaje się, szczęście, że od tak zwanego zawsze, koncentrowałem się na treści przekazu. Jeśli rozmawiał czy rozmawiałabyś ze mną mogłoby się nawet wydawać Tobie, że Ciebie nie słucham. Ale byłoby to błędne odczucie, gdyż nie reaguję na formę, tylko na to co mówisz. Czym to się może objawiać? Na przykład tym, że mówiąc jakąś śmieszną ironiczną metaforę, ja się nie uśmiechnę. Możesz to odebrać jako brak reakcji na formę, a ja po chwili zapytam czy mówiłeś / mówiłaś to serio, bo jeśli tak to… Treść, nie forma.

Jakie ma to dla Ciebie następstwa jeśli koncentrujesz się na formie, a nie na treści?

Konsekwencje są niewiarygodnie poważne. Po pierwsze nie odbierasz przekazu dosłownie. Z tego z kolei wynikają błędy komunikacyjne, które mogą prowadzić do kłótni lub do zastosowania nie tych rad co trzeba.

Day 238: 7 Deadly Sins *SlothDobrym przykładem, ostatnio bardzo często w internecie stosowanym, jest hasło “Zarobiłem 20 tysięcy w tydzień” lub “Jak osiągnąć rozwój osobisty w tydzień”. Oczywiście w tak skróconych hasłach ciężej koncentrować się na formie, ale nadal jest to możliwe, wyjaśnię zatem jak to może być… Jeśli koncentrujesz się na formie czytając dwa powyższe hasła widzisz to, że jest to możliwe, że on to osiągnął i od razu podświadomie zakładasz, że też tak chcesz. A co by było gdybyś koncentrował/a się na treści?

Gdy koncentrujesz się na treści przekazu, rozważasz każde jego słowo, jego realność, rozumujesz o możliwościach. Czyli przy haśle “Zarobiłem 20 tysięcy w tydzień” od razu powstaje u Ciebie pytanie “ale jak to możliwe?” może wystąpić myśl “przecież wiem, że to jest prawie niemożliwe bez przygotowania, to ile czasu pracowałeś na to, żeby zarobić te pieniądze w tak krótkim czasie?”. Rozważasz, dopasowujesz elementy przekazu, patrzysz na to swoim doświadczeniem i rozumem. Innymi słowy słuchasz naprawdę. Chcesz się rzeczywiście dowiedzieć i od razu żądasz szczegółów, a nie zakładasz z góry, że to jest prawdziwe.

Od razu widać, że koncentracja na treści jest trudniejsza od koncentracji na formie. Dzieje się tak dlatego, że jeśli słuchasz “jak pięknie on mówi” to nie musisz myśleć. Od razu podświadomie zakładasz, że ten ktoś mówi prawdę. Jest to, jak wiele innych podobnych założeń, tylko pozornie łatwiejsze w życiu, ponieważ po pewnym czasie masz nieprawidłowe przekonania i wiedzę, którą wcielasz w życie. To dalej prowadzi u Ciebie do frustracji, ponieważ wyniki Twoich działań mijają się z tym co miałeś/miałaś osiągnąć. A wszystko dlatego, że nie koncentrowałaś / koncentrowałeś się na treści, tylko na formie i przyjąłeś ją za prawdziwą – tą właśnie nieprawdziwą treść – i stosujesz ją do swoich działań.

Ciekawe, prawda?Canon EF 50mm f/1.2

Mam dla Ciebie ćwiczenie, które jeśli wykonasz, zadziwi Ciebie tym co Ciebie otacza.

Podczas gdy słuchasz reklam w telewizji czy radiu, słuchaj ich bardzo uważnie i staraj się zrozumieć każde słowo, które aktor wypowiada. Odpowiadaj na zadawane przez niego pytania zgodnie z TWOJĄ prawdą. Czyli jeśli aktor retorycznie pyta “czy odczuwasz bóle kręgosłupa w odcinku lędźwiowym” odpowiedz zgodnie z prawdą. Jeśli rzeczywiście Ciebie tam boli, staraj się koncentrować na proponowanym niby rozwiązaniu i czy wolisz to rozwiązanie, o którym mowa w reklamie czy jakieś inne, które być może zaproponował Tobie lekarz. Jeśli Ciebie tam nie boli, zrozumiesz od razu co mam na myśli o różnicy w formie i treści; o koncentracji przy słuchaniu. Jeśli słuchasz już reklamy, to rób sobie to ćwiczenie za każdym razem.

Przy mnie nie mógłbyś słuchać reklam, bo ja bardzo często ni stąd ni z owąd powiem “nie, nie boli mnie”, ku zdziwionemu otoczeniu. Muszę wtedy tłumaczyć, że ta przemiła Pani z radia przecież zapytała mnie o to :). Oczywiście jest to trochę żartobliwe, ale i poważne. Słuchając uważnie nie pozwalam niechcianym informacjom przedostać się do mojej podświadomości i tam robić spustoszenia. Tobie też to polecam zawsze i wszędzie. Będziesz szczęśliwszy/szczęśliwsza.